Większość ludzi niezwiązanych blisko z wyścigami konnymi myśli zapewne, że koń w tygodniu biega po łące i żyje spokojnie życiem konia, a daje z siebie wszystko dopiero w gonitwach.
REKLAMA
Trening konia wyścigowego trwa codziennie, przez okrągły rok. Pod uwagę brany jest wiek, kondycja konia, pora roku, etap rozwoju i faza treningowa, w której aktualnie znajduje się zwierzę. Koń może być starszy, ale jeżeli nie brał jeszcze udziału w gonitwie, inna będzie jego praca niż praca konia w tym samym wieku, który już kilka startów za sobą posiada.
Oto przykładowy schemat treningu konia wyścigowego znaleziony w książce Karola Rómmla "Zaprawa i jazda wyścigowa" (wydana w 1938 roku !!!), dostępna tu https://pcbj.pl/wp-content/uploads/Zaprawa-i-jazda-wyscigowa-Karol-R%C3%B3mmel.pdf ). Sam autor po przedwojennej, pełnej sukcesów karierze sportowej może być znany także i tym spoza świata koni, pojawia się na przykład w niewielkiej roli księdza w filmie "Lotna" Andrzeja Wajdy. W jednej ze scen bezbłędnie pokonuje wszystkie przeszkody na dziedzińcu na oczach kawalerzystów. Po przejeździe, zdumieni żołnierze widzą, jak Rómmel-ksiądz wyciąga spomiędzy kolana i siodła tę samą monetę, którą włożył tam na początku jazdy.
"I i II tydzień — stęp - 30 minut
kłus - 20 „
stęp - 20 „
wolny galop (canter) - 6 (400 m na minutę)
stęp - 60 minut.
Derkę należy zdjąć przed galopem i zaraz po galopie włożyć. Koń
w derce odbywa godzinną przechadzkę stępa i wraca do stajni.
III tydzień — stęp - 30 minut
kłus - 20 „
stęp - 20 „
canter - 6 (500 m na minutę)
stęp - 60 minut.
w derce odbywa godzinną przechadzkę stępa i wraca do stajni.
III tydzień — stęp - 30 minut
kłus - 20 „
stęp - 20 „
canter - 6 (500 m na minutę)
stęp - 60 minut.
IV tydzień — praca w stępie i kłusie, jak w ubiegłych tygodniach,
natomiast wolny galop (canter) (tempo 500 m na minutę): w poniedziałek, środę i piątek — na dystansie 3000 m, a we wtorek, czwartek i sobotę — na dystansie 2400 m.
natomiast wolny galop (canter) (tempo 500 m na minutę): w poniedziałek, środę i piątek — na dystansie 3000 m, a we wtorek, czwartek i sobotę — na dystansie 2400 m.
V i VI tydzień — stęp - 30 minut
kłus - 15 „
stęp - 20 „
canter - 3 „ (400 m na minutę)
stęp - 15
canter - 6 „ (500 m na minutę)
stęp - 60 „
kłus - 15 „
stęp - 20 „
canter - 3 „ (400 m na minutę)
stęp - 15
canter - 6 „ (500 m na minutę)
stęp - 60 „
VII i VIII tydzień — w porównaniu z dwoma poprzednimi: pierwszy nawrót kłusa skrócony o 5 m, drugi nawrót stępa — o 10 m,
pierwszy wolny galop — taki sam, podobnie jak reszta pracy dziennej, z wyjątkiem drugiego wolnego galopu, który zmienia dystans i szybkość w następujący sposób:
pierwszy wolny galop — taki sam, podobnie jak reszta pracy dziennej, z wyjątkiem drugiego wolnego galopu, który zmienia dystans i szybkość w następujący sposób:
poniedziałek 2400 m tempo 500 m na minutę
wtorek 3200 / 500
środa 2000 / 600
czwartek 2000 / 500
piątek 3200 / 500
sobota 2000 / 600
Program pracy ulega zmianom zależnym od zdrowia i kondycji
jednostki."
wtorek 3200 / 500
środa 2000 / 600
czwartek 2000 / 500
piątek 3200 / 500
sobota 2000 / 600
Program pracy ulega zmianom zależnym od zdrowia i kondycji
jednostki."
Jak widać intensywność treningu jest zmienna: delikatniejszy, mocniejszy, dłuższy, krótszy. Nad wszystkim czuwa trener i to on na bieżąco informuje jeźdźców, w jaki sposób każdy konkretny koń ma być poprowadzony. Ponieważ przejażdżek każdy jeździec ma kilka dziennie, informacje o tym, jak jechać udzielane są tuż przed każdą kolejną wyprawą ze stajni na tor treningowy.
Nietrudno się zatem domyślić, że nie byłoby konia wyścigowego bez trenera, nie byłoby trenera i konia wyścigowego bez jeźdźca. I na torebce tego ostatniego chciałabym uwiesić się przez chwilę.
Jeździec na wyścigach to taki człowiek, który ma specyficzny rys psychologiczny. Oczywiście każdy człowiek jest inny, nie można generalizować, ale jednak jakieś cechy wspólne ci ludzie mają. Jeździec na wyścigach jest zazwyczaj nadpobudliwy, pełen energii, szybki myślą, mową i uczynkiem. Agresywny, ale nie niebezpieczny, porywczy, emocjonalny, raczej się pokłóci niż na spokojnie będzie chciał wyjaśnić nieporozumienie. Raczej nawrzeszczy na kolegę, niż grzecznie poprosi o niepopełnianie błędu. Rękoczyny raczej się nie zdarzają, ale spięcia słowne i zgrzyty są dość powszechne w tej pracy. Wynikają one jednak z tego, że każdy dąży do ładu i harmonii, zoptymalizowania pracy, zwiększenia koncentracji, współpracy i porozumienia.
Opowiem wam dzisiaj o kilku takich cichych bohaterach. Wika Czwarno, aktorka z zamiłowania, konkretna jak pani z urzędu w 1983 roku. Niezbyt delikatny typ, raczej wierszy z nią na przerwie nie poczytasz, za to chętnie by ci przyłożyła* za najmniejszy błąd. Jeśli akurat będziesz na koniu, to się powstrzyma, ale nie zostawi dla siebie w środku tego, co o tobie myśli. Z tego co pamiętam, kiedyś prawie ją zabiłam, mój koń zakochał się w jej rumaku, oboje byli przede mną. Mój wskoczył na jej konia prawie wciągając Wikę pod siebie. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Wika jest teraz silniejsza.
Mamy na torze także artystów - głos Anais z "Niesamowitego Świata Gumballa", Martyna Sommer, najgrzeczniejsze, najbardziej urocze dziecko na świecie. Wprawdzie jest już dawno pełnoletnia, a na koniu jeździła już będąc dopiero w planach rodziców (jej mama zasuwała na koniach wyścigowych), ale wygląda i brzmi jak małe, słodkie dziecko. I za każdym razem, kiedy się witamy, widzę przed oczami Anais z kreskówki.
Mamy na torze także artystów - głos Anais z "Niesamowitego Świata Gumballa", Martyna Sommer, najgrzeczniejsze, najbardziej urocze dziecko na świecie. Wprawdzie jest już dawno pełnoletnia, a na koniu jeździła już będąc dopiero w planach rodziców (jej mama zasuwała na koniach wyścigowych), ale wygląda i brzmi jak małe, słodkie dziecko. I za każdym razem, kiedy się witamy, widzę przed oczami Anais z kreskówki.
Są też takie typy ludzi, których jeszcze nie widzisz, a już słyszysz. Marcin B., Arleta i Mateuszek. Głośni jak startująca rakieta kosmiczna, Arletka i Mateuszek są rodzeństwem. Potrafili się tak kłócić, że bałam się o swoje życie. Z czasem przywykłam do ich stylu, ale na początku naprawdę bałam się, że się pozabijają. Arleta była dla mnie inspiracją do tego, żeby zmienić podejście do obcych ludzi na ulicy. Wcześniej grzecznie prosiłam, żeby nie uprzykrzali mi życia. Jak ją poznałam, zaczęłam być bardziej bezpośrednia i wprost mówiłam, żeby sobie poszli *(jeśli oczywiście była potrzeba, żeby użyć mocniejszych słów).
Bolot z Kirgistanu, prawie dżokej (miano dżokeja uzyskuje się po stu wygranych gonitwach), również jeździ treningi, przyjechał do Polski około dwóch lat temu. Świetnie mówi po polsku, jest ambitny i waleczny, do tego oczywiście trochę nadpobudliwy. Jest wyjątkowo wysoki jak na dżokeja, a potrafi się tak pięknie złożyć na koniu, jakby był nieodpakowaną jeszcze wersją jeźdźca z IKEI.
Na torze jest sporo pracowników ze wschodu, dzięki czemu nasze słownictwo nie ogranicza się tylko do polskich wulgaryzmów, ale poszerza się o wulgaryzmy obcojęzyczne, с**а б**ть!*
Bolot z Kirgistanu, prawie dżokej (miano dżokeja uzyskuje się po stu wygranych gonitwach), również jeździ treningi, przyjechał do Polski około dwóch lat temu. Świetnie mówi po polsku, jest ambitny i waleczny, do tego oczywiście trochę nadpobudliwy. Jest wyjątkowo wysoki jak na dżokeja, a potrafi się tak pięknie złożyć na koniu, jakby był nieodpakowaną jeszcze wersją jeźdźca z IKEI.
Na torze jest sporo pracowników ze wschodu, dzięki czemu nasze słownictwo nie ogranicza się tylko do polskich wulgaryzmów, ale poszerza się o wulgaryzmy obcojęzyczne, с**а б**ть!*
Jeźdźcami treningowymi są zazwyczaj bardzo doświadczone osoby, które praktycznie w siodle się urodziły. Pasja i zamiłowanie do koni przekazywane są z pokolenia na pokolenie, jak w przypadku dżokeja Rumena Ganczewa Panczewa i jego córki Darii Panczew, Arleta z Mateuszkiem też z tego, co pamiętam, urodzili się na sianku w stajni wyścigowej jak Jezus z Nazaretu :)
Część kadry stanowią tak zwani amatorzy, osoby, które przychodzą nieregularnie, raz na jakiś czas, mają prace, szkoły, wpadają na dwie, trzy przejażdżki, później wracają do swojej normalności.
Część kadry stanowią tak zwani amatorzy, osoby, które przychodzą nieregularnie, raz na jakiś czas, mają prace, szkoły, wpadają na dwie, trzy przejażdżki, później wracają do swojej normalności.
Cechą wspólną wszystkich jeźdźców niezależnie od temperamentu jest miłość do koni i do adrenaliny, ale i brak uczulenia na ciężką pracę. A ta jest niesamowicie wymagająca, wykańczająca fizycznie i psychicznie, ponieważ konie są nieprzewidywalne, niebezpieczne, a warunki także do tego wymagające - deszcz, śnieg, wiatr, burze, ciemno, zimno - niezależnie od pogody, treningi muszą się odbywać, dlatego też myślę, że te cechy poniekąd są wrodzone, ale także stają się efektem działania w ciężkich warunkach. Jeśli nie masz wpływu na otoczenie, musisz sam się dostosować. Jeźdźcy są twardzi, wytrzymali i niebywale pracowici. Połamani na skutek upadku z konia byli chyba wszyscy. I wszyscy wracają.
Inną parą kaloszy są dżokeje, ale to w następnym odcinku, drogie dzieci.
*w wersji oryginalnej oczywiście są to wyłącznie wulgaryzmy
