W poprzednim tygodniu zajęliśmy się stawianiem sobie diagnozy naszej umiejętności zadawania różnorakich pytań i zapewne wyniki u większości Czytelników nie były zbyt budujące. Tym nie należy się załamywać, rozszerzenie naszego repertuaru w ojczystym języku jest dość łatwe, choć będzie wymagało nieco ćwiczeń, aby weszło w krew i stało się użytecznym narzędziem w codziennej komunikacji z innymi.

REKLAMA
Dziś popracujmy trochę nad opanowaniem lepszych zachowań, niż nieustanne potwierdzanie naszego zgadywania intencji i myśli rozmówcy.
Takim bardzo dobrym i skutecznym rozwiązaniem jest używanie pytań otwartych. W przeciwieństwie do powszechnie (nad)używanych pytań zamkniętych, o czym pisaliśmy w poprzednim odcinku, mają one następujące zalety:
• pozwalają rozmówcy wypowiedzieć się swobodnie i bez jakiegokolwiek ograniczania go z naszej strony
• ułatwiają zbudowanie dobrej atmosfery w rozmowie
• pozwalają nam na pozyskanie bardzo wielu informacji, w tym też i takich, które wcześniej nie przyszłyby nam do głowy
• w związku z powyższym są bardzo dobrym narzędziem, kiedy poznajemy innych ludzi i to zarówno w celach towarzyskich, jak i biznesowych
• są bardzo dobrym narzędziem w sytuacjach negocjacyjnych czy konfliktowych , do czego wrócimy przy okazji w specjalnym tekście na ten temat
W wielu miejscach w internecie możesz znaleźć definicję pytań otwartych, dlatego tutaj nie będę jej powtarzał.
Zamiast tego skoncentrujmy się na kilku prostych, niezwykle przydatnych pytaniach o następującej konstrukcji:
Pytania zaczynające się od „co”
„Co sądzisz o X/o tym, że X?”,
„Co spowodowało, że X?”,
„Co chcesz osiągnąć przez X?”
Pytania zaczynające się od „jak”
„Jak zrobiłeś X/ że X?”,
„Jak wyobrażasz sobie X?”,
„Jak doszedłeś do wniosku X?”
Pytania zaczynające się od „w jaki sposób”
„W jaki sposób dokonałeś X?”,
„W jaki sposób ma to działać?”,
„W jaki sposób chcesz osiągnąć/zrobić X”.
Banalne, nieprawdaż? No to zróbmy parę ćwiczeń, abyśmy umieli je zastosować w realnych sytuacjach życiowych, a nie tylko w teorii, co jest słabością bardzo wielu Rodaków.
Ćwiczenie pierwsze
Dla uproszczenia, weź pytania z tych trzech powyższych grup i spróbuj w myślach poprowadzić kilka rozmów ze znajomymi tak, aby w ich trakcie wykorzystywać je jak najczęściej. Niekiedy pomocne może być wykonywanie tego zadania z głośnym wypowiadaniem tychże pytań. Staraj się w tych „rozmowach” w Twoim umyśle nie stosować pytań zamkniętych, o których pisałem w poprzednim odcinku, nawet jeśli będą ciągle przychodziły Ci do głowy. To zadanie na początku może być zaskakująco trudne ze względu na dotychczasowe przyzwyczajenia – nie zniechęcaj się tym.
Ćwiczenie drugie
Po takim treningu „na sucho” zacznij z tymi znajomymi faktycznie rozmawiać w ten sposób. Umiejętność właściwego zadawania pytań możesz opanować wyłącznie w praktyce.
Najlepiej zacznij od stosowania jej w niezobowiązujących rozmowach, przy których stawka jest niewielka. Jak coś nie wyjdzie, to nie będzie problemu. Postaraj się dojść do stanu, kiedy otwarte pytania będziesz zadawał w ogóle o tym nie myśląc – tak jak to jest ze zmianą biegów w czasie jazdy samochodem. To nazywa się nieświadomą kompetencją i w tym wypadku jej osiągnięcie jest koniecznością.
W międzyczasie zacznij podobnie przygotowywać się do bardziej zaawansowanych rozmów, na przykład do wszelkiego rodzaju negocjacji. Przygotowawszy się uprzednio, zacznij wprowadzać te pytania i do takich rozmów. Zobaczysz, jak w miarę nabierania wprawy zwiększy się Twoja skuteczność negocjacyjna i we wszelkiego rodzaju sytuacjach konfliktowych.
Dobre opanowanie umiejętności z zadania drugiego jest jednym z kluczowych elementów nie tylko na drodze do bardzo dobrych kontaktów z innymi, ale też do sukcesów w wielu relacjach biznesowych. Dlatego warto poświęcić nawet sporo czasu, aby sprawnie wprowadzić takie pytania do swojego repertuaru.
Możesz śmiało poświęcić na nie kilka tygodni (serio!) i ciągle będzie to bardzo dobra inwestycja.
Na koniec jeszcze istotna uwaga o pytaniach zamkniętych. Jak każdy element języka, mają one swoje uzasadnienie i zastosowanie w pewnych określonych sytuacjach. Przykładem jest potwierdzenie czyjejś deklaracji zrobienia czegoś albo potwierdzenie konkretnego faktu. Tu jest podobnie jak z używaniem młotka – warto korzystać z niego przy wbijaniu gwoździ, ale nie w przypadku każdej pracy naprawczej. Wykaż się nieco większą finezją i szerszą gamą narzędzi w kontaktach z innymi ludźmi.
Jak zwykle zapraszam do zadawania pytań i merytorycznej dyskusji w komentarzach.
Opracowano na podstawie książki "Sukces w relacjach międzyludzkich"