Wielka Niedziela, ostatnia szansa na wygranie płyty!

REKLAMA
-Cześć, Pani Galewska
-Cześć, Głupia Pani.
-Wysłała mnie tu znów do ciebie redakcja i choć nie chcę i nie znam się na muzyce, to coś trzeba napisać. Słuchałam tej twojej płyty i powiem ci, że nie rozumie. Nie kuma. I już nawet nie chodzi mi o język, bo widzę, że się starasz, tłumaczysz, myślisz, że jesteś śmieszna, ale przynajmniej się starasz.Ale ja nie rozumie, o co ci chodzi z tą muzyką.
-Bardzo dziękuję, że przemogła się pani i jednak przylazła na ten wywiad, chociaż na pewno wolałaby pani sobie pospać. I nie mówi się „nie rozumie”.
-Ale ja rozumie.
-No właśnie sama pani mówi, że nie rozumie.
-Ale nie w tym sensie. Ja nie rozumie tych piosenek. One są takie strasznie dziwne. Bo niby piosenki, ale jednak za dużo chórków, za bardzo przekombinowane jak na mój bezgust. Dlaczego tak?
-Miałam taką książkę. PDF z Internetu „How to not write a song”. Powiem pani, że tak mnie ujęła ta książka. Świetnie napisana. Właściwie same przykłady, bez zbędnego marmolenia. Traktowałam ją jak wyrocznię. Na podstawie tego, co z niej wyniosłam, stworzyłam cały materiał. Byłam z siebie taka dumna, wiedziałam, że książka byłaby ze mnie dumna. Nagrałam wszystko, przyklepałam. Dopiero ostatnio ktoś przetłumaczył mi tytuł… ja nie znam angielskiego za Chiny…
-O Boże!!!
-No właśnie…
-I co teraz?
-No co ja mogę…Udaję, że tak ma być, że taki miałam zamysł. Siedzę i wymyślam wytłumaczenia. Wstyd na cały kraj…
-Współczuję. Straszne to musi być dla Pani.
-No jest. Wszystko to jest przykrywka. Nawet pseudonim. Udaję, że to wszystko wynik analizy, syntezy, przemyśleń, przeżyć, edukacji…Gówno prawda! Wie pani co ja przeżywam? Koszmar!!! Sama sobie nie wierzę. Jak zrobię sobie kawę, to od razu wylewam, bo boję się, że chcę się otruć! Do sklepu chodzę z GPS-em, bo sobie nie wierzę, lasów jest dużo dookoła. Wystarczy nóż i krzaki, i po mnie…
-Co pani teraz planuje w takiej sytuacji zrobić?
-No co ja mogę?! Co ja mogę?! Teraz muszę być konsekwentna. Niestety. Nie mogę stracić twarzy… Planuję spaść sobie na głowę cegłówkę, zacząć pisać normalne piosenki i zrzucić zmianę myślenia na ten nieszczęsny wypadek.
-Świetny pomysł! Ja chętnie pomogę!
-Dobra, dobra. Mam nadzieję, że to się nie nagrywało. To tak tylko między nami. Ma pani jakieś pytania do mnie?
-Tak. Jaki jest pani ulubiony kolor?
-Żarcik?
-Nie.
-Zgłupiała…

Konkurs na dziś:
W Monty Pythonie radzono sobie z trudnymi przypadkami w taki sposób jak poniżej - 16 ton, tygrys... W jaki sposób Głpia Pani mogłaby zadziałać, żeby pomóc swojej rozmówczyni wrócić do równowagi wewnętrznej?