Dobrą władzę nie poznaje się po rządzeniu w czasach prosperity, ale w czasie wyzwań i zawieruchy.

REKLAMA
Premier Donald Tusk nie spełnił oczekiwań tych, którzy w Chorzowie liczyli na poetyckie podsumowanie rzeczywistości, na snucie kosztownych planów, na wizję, którą prościej wygłosić, a trudniej zrealizować. Łatwo jest opowiadać bajki zamiast przyjść do stołu ze szczerym podsumowaniem sześciu lat rządzenia.
Miało być szczerze i prosto – i tak było. „Platforma Obywatelska powinna być jak Śląsk i Ślązacy – uczciwa, rzetelna, pełna zdrowego rozsądku i gotowa do ciężkiej harówy” – podsumował premier. Bo to właśnie praca, ciężka, codzienna praca, od ostatnich dwudziestu lat stała się filozofią życia Polaków. A kapitałem nowej, odrodzonej po zimie komunizmu Polski, są ci sami ciężko pracujący polscy obywatele. Jak węgiel dla Śląska, tak największym kapitałem naszego kraju są właśnie Polacy. Nie pozwólmy nikomu wmówić sobie, że jest inaczej.
Misją dobrego przywódcy nie powinien być tylko rozwój gospodarczy. Każdy polityk ma też do wypełnienia pewne zadanie moralne. Nie chodzi tylko o wzrost i PKB. Chodzi o to, co sprawia, że serca ludzi szybciej biją. O aspiracje i nadzieje, że każdy z nas może żyć dobrze, wspinać się po szczeblach rozwoju – z dołu w górę. W Polsce ważne jest teraz budowanie narodu aspiracji, nie roszczeń. Odtworzenie wspólnoty, którą zawieruchy historyczne, a także polaryzujący politycy, próbują boleśnie i arbitralnie podzielić.
Na każdy moment dziejowy można spojrzeć na dwa sposoby. Karol Dickens, świetny kronikarz swoich czasów, w XIX-wiecznej powieści historycznej „Opowieść o dwóch miastach” pisał: „To był najlepszy czas i najgorszy czas. To był wiek mądrości i wiek głupoty, epoka wiary i jednocześnie niedowiarstwa. Sezon światła i ciemności. Wiosna nadziei i zima rozpaczy”.
To prawda także naszych czasów – czasów skomplikowanych i dynamicznych, w których jutro zaczyna się dziś, a może nawet wczoraj. Czasów, w których obserwujemy największe zmiany układu globalnych sił, zmierzch jednych mocarstw i narodziny nowych, kryzys w Europie i na świecie.
Słuchając dzisiaj Jarosława Kaczyńskiego można odnieść wrażenie, że – jak mawiają bohaterowie jednego z popularnych teraz seriali fantasy „Gra o tron”: „Winter is coming”. „Nadchodzi zima”. I że wszyscy jesteśmy jej ofiarami. Przywódca partii powinien dawać ludziom nadzieję i gwarancję stabilności, a nie tylko strach.
Dzisiaj większość Polaków chce żyć w spokoju i radości. Starają się żyć wspólnie, obok siebie. W miastach, wsiach, na osiedlach – Polska jest domem dla nich wszystkich. Dla tych, którzy działają i podejmują ryzyko, ale i dla tych, którzy cenią stabilizację i bezpieczeństwo. Dla młodych, którzy marzą o pierwszej wypłacie oraz własnym samochodzie i nie boją się ciężko na te marzenia pracować. I dla starszych, którzy obawiają się o wysokość swojej emerytury. Dla matek, które muszą dzielić pracę z obowiązkami domowymi i dla ojców, którzy dopiero uczą się, jak być mężczyzną w XXI wieku.
Najważniejszym hasłem na dziś – dla wszystkich: Polek, Polaków, polityków, instytucji – powinna być więc synergia, współpraca. Połączenie sił, żeby wydobyć to, co najlepsze we wszystkich Polakach. Współpraca i rozmowa, a nie walka, która osłabia. „Musimy zbudować potrzebną synergię dzisiaj w Polsce, w przeddzień wielkiego wyścigu, drugiego etapu wielkiego wyścigu cywilizacyjnego przed jakim dzisiaj Polska staje” – mówił Donald Tusk w Chorzowie.
Tym bardziej, że czasy są ciężkie. Ale jedną z dobrych stron kryzysu jest to, że zmusza do zmiany sposobów myślenia, naruszenia schematów, rozbicia rutyny. I daje nadzieję na pozytywną zmianę. Zaufanie Polaków do partii politycznych, także do Platformy Obywatelskiej, jest niskie. Politycy mają teraz szansę udowodnić, że wierzą w siłę synergii. I że będą robić wszystko, by ją wzmacniać, nie hamować. Dobrą władzę nie poznaje się po rządzeniu w czasach prosperity, ale w czasie wyzwań i zawieruchy.

*Aleksandra Kaniewska
– publicystka, analityk polityczny ds. Wielkiej Brytanii w Instytucie Obywatelskim