Czy chciałabyś wiedzieć, czy Twój nowy, czarujący partner ma za sobą ciemną przeszłość? Czy kiedykolwiek podniósł rękę na poprzednią partnerkę/żonę/konkubentkę? W Anglii i Walii od dzisiaj będzie to możliwe.
REKLAMA
Dzisiaj, ósmego marca, w Międzynarodowy Dzień Kobiet, w Anglii i Walii wprowadzono nowe prawo. Otóż kobiety będą mogły sprawdzić, czy ich partner ma za sobą gwałtowną przeszłość.
Prawo to nazwane zostało Prawem Claire, od imienia kobiety, która została brutalnie zamordowana przez mężczyznę, którego kochała.
Prawo to nazwane zostało Prawem Claire, od imienia kobiety, która została brutalnie zamordowana przez mężczyznę, którego kochała.
Dopiero podczas śledztwa okazało się, że człowiek ten miał na sumieniu wiele incydentów związanych z przemoca domową, w tym grożenie bronią i porwania swoich poprzednich partnerek.
Wprowadzenie Prawa Claire poprzedził czternastomiesięczny program pilotażowy, prowadzony przez policję. Uratował on około 100 kobiet, które odkryły straszną przeszłość swoich partnerów. Kobiet i pewnie ich dzieci.
Jak ważna jest taka wiedza, Claire nie może już powiedzieć, ale tak się składa, że rozmawiałam na ten temat z jedną z kobiet, która wyszła właśnie ze związku, w którym jej kat, tfu, partner, okazał się być sadystą nie tylko w stosunku do niej, ale i do swoich poprzednich partnerek. Moja polska rozmówczyni nie mieszka w Walii i Anglii, więc nowe prawo nie będzie jej dotyczyć, bo mieszka w Belfaście (Irlandia Północna, Wielka Brytania), ale, miejmy nadzieję, że to, co dobre, szybko zostanie przeszczepione na lokalny grunt.
Kobieta ta dowiedziałą się o przeszłości partnera, spotkawszy przypadkowo jego byłą.
Była opowiedziała jej, co przeszła. Oczywiście, moja rozmówczyni nie wierzyła najpierw w ani jedno słowo, uważając, że przez byłą przemawia żal i zazdrość. Niestety, wkrótce przekonała się, że czarujący mężczyzna, z którym zaczęła żyć, był czarujący tylko przez chwilę - po to, by ją omotać.
Maska spadła po kilku miesiącach.
Była opowiedziała jej, co przeszła. Oczywiście, moja rozmówczyni nie wierzyła najpierw w ani jedno słowo, uważając, że przez byłą przemawia żal i zazdrość. Niestety, wkrótce przekonała się, że czarujący mężczyzna, z którym zaczęła żyć, był czarujący tylko przez chwilę - po to, by ją omotać.
Maska spadła po kilku miesiącach.
Co znamienne, gdy moja rozmówczyni zdecydowała się od niego odejść, po jakimś czasie spotkałą swoją następczynię i postanowiła ją ostrzec- reakcja następczyni była identyczna, jak jej własna sprzed lat. Niewiara, niechęć, podejrzliwosć co do intencji ostrzegającej i wycofanie.
Teraz moja rozmówczyni widuje swoją zastępczynię w ciemnych okularach, przemykajacą się po ulicach Belfastu.
Teraz moja rozmówczyni widuje swoją zastępczynię w ciemnych okularach, przemykajacą się po ulicach Belfastu.
Gdyby wprowadzono takie prawo w Irlandii Północnej czy, oczywiście, w Polsce, z pewnością uratowałoby ono wiele kobiet i wiele żyć.
W razie zaistnienia podejrzeń czy po takiej konfrontacyjnej rozmowie z byłą narzeczoną, kobiety mogłyby iść na policję i poprosić o informację na temat przeszłości partnera.
W razie zaistnienia podejrzeń czy po takiej konfrontacyjnej rozmowie z byłą narzeczoną, kobiety mogłyby iść na policję i poprosić o informację na temat przeszłości partnera.
Statystyki związane z przemoca domową są bardzo ponure. Na przykład, w samej, maleńkiej Irlandii Północnej (zamieszkanej przez niespełna dwa miliony ludzi) tygodniowo dochodzi do 400 notowanych incydentów przemocowych. Jedna kobieta na cztery jest ofiarą przemocy domowej.
Ponad 30 procent aktów przemocy zaczyna się, gdy kobieta jest w ciąży.
(za Womens Aid, dane z organizacji charytatywnej, wspierajacej kobiety, które padły ofiarą tego przestępstwa).
(za Womens Aid, dane z organizacji charytatywnej, wspierajacej kobiety, które padły ofiarą tego przestępstwa).
Prawo Claire, jeśli dotrze do Irlandii Północnej, ma szansę to zmienić. Ale ucieszyłabym się jeszcze bardziej, gdybym się dowiedziała, że takie prawo, dajmy na to,zwane swojsko Prawem Zofii, zostało wprowadzone w Polsce.
Wiele polskich emigrantek, z którymi rozmawiałam o przemocy, ma polskich partnerów - co oznacza, że, kiedy jeszcze były w ojczyznie, gdyby Prawo Zofii istniało, moje rozmówczynie, uzbrojone w wiedzę, mogłyby nie wejść w toksyczne i niebezpieczne związki.
