Głupia Pani spytała raz na lekcji, czy coś się śniło podopiecznym.
REKLAMA
-Czy coś wam się dziś śniło, gówniarze? Pytam, bo nie chce mi się strasznie prowadzić lekcji. Ja wam powiem, jak już sobie tak rozmawiamy, że mi to się nawet nie śniło w najgorszych koszmarach, że będę taką bandę nieuków musiała edukować. Ha ha ha.
-Mnie się dziś śniło.
-Jak coś brzydkiego to sobie daruj, zboczuchu.
-Hm.
-Siadaj!
-Ok…
-Mnie się dziś śniło.
-Jak coś brzydkiego to sobie daruj, zboczuchu.
-Hm.
-Siadaj!
-Ok…
-No to ja opowiem.
-Dobrze. Ty możesz.
-Przeczytałam we śnie książkę „Seks na wysokich obcasach”…
-O Boże…
-…kawałek tylko. Kawałki właściwie. Skakałam sobie, żeby wiedzieć czy warto.
I rozmawiają tam dwie panie o tym jak żyć. O tym, że nadmierna bliskość może zniszczyć związek, że papużki nierozłączki i związek oparty na totalnej otwartości nie doprowadza do niczego dobrego, bo to ostatecznie niszczy namiętność , po czym opowiada o tym, że problemem w związkach bardzo często jest brak komunikacji, umiejętności rozmawiania o uczuciach, przeżyciach, potrzebach.
-Hm…
-No właśnie. Hm.
-No i co tam jeszcze było?
- No, że warto trochę więcej czasu poświęcać sprawom łóżkowym. Że to buduje więź.… Hm..
Mowa tam też o tym, że flirt z osobami spoza związku jest fajowa, bo to pozwala na dłużej utrzymać żar. W związku.
-Hm…
-No właśnie. W obecnych czasach, kiedy gołe ciała schodzą z billboardów jak ten proszek do prania w centrum Warszawy, wchodzą nam na twarz w kinie 3D, prężą się za wycieraczkami samochodów to takie coś czytam.
Powiem tak. Wiem, że to był tylko głupi sen, ale gdyby to było naprawdę, gdyby taką książkę napisano, taki „Seks na wysokich obcasach” Alicji Długołęckiej
-Dobrze. Ty możesz.
-Przeczytałam we śnie książkę „Seks na wysokich obcasach”…
-O Boże…
-…kawałek tylko. Kawałki właściwie. Skakałam sobie, żeby wiedzieć czy warto.
I rozmawiają tam dwie panie o tym jak żyć. O tym, że nadmierna bliskość może zniszczyć związek, że papużki nierozłączki i związek oparty na totalnej otwartości nie doprowadza do niczego dobrego, bo to ostatecznie niszczy namiętność , po czym opowiada o tym, że problemem w związkach bardzo często jest brak komunikacji, umiejętności rozmawiania o uczuciach, przeżyciach, potrzebach.
-Hm…
-No właśnie. Hm.
-No i co tam jeszcze było?
- No, że warto trochę więcej czasu poświęcać sprawom łóżkowym. Że to buduje więź.… Hm..
Mowa tam też o tym, że flirt z osobami spoza związku jest fajowa, bo to pozwala na dłużej utrzymać żar. W związku.
-Hm…
-No właśnie. W obecnych czasach, kiedy gołe ciała schodzą z billboardów jak ten proszek do prania w centrum Warszawy, wchodzą nam na twarz w kinie 3D, prężą się za wycieraczkami samochodów to takie coś czytam.
Powiem tak. Wiem, że to był tylko głupi sen, ale gdyby to było naprawdę, gdyby taką książkę napisano, taki „Seks na wysokich obcasach” Alicji Długołęckiej
i Pauliny Reiter to byłabym trochę zła, że mówi mi się jak mam myśleć, jak budować relacje. Poza tym odnoszę wrażenie, że pisze się to co ludzie chcą przeczytać. Że flirt nie jest zły, że w sumie to można się dogadać…w sumie człowiek to z monogamią i tak nie będzie na „ty”…w sumie to wolność jest najważniejsza.
-Ty nie za mądra jesteś? Z tego co widzę to na oko ze 12 lat masz. Siadaj i się nie wymądrzaj!!!!!
A czy ja mogę opowiedzieć swoje?
-NIE!!!! Przerwa.
-Ty nie za mądra jesteś? Z tego co widzę to na oko ze 12 lat masz. Siadaj i się nie wymądrzaj!!!!!
A czy ja mogę opowiedzieć swoje?
-NIE!!!! Przerwa.
