Welt Online zamieścił wczoraj wywiad z niemieckim ekspertem do spraw logistyki, politykiem Zielonych Antonem Hofreiterem. W rozmowie z portalem przewodniczący komisji Bundestagu do spraw transportu, budownictwa i rozwoju miast stwierdził, że paliwo w Niemczech jest za tanie i powinno jak najszybciej zdrożeć.

REKLAMA
Ceny paliwa w Niemczech biją rekordy wysokości. W drugiej połowie zeszłego roku zaczęły gwałtownie rosnąć, żeby na niektórych stacjach dochodzić dzisiaj nawet do 1.7 euro czyli ok. 7.11 zł. Na blogach pojawiają się nawoływania do organizacji dnia bojkotu stacji benzynowych,a niemiecki urząd ochrony konkurencji obiecuje przyjrzeć się bliżej działaniom pięciu czołowych koncernów paliwowych.
Hofreiter od czerwca ubiegłego roku jest przewodniczącym komisji Bundestagu do spraw transportu, budownictwa i rozwoju miast. Z wykształcenia jest biologiem. Od wielu lat działa w lokalnych strukturach Zielonych. Od 2005 roku jest deputowanym do Bundestagu gdzie został m.in. członkiem założycielem parlamentarnej grupy zajmującej się ochroną rzek.
Polityk Zielonych uważa, że ceny paliwa powinny w najbliższym czasie wzrosnąć do poziomu przy którym transport samochodowy stanie się luksusem. Według Hofreitera tylko w ten sposób będzie można zmusić producentów aut do stosowania ekologicznych rozwiązań. Przeciętny konsument będzie zmuszony zrezygnować z poruszania się własnym samochodem, a właściciele przedsiębiorstw będą wywierać na koncerny samochodowe zbiorową presję. W obliczu realnej groźby utraty klientów producenci będą musieli zareagować i wprowadzić do oferty pojazdy o mniejszym apetycie na paliwo albo wyposażone w alternatywne układy napędowe.
Hofreiter opowiada się za rozwojem transportu szynowego. Proponuje wprowadzenie wysokiego podatku drogowego dla właścicieli samochodów o wadze powyżej 3,5 tony. Uważa również, że w celu poprawy bezpieczeństwa należy wprowadzić odpowiednie limity prędkości na autostradach i drogach lokalnych.
Skoro Polacy aż tak bardzo lubią niemieckie autostrady nasuwa się pytanie czy byliby skłonni zaakceptować taki oto, pochodzący z Niemiec, sposób myślenia o transporcie i ekologii. Pomysł, że któryś z polskich polityków ryzykowałby wypowiedzi o za niskich cenach benzyny, zakrawa na słabe political fiction.