Piotr, a własciwie Peter, bo rzecz się dzieje w Wielkiej Brytanii, mój znajomy, nie zmienił imienia, ale ma biust. Za dużo by było zachodu- w dokumentach. Ludzie go znali przez lata jako Piotra, w rodzinie funkcjonował jako Piotr, więc tak zostało. Również w jego pracy.

REKLAMA
Nosi zatem sukienki, ma biust, jest Piotrem, ale gdy ktoś mówi o nim lub do niego się zwraca, używa zaimka „ona" lub formalnie „Madam”.
Bądź, jeśli nie wie, jeśli się zagubi (a jest to rzecz całkiem normalna), może zapytać, tak, jak kiedyś przy mnie na pewnym zebraniu działaczy społecznych zapytano Piotra, jak CHCE, by się do niego zwracać.
Bo że Piotr jest inny, nie ulega wątpliwości. Ma męskie rysy twarzy, blond perukę i dość mocny makijaż.
„Peter”- odrzekł Piotr.
Nie mieści się to w głowie wielu Polakom. Nie mieści się i nie zmiesci tym, którzy myślą, że o kobiecości lub męskości decydują cechy zewnętrzne, a nie wewnętrzne. Nic więc dziwnego, że na jednym z głupszych portali tabloidowych w Polsce pojawiło się ostatnio zdjęcie „ślicznej Amerykanki” z komentarzem, że ktoś by się okropnie naciął, gdy chciał mieć z nią tete-a-tete, bo owa śliczna Amerykanka była kiedyś mężczyzną.
Nie, to błąd logiczny. Ona nigdy nie była mężczyzną. Urodziła się kobietą – bo nią się czuła, a to jest ważniejsze od tego, co znajdowało się między jej nogami. Urodziła się kobietą i ponieważ jej ciało nie odpowiadało temu, kim była, można było- dziękujmy Bogu za medycynę- to naprawić. Zatem urodziła się kobietą i nią wciąż jest. Po korekcie cech zewnętrznych.
Nota bene, w Iranie, w tej rzekomej ostoi islamskiego konserwatyzmu operacje zmiany piersi są w połowie refundowane przez państwo. Pozwala na to fatwa wydana przez samego ajatollaha Chomejniego w 1979 roku, która rozpoznaje transseksualizm jako zaburzenie, które można wyleczyć przy pomocy operacji. Iran więc jest krajem o największej liczbie wykonywanych tego typu operacji na świecie.
Mieszkancy Iranu uważają bowiem, że przypadłość ta wymaga korekty, bo ważne jest to, co w nas, a nie na nas.
Zatem nalezy myśleć odwrotnie –wracając do ślicznej Amerykanki- ktoś by się naciął kiedyś, myślac, że była mężczyzną tylko dlatego, że miała penis i jabłko Adama.
Myślący tak ludzie to istoty bardzo ograniczone w ocenie innych- najważniejsza jest dla nich cielesność, powłoka, a nie to, co w duszy gra. Jakie to smutne i zubożałe.
Wróćmy do mojego znajomego, Petera. Jego prawa w Wielkiej Brytanii do tego, by samookreslić, kim jest, są tak społecznie i prawnie szanowane, że pracownicy np. policji uczeni są, by być przygotowanymi na to, że na posterunek może przyjść mężczyzna, który się przedstawi np.jako Marta. Policjant ma za zadanie przyjąć to do wiadomości, choćby go to bardzo dziwiło. Bo nie w jego gestii leży ocena płci petenta.
Peter czuje się już stosunkowo swobodnie – jej żona zaakceptowała fakt, że Peter jest kobietą, choć był to dla niej szok. Peter przez wiele lat mocno się ukrywała ze swoim prawdziwym ‘ja’, bo sama nie do końca rozumiała, co się z nią dzieje, a przede wszystkim bała się konfrontacji z innymi.
Peter działa bardzo aktywnie w lokalnym, belfaskim świecie osób transseksualnych, choć nie przeszła operacji zmiany płci ze względu na wiek. Teraz ma ponad pięćdziesiąt lat i wstawiła sobie jedynie biust, ponieważ nie była to operacja szczególnie inwazyjna. Jest blondynką, zadbaną, wysoką, o smukłych wydepilowanych nogach i nieskazitelnej elegancji.
Płeć bowiem to nie tylko fizjologia, do czego redukują ją ci, którzy problemu osób transseksualnych nie rozumieją. A nie rozumieją, bo są pozbawieni wrażliwości i postrzegają pewnie i samych siebie tylko przez pryzmat kopulacji, narządów do oddawania moczu i głebokich dekoltów. Płeć znajduje się w mózgu, nie między nogami.
Tam powstają piękne wiersze, tam rodzą sie idee bohaterskich czynów, tam rodzą się powieści miłosne. Powstają z napięć emocjonalnych, seksualnych, uczuć, które elektryzują mózg, który dalej przekazuje je do ciała.
Piotr to wie. Anna Grodzka to wie. Czas, by zrozumieli to ci, którzy widzą kobietę w jej piersiach i pochwie, a nie widzą jej w oczach drugiego człowieka.