Angela Merkel traci "większość kanclerską" w Bundestagu. Przeciwko udziałowi Niemiec w drugim pakiecie pomocowym dla Grecji zagłosowało wczoraj siedemnastu posłów koalicji, a kolejnych trzech wstrzymało się od głosu. Tymczasem większość respondentów weekendowego sondażu tabloidu Bild opowiedziała się przeciwko udzielaniu Atenom dalszej pomocy finansowej.

REKLAMA
Na drugi pakiet pomocowy dla Grecji w wysokości 130 miliardów euro składają się kraje unii monetarnej, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i prywatne banki. Bundestag zagłosował wczoraj za Udziałem Niemiec w tym przedsięwzięciu. Przyjrzyjmy się jednak liczbom. Projekt przeszedł głosami 496 deputowanych z 591 obecnych na sali. „Za” głosowało 304 posłów koalicji, czyli mniej niż połowa 620-osobowego parlamentu. Dla Angeli Merkel oznacza to utratę tzw. "większości kanclerskiej". Przeciwko pakietowi zagłosowało siedemnastu posłów Unii i FDP. Trzech deputowanych wstrzymało się od głosu. To kolejny w ostatnich dniach dotkliwy policzek dla pani kanclerz.
Pomoc dla tonącego okrętu greckiej gospodarki była do niedawna tematem nasyconym poprawnością polityczną. Wicekanclerz Philipp Rösler z FDP spotkał się z szeroką krytyką, kiedy w zeszłym roku powątpiewał w wypłacalność Grecji. Kanclerz Merkel zwracała uwagę, że każde słowo o gospodarce tego kraju należy wypowiadać ze szczególną rozwagą. Przed wczorajszym głosowaniem retoryka niemieckiej klasy politycznej uległa znaczącej zmianie. Minister spraw wewnętrznych Hans-Peter Friedrich z CSU zagłosował wprawdzie za pakietem pomocowym, ale w wypowiedziach dla mediów sugerował rozważenie scenariusza opuszczenia przez Greków strefy euro. Sprzeciw pani kanclerz był już tylko jednym z wielu głosów w tłumie pokrzykujących polityków.
Wśród przedstawicieli niemieckiej sceny politycznej nie ma zgody co do sensu i konsekwencji operacji przeprowadzanej na chorym człowieku Europy. Pomysł namówienia Greków do opuszczenia strefy euro wzbudził niemałe zamieszanie. Pojawiły się głosy, że powrót do własnej waluty umożliwiłby zadłużonemu krajowi pełną kontrolę nad polityka monetarną, możliwość obniżenia cen i w konsekwencji zwiększenia konkurencyjności gospodarki. Na te argumenty zwolennicy pogłębionej integracji europejskiej łapali się za głowę.
W Niemczech emocje zwykle trzyma się na wodzy. Wczorajsza ożywiona, miejscami wręcz wybuchowa debata w Bundestagu jest dowodem na zmianę politycznego klimatu wokół Grecji. Jest również kolejnym symptomem złej passy Angeli Merkel. Dzisiejsza wizyta przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza w Atenach będzie ciekawym sprawdzianem nastrojów na linii Niemcy-Grecja. Schulz będzie występował wyłącznie jako przedstawiciel UE, ale oczywistym jest fakt zwrócenia uwagi na jego narodowość.
Z opublikowanego w weekend sondażu dla Bilda wynika, że większość Niemców opowiada się przeciwko udzielaniu Grekom pomocy finansowej. Niedawna wypowiedź ministra finansów Wolfganga Schäuble, który nie wykluczył konieczności organizacji trzeciego pakietu pomocowego, zapowiada kolejne odcinki niemiecko-greckiej telenoweli.