Próby wyłonienia pretendenta do najwyższego urzędu w państwie wstrząsnęły niemiecką sceną polityczną. Czy wszystkie strony negocjacji wyjdą z tej historii bez szwanku? Zwraca uwagę fakt, że po raz pierwszy od momentu objęcia urzędu kanclerskiego, Angeli Merkel nie udało się przeforsować swojego kandydata na ważne stanowisko.

REKLAMA
Wymarzonym kandydatem CDU do roli przyszłego gospodarza pałacu Bellevue był przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego Andreas Voßkuhle. On sam nie był jednak zainteresowany. Kandydatem numer dwa był przewodniczący Bundestagu Wolfgang Lammert. Okazał się nie do zaakceptowania przez część SPD.
Negocjacje wewnątrzkoalicyjne trwały od piątku, czyli od dnia ustąpienia Christiana Wulffa, aż do niedzieli. Kolejne kandydatury Unii torpedowało FDP. Jak donosili uczestnicy serii spotkań, atmosfera była daleka od pokojowej i nie obyło się bez gróźb o rozpadzie koalicji. Merkel musiała zgodzić się na daleko idące ustępstwa.
Wskazanie na Joachima Gaucka było bolesnym kompromisem, ale zapewne najlepszym z możliwych. Najdotkliwiej cierpi sama pani kanclerz. Dotychczas bez większych problemów rozprawiała się z wewnątrzpartyjną opozycją. Wskazała dwóch kandydatów na prezydenta. Do stołu negocjacyjnego zasiadała pewna dobrych relacji z liderami liberałów. W niedzielę wieczorem mogła robić już tylko dobrą minę do złej gry.
Gdyby prezydenta wybierano w głosowaniu powszechnym, Gauck wygrałby w cuglach. Angela Merkel nie może pozwolić sobie na ignorowanie tego poparcia. Bardzo jej zależy na satysfakcji rodaków. Obecna próba wyboru prezydenta jest już jej trzecią. Dwaj ostatni prezydenci opuszczali urząd w kontrowersyjnych okolicznościach. Ewentualna powtórka takiej sytuacji nadszarpnęłaby autorytet pani kanclerz.
Otwartymi pozostają pytania o kompetencje kandydata Gaucka. Czy jego bogate doświadczenie życiowe i autorytet wystarczą do sprawowania najbardziej prestiżowego urzędu w RFN? Czy jest w stanie być autorytetem w sprawach kryzysu gospodarczego i ratowania nadwątlonej strefy euro? Na ostateczną decyzję członkowie Zgromadzenia Narodowego mają jeszcze niecały miesiąc.