Witam serdecznie, jak to mówią na YouTube. Moim gościem jest znana w niektórych kręgach jako Król Jazzu artystka Aleksandra Galewska. Na co dzień jeździ konno jak królowa angielska, na folblutach xx, czasem na arabach oo, xoxo. XD XD

REKLAMA
Witam serdecznie.
Witam serdecznie.
Co słychać?
Wszystko pod kontrolą, dziękuję serdecznie.
Jak ci minął dzień?
Wiesz, jeśli mamy być precyzyjni, to jeszcze nie minął.
Ok, rzeczywiście. Mniejsza z tym. Opowiedz co cię boli.
Tak generalnie, fizycznie, czy teraz dzisiaj?
Jak wolisz.
Generalnie drażni mnie bezradność i niemoc. Chcesz coś zrobić, a nie możesz.
Nasz kraj trochę taki jest.
Tak. niestety. Mnie przez długi czas w życiu przed tą świadomością chroniła wyobraźnia, to znaczy wbrew wszystkim i wszystkiemu wymyślałam sobie rzeczy, a później starałam się je realizować. Ograniczała mnie tylko ta wyobraźnia, a jak mi coś nie szło, to wymyślałam coś nowego i to robiłam. To są małe rzeczy, bo pewnie zapytasz "o czym mówisz". Małe rzeczy takie jak zrobienie ciasta z fasoli, ściągnięcie bluzki z drugiego końca świata (jak ściągasz bluzkę z drugiego końca świata, to drugi koniec świata jest nagi?), próba naprawienia komuś życia. Ogólnie chodziło o to, żeby być szczęśliwym, żeby inni byli szczęśliwi, żeby dążyć do harmonii. A teraz widzę, że pewne rzeczy są nie do przeskoczenia. To jest takie straszne uczucie. Taka bezradność. Próbujesz, a nie idzie. Z żadnej strony. I wiesz, co jest jeszcze beznadziejne?
No?
Że musisz walczyć nie tylko z materią, ale i z głupimi ludźmi. Stają ci tacy na drodze i bzyczą. I nie pomogą, a jeszcze przeszkadzają. Miałam zazwyczaj takie rozwiązanie na to: odwracam się i wychodzę. Nie, to nie. Idę bawić się gdzieś indziej. Ale czasem tak jest, że nie chcesz wychodzić, chcesz się bawić dalej mimo, że widzisz, że już koniec, że GAME OVER, że nic więcej nie zrobisz.
Yhm, yhm, rozumiem to serdecznie.
Serdecznie się cieszę. I wiesz do czego zmierzam?
Wiem.
Do tego, że jeżdżę na tych wyścigach, na tych folblutach i czasem arabach, widzę, że jest źle, środowisko wyścigowe kipi jak niedopilnowane mleko, a nie ma komu przykręcić gazu, hyhy. Ale wyszedł mi żarcik na czasie.
A kto miałby przykręcić gaz?
Ktoś decyzyjny. Prezes? Dyrektor?
Wiesz, tu nie chodzi tylko o ten tor, o wymianę piasku, o pomalowanie ścian. Cały ten teren jest jak jakieś getto. Nic nie jest remontowane od dłuższego czasu. Zobacz, jak zmieniają się polskie ulice, sklepy, drogi, autostrady. Ta Polska teraz to zupełnie coś innego niż Polska 20 lat temu. Teraz naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Jedziesz wzdłuż i wszerz tego kraju, i nie widzisz różnicy miedzy Polską, Czechami, Słowacją, Niemcami. Wysprzątana linia brzegowa lasów, odkurzone autostrady, na koronach drzew wypucowane jabłka i wykąpane bociany tańczące krakowiaka z radosnymi żabami.
I tylko ten Służewiec. Boże! Dziury wszędzie. W drogach, w ścianach, okna wybite. Nie chcę się skarżyć, ale rozwaliłam sobie MOJEGO KABRIOLETA jadąc do mojej nie-pracy, bo dla mnie to nie praca, tylko pasja i hobby:), właśnie na tych zabytkowych uliczkach służewieckich, na terenie wyścigów.
Ok, i co dalej?
I masz te nierówności terenu. I nierówności społeczne.
Jak to?
Bo mało zarabiają. Jeźdźcy, pracownicy. A bardzo ciężko pracują. Już pal licho z tym KABRIOLETEM. Wiesz, jak ja ciężko pracuję codziennie? Wstajesz - ciemno, zimno, pada. Idziesz do pracy, tam też nie jest kolorowo, bo spotykasz na swej drodze rożne typy spod ciemnej gwiazdy, ale starasz się robić swoje i wmawiasz sobie, że jesteś impregnowana, że nic się do ciebie nie przykleja, że jest fajnie. Ale ile można. W końcu już tracisz siły. Chciałabym, żeby moje rachunki były również moim hobby. Chciałabym płacić rachunki dlatego, że to kocham, a nie dlatego, że muszę. Idę do sklepu i przy kasie dostaję zawału. A i tak biorę najpotrzebniejsze produkty.
Ale narzekasz!
Trochę tak. Wiesz, ja mogę odwrócić się i wyjść, zawsze sobie poradzę. Ale to nie o to chodzi. Nie można zawsze uciekać. Chciałabym, żeby coś się zmieniło. Myślę o ludziach, którzy tam są od lat i zostaną. Nie o tych złych, smutnych, agresywnych, ale o tych, którzy mimo wszystko zachowali pogodę, radość, wbrew wszystkiemu chcą dalej działać, kombinować. Mnie to naprawdę wzrusza. Są tacy, którzy są zniszczeni, są tacy, za których nie chciałoby mi się wychodzić z kosą na ulicę, ale są tacy, którzy mogą być inspiracją dla tych wszystkich młodych ludzi, co dostają depresji, bo sklepy pozamykane, dla tych, co żrą rozmoczone chipsy, bo taki panuje akurat challenge na TikToku. Chciałabym, żeby mogli to zobaczyć i przeżyć wszyscy ci ludzie, którzy chowają się za kocem i uciekają przez własnym psem, urządzają swoje wille w stylu minimalistycznym, monochromatycznym, zgodnie z zasadami feng shui, jedzą największe pizze świata online, żeby udowodnić wszystkim wszystko. Chciałabym, żeby inni dostrzegli w wyścigach większą wartość niż tylko możliwość zarobienia kilku złotych. I chciałabym, żeby ktoś, kto odpowiada za ten teren dostrzegł nie tylko konie i stajnie, choć wiadomo, że konie nie potrzebują pięknych budynków, ale ludzi, którzy tam pracują i mieszkają. Ludzi, którzy codziennie przekraczają własne granice, wstają, marzną, mokną (dziękuję serdecznie, nie musisz mnie klepać po ramieniu, robię to, bo to kocham). I mają prawo pracować w godnych warunkach. Godnych i bezpiecznych. Wiesz, to mnie najbardziej chyba smuci. Jestem normalnym człowiekiem, który lubi czysto, świeżo i pachnąco. I wiem, że w stajni nigdy nie będzie zawsze czysto, zawsze sucho, zawsze świeżo, always, ale denerwuje mnie takie podejście, że to są konie, stajnie, to jest normalne. Normalne, że są dziury, wybite okna, brud, nieład. Po prostu mnie to dobija.
Kiedyś mało kto miał samochód, chodziłeś do sklepu z listą zakupów, jak pierwszy raz do spowiedzi, z kartką "przeklinałam, wyzywałam i mówiłam brzydkie słowa", i pani podawała ci produkty, kiedyś nie było internetu. Ale wymyślono sklepy samoobsługowe, ludzie mają własne odrzutowce, do spowiedzi już nie trzeba chodzić, bo doczytali w Biblii, że Bóg jest wszechwiedzący i wystarczy w duchu powiedzieć "sorki". A Służewiec jest cały czas taką samą dziurą.
Bo jest zabytkiem i nie można go ruszać.
A weź przestań.