Zrezygnowałam zatem z terroru, bo nie tak sobie wyobrażałam naukę tego, co dla mnie było rozrywką, odpoczynkiem i czymś tak naturalnym jak poród w wodzie.

REKLAMA
Uciekłam z województwa, jeszcze wtedy elbląskiego. Znalazłam piękny teren leśny z jeziorem, morzem, rzeką i górami. Postawiłam dom z widokiem na ocean i tam rozpoczęłam pracę nad jak najszybszym wyrobieniem godzin.
20 godzin ćwiczeń, pisania i 4 godziny na resztę.
Poznałam wtedy bardzo wielu ludzi, którzy zostali moimi przyjaciółmi i są nimi do dzisiaj.
Pierwszą osobą, którą poznałam i która miała wpływ na moje życie był Pablo Picasso.
Rozdział Szósty
Pablo Picasso

logo

Mały, łysy, śmieszny człowieczek. Przyszedł raz, zapukał w trakcie pracy w drzwi moje ręką swoją.
- Wtat the fuck?????!!!!! Ćłiczę!!!
- No niby tak, ale wiesz, kto ja jestem?
- Obojętnie!
- Ale ja jestem... tyryrym tyryrym...Picasso!
- O łał !!! Ten malarz od obrazów! Chodź, chodź. Come in.
- No widzisz. Fajnie, nie?
- Tak. Co tu porabiasz?
- Szukam inspiracji. Chodzę tak po globusie i szukam miejsca, gdzie mógłbym spokojnie malować swoje kolorowe kółka i kwadraty, oczy na brzuchach i nosy na cycach.
- Słuchaj, Pablo. Nie ma sprawy, jak ci się podoba mój ocean z widokiem na dom, ale jest jedna rzecz. Ja muszę praktykować. 10 000 godzin. Rozumujesz? Nie ma, że 1. maja, nie ma, że 11. listopada, nie ma, że 24. grudnia. Wiesz, co mam na myśli?
- Mniej więcej łapię.
- Ale serio. Nie będzie przerw na papieroska. To są poważne sprawy.
- Dobrze. Wchodzę w to - powiedział i wszedł do domu.
Został tam dobry miesiąc.