ciekawostka ...

REKLAMA
Z buzi mojej opiekunki z piekła rodem zawsze czuć było kawę sypaną, parzoną po turecku, czarną bez mleka.
Jak ja się zawsze modliłam żeby była chora.
Co nie zmienia faktu, że muzykę nadal lubiłam.
Starałam sie regularnie przesyłać swoje prace na konkursy kompozytorskie, choć coraz częściej nieświadomie unikałam skrzypiec w swych dziełach, co wywoływało często ogromne zdziwienie wśród komisji w konkursach muzyki symfonicznej.
Robiłam tak przez bardzo długi czas i przez cały ten okres nie otrzymywałam żadnej nagrody. Kiedy wreszcie zorientowałam się dlaczego, po prostu wstawiałam w taktach skrzypiec wielkie pauzy na całą długość utworu.
Śniło mi się nawet, że w takiej orkiestrze na skrzypcach gra Mysyz, a ja piszę długi, trzydziestominutowy utwór.
logo

Ale moje życie to nie była tylko muzyka. Chodziłam do szkoły podstawowej jak każde dziecko. W tornistrze zawsze miałam jakiś instrument, żeby móc sobie pograć na przerwach. Ale na lekcjach siedziałam spokojnie. Moim konikiem była matematyka, która bardzo mnie wciągnęła już w zerówce. Uwielbiałam kalkulować na patyczkach, jak szybko zostanę gwiazdą licząc godziny spędzone na ćwiczeniach i komponowaniu. Według teorii 10 000 godzin Malcolma Gladwella brakowało mi wtedy 30 minut.
I tak też się stało.