W parku rosną grzyby, wiewiórki i... książki.

REKLAMA
Facebookowa rzeczywistość staje się już prawie równoległa z tą realną. Klikniesz deklarację, że pojawisz się na koncercie, wystawie, imprezie - to tak, jakbyś już na niej był. Nie musisz się tam pojawiać, nie chce Ci się, poza tym na facebooku tyle się dzieje. Trzeba być na bieżąco.
Na własnej skórze, tworząc koncertowe wydarzenia, przekonuję się, że tak naprawdę nie ma znaczenia, ile osób zadeklaruje się, że będzie w danym miejscu o umówionej porze. I tak pojawi się garstka z "pewniaków".
Dziś rano znalazłam akcję, o taką, jak pod linkiem, bardzo ciekawy pomysł! Ruszyliśmy się sprzed komputerów i poszliśmy szukać książki. Nie udało nam się jej znaleźć, choć przeszliśmy trzy kilometry trasy biegowej, więc książka pewnie nadal tam jest. NaTemat czyta bardzo dużo osób. Wyłączając osoby pracujące od-do i wszystkie, które akurat nie mogą i nie chcą bawić się w chowanego. Jest też wiele osób, które właśnie mają wolne, czy są na wakacjach. Minęło kilka godzin, o akcji dowiaduje się coraz więcej ludzi, tych lajkujących i udostępniających informację, a książki pewnie nadal czekają. Możliwe, że są schowane bardzo głęboko, dlatego nam "zdeterminowanym, ambitnym, zorientowanym na sukces młodym ludziom" nie udało się jej znaleźć, ale też nie przeceniam swoich możliwości i wydaje mi się, że większość będzie trzymała kciuki przed komputerami.
Coś mi się zdaje, że ta książka nadal tam poleży, bo mamy strasznie dużo pracy na Facebooku.