Nie tylko dlatego, że urodził się dwa razy (21 i 31 marca 1685 roku), nie dlatego też, że skończył edukację w wieku 18 lat, a już wtedy wyprzedzał ówczesne dzieci i dorosłych swoją wiedzą muzyczną o, tak na oko, kilka długości. Nie dlatego także, że odniósł wielki sukces – jest znany na całym świecie, jego płyty nadal się sprzedają, a młodzi muzycy w szkołach i na uczelniach uczą się jego sposobu myślenia (m.in. na przedmiocie zwanym harmonią). Bach był OK!, ponieważ jego głowa produkowała coś niesamowitego.
REKLAMA
Te podwójne urodziny to ciekawa sprawa. Data urodzenia Bacha, koniec marca 1685 roku, przypadała na moment zmiany kalendarzy z juliańskiego na gregoriańskiego. Ale tego kompozytor nie mógł przewidzieć, cała reszta pochodziła już od niego.
Wczoraj zrobiłam remix pierwszej części – Allemanda, z Partity nr 2 d-moll Jana Sebastiana Bacha na skrzypce solo.
Cały utwór składa się z pięciu tańców: Allemanda, Corrente, Sarabanda, Giga i Ciaccona.
Moja zmiana nie polegała jednak na tym, że przyspieszyłam czy zwolniłam piosenkę. Remiks w tym przypadku nie polega na tym, że doda się kilka scratchy, czy jakiś inny podkład z loopem, jak to zrobi DJ. Postanowiłam podkreślić, zdefiniować harmonię przez dodanie basu. Nie musiałabym tego robić, gdyby sam kompozytor napisał utwór na skrzypce i fortepian – wtedy, przy krótkiej analizie partii fortepianu wiedziałabym, co miał na myśli. W tym przypadku muszę popatrzeć na dźwięki, posłuchać kontekstu, czyli tego, co jest przed i po, żeby móc dopasować konkretny akord. Akord składa się z co najmniej trzech dźwięków – prymy (1), tercji (3) i kwinty (5). Tercja może być mała lub wielka – to ona określa, czy akord jest durowy (wesoły), czy mollowy (smutny). I tak – patrzę w nuty i zastanawiam się, jaki akord można by tu zapisać. Oczywiście nie mam jednego właściwego rozwiązania i to jest właśnie najlepsze w całej tej zabawie. Można nadawać melodii wiele kontekstów, tła, barwy, dramaturgii – tym zajmuje się dziedzina, zwana aranżacją – dzięki aranżacji jeden utwór może mieć wiele postaci.
Dlatego właśnie ja pozwoliłam sobie na małe wykręcenie tego wspaniałego dzieła.
Dlatego właśnie ja pozwoliłam sobie na małe wykręcenie tego wspaniałego dzieła.
Warto zwrócić uwagę na cały utwór pod kątem możliwości technicznych skrzypiec i wiedzy oraz wyobraźni kompozytora, który głównie był organistą i klawesynistą (a także wokalistą - pracował wiele lat jako kantor w kościele w Lipsku).
Harmonia w części trzeciej jest powalająca - mam wrażenie, że Bach był płci żeńskiej (wrażliwość, delikatność). Sami posłuchajcie (od 7:22). Do tego wirtuozeria ostatniej części pokazuje sposób myślenia harmonią, a nie tylko melodią - jak to u muzyków grających na instrumencie harmonicznym, czyli takim, na którym można zagrać więcej dźwięków na raz. Dźwięki nakładają się na siebie prawie, jakby utwór grany był przez co najmniej dwie osoby.
Naszła mnie taka refleksja, że Bach pisząc ten utwór śmiał się do łez, co chwila spadając z krzesła, bo wykorzystał chyba wszystkie możliwości, jakie mają skrzypce. Dzięki temu wszyscy następni kompozytorzy, piszący na skrzypce solo, będą mogli być tylko jego marnymi naśladowcami.
