Jeżeli, drogi Czytelniku, nie tylko przeczytałeś poprzednie odcinki, ale też solidnie wykonałeś wszystkie zalecane ćwiczenia, to należysz do zdumiewająco wąskiej grupy ludzi, którzy w miarę swobodnie posługują się tymi dotychczas omówionymi elementarnymi narzędziami. Teraz kolej połączyć je w prostą, niemniej bardzo skuteczną technikę prowadzenia rozmowy, a mianowicie w tzw. aktywne słuchanie. Ta technika jest nie tylko użyteczna w sprawach zawodowych, ale ułatwia też poderwanie inteligentnych osób płci przeciwnej :-)

REKLAMA
Opis tejże techniki bez trudu znaleźć można w internecie, więc tutaj skupię się tylko na tych kilku aspektach, które są rzadziej poruszane w tak bezpośredni sposób, a jednocześnie decydują o praktycznej skuteczności jej zastosowania.
Istotne i pożyteczne jest jej używanie na początku znajomości, a nawet w pojedynczej rozmowie później, o czym przeczytacie poniżej. Dodatkowym, ważnym zastosowaniem jest rozwiązywanie sytuacji konfliktowych, szczególnie tych naładowanych negatywnymi emocjami.
Słuchając aktywnie, chcemy, aby:
• nasz rozmówca poczuł się dobrze,
• nabrał do nas zaufania,
• otworzył się przed nami.
Potem, kiedy pierwsze lody są już przełamane (a właściwie „roztopione”, bo nie używamy siły tylko osobistego ciepła), możemy dołożyć do tego inne cele, na przykład:
• rozszerzenie naszej wiedzy w zakresie, w którym rozmówca wie więcej od nas,
• znalezienie kluczowych możliwości porozumienia w sytuacjach problematycznych czy negocjacyjnych.
Zauważyliście, że te ostatnie dwa cele staramy się osiągnąć dopiero po nawiązaniu dobrego kontaktu z rozmówcą? Większość ludzi popełnia ten błąd, że stawia je sobie od pierwszego zdania rozmowy, co często poważnie utrudnia ich osiągnięcie.
Stosując aktywne słuchanie, sygnalizujemy rozmówcy na różne sposoby, że:
• rozmowa z nim jest dla nas wartościowa,
• to, co mówi, jest dla nas interesujące,
• chcemy, aby mówił dalej i będziemy go uważnie słuchać.
Podkreślam, że sygnalizujemy nasze rzeczywiste zainteresowanie, a nie udajemy go! Warunkiem takiego działania jest autentyczne zainteresowanie tym człowiekiem. Jeżeli na tym etapie naszej wspólnej nauki nadal uważacie, że inni ludzie nie są interesujący, to coś poszło nie tak i polecam powrót do początku naszego cyklu i uważne przeczytanie wcześniejszych tekstów
Wracając do tematu – ludzie, szczególnie ci, od których możemy się czegoś wartościowego nauczyć, są dość wyczuleni na fałsz wszelkiego rodzaju, więc ponownie ostrzegam przed próbami udawania i wszelkiego rodzaju manipulacji. W najlepszym przypadku osiągniemy sukcesy równie „autentyczne” jak nasze własne zachowanie. Ze wstydem przyznaję, że – jak prawdopodobnie większość z nas – próbowałem tego kiedyś w życiu i z własnego doświadczenia stanowczo odradzam!
Jak w praktyce słuchać aktywnie:
• Jeżeli druga strona mówi, to absolutnie trzymamy język za zębami i tylko sygnalizujemy, że słuchamy, w sposób nie przerywający nadawcy. Typowe sygnały, to kontakt wzrokowy, potakiwanie głową (we właściwym rytmie!), a także „aha”, „mhm” – w odpowiednich momentach.
• Jeżeli rozmówca przestał mówić, a chcemy (chcemy, nieprawdaż?), aby kontynuował, to zadajmy mu pytanie otwarte (już umiemy je zadawać), najlepiej dotyczące czegoś, co on właśnie powiedział.
• Jeśli chcemy się upewnić, że dobrze zrozumieliśmy partnera albo nawiązać do rozmowy, która została przerwana w przeszłości, to użyteczną jest kombinacja: „Ty powiedziałeś, że…” plus cytat, plus pytanie otwarte dotyczące tamtej wypowiedzi. Często już samo „Ty powiedziałeś, że...” plus cytat, skłania rozmówcę do mówienia dalej i wtedy oczywiście nie przerywamy mu pytaniem, tylko zachowujemy je do następnej przerwy w wypowiedzi.
Typowe błędy popełniane przez większość ludzi, którzy chcą zastosować tę technikę:
• Przerywanie rozmówcy – z jakiegokolwiek powodu to robicie, to sygnalizujecie: „Mam gdzieś to co mówisz, to co ja chcę teraz powiedzieć jest ważniejsze”. To jest atak na poczucie własnej wartości tego drugiego i jako taki generuje w nim negatywne odczucia w Waszym kierunku! Na pewno tego chcecie? W niektórych kręgach, na przykład w kulturze anglosaskiej, jest to skrajnie nieuprzejme i kwalifikuje delikwenta jako dzikusa pochodzącego nie wiadomo skąd. O tym warto pamiętać zwłaszcza w obliczu faktu, że wielu z Was próbuje szczęścia na emigracji.
• Na tym etapie rozmowy wrzucanie do niej własnych przeżyć i doświadczeń: „Ja też kiedyś tam byłem…” albo „U mnie wyglądało to tak…”
• Ocenianie, osądzanie lub – co gorsza – krytykowanie tego, co powiedział rozmówca.
• Pouczanie rozmówcy – pamiętacie o unikaniu udzielania konsultacji bez zlecenia?
• Bagatelizowanie tego, co nam powiedziano. To ostatnie szczególnie często ma miejsce w odniesieniu do dzieci. Syn mówi do ojca: „Tato, ja mam taki wielki problem...”. Ojciec w odpowiedzi: „Synku, jak dorośniesz, to zobaczysz dopiero, co to są prawdziwe problemy”. Potem taki tato dziwi się, że dziecko woli rozmawiać z innymi ludźmi…
To, co napisałem, może zdawać się Wam łatwym i oczywistym, tylko jak wytłumaczyć fakt, że większość nawet bardzo inteligentnych i wykształconych ludzi nie potrafi robić tego dobrze? Gdybyśmy spotkali się na warsztatach, to i Wy, drodzy Czytelnicy, z dużym prawdopodobieństwem zobaczylibyście, jaka jest różnica pomiędzy tym, co umiecie, a tym, co jest możliwe. Piszę to bez wywyższania się – po prostu zależy mi, abyście uświadomili sobie, jak wiele potencjalnych możliwości marnujecie przy aktualnym poziomie tej umiejętności.
Na szczęście, podobnie jak prawie wszystko, o czym piszę w tym cyklu, jest to możliwe do opanowania. Przeczytanie i przemyślenie tego tekstu to dobry początek, ale – jak się zapewne domyślacie – praktyka będzie decydująca.
Przejdźmy więc teraz do konkretnych ćwiczeń.
Znów starałem się ułożyć je tak, aby każdy poradził sobie beze mnie. Gdyby pojawiły się jednak trudności, to skontaktujcie się ze mną na blogu lub przez FB – coś wymyślimy.
Ćwiczenie pierwsze
Włącz sobie film lub program publicystyczny, w którym wypowiadane są dłuższe kwestie. Możesz go sobie nagrać (jeśli jest taka możliwość), by ćwiczyć na tym materiale w dowolnym momencie i do skutku. Wyobraź sobie, że telewizor lub głośnik, którego używasz, to żywy rozmówca. Staraj się nawiązać z tym rozmówcą kontakt wzrokowy i utrzymać go podczas większości czasu danej wypowiedzi. Kiedy już to nie sprawia Ci kłopotu, to dołóż do tego sygnalizowanie skinieniami głowy i potwierdzeniem typu „aha” lub „mhm” w odpowiednich momentach.
Jeżeli masz jakąkolwiek kamerę, to ustaw ją tak, aby „patrzyła” na Ciebie z pozycji rozmówcy. Nagraj to, co robisz. Odtwórz to nagranie – zwracaj uwagę na to, gdzie patrzysz w czasie słuchania i czy sygnalizujesz słuchanie w rytmie i tempie dopasowanym do tempa rozmówcy. Jeśli nie masz kamery – poproś bliską Ci, w miarę rezolutną osobę, aby dała Ci informację zwrotną, jak to robisz.
Ćwiczenie drugie
Z tym samym filmem lub programem robisz rzecz następującą: słuchasz uważnie i przy każdym bardziej rozbudowanym zdaniu zatrzymujesz odtwarzanie, po czym zadajesz rozmówcy pytanie otwarte, dotyczące tego, co on właśnie powiedział.
Jeśli na początku będzie to trudne i będzie wymagało czasu na zastanowienie się, to nie przejmuj się tym. Jest to normalne u ludzi, którzy tego nigdy wcześniej nie ćwiczyli. Właśnie dlatego na początku robisz to z nagraniem, a nie żywym człowiekiem. Nikt się nie będzie ani śmiał, ani niecierpliwił.
Nie przechodź do następnego zadania, zanim nie będziesz umiał wykonać tego płynnie i bez problemów! Gdybyś miał kłopoty z szybkim zadawaniem pasujących pytań, to wróć do ćwiczeń z poprzedniego odcinka i poćwicz jeszcze. To ważne, żebyś wykonał to zadanie dobrze, zanim przejdziesz do kolejnych, które opublikujemy w następnym tygodniu.
Zapraszam do trenowania i merytorycznej dyskusji w komentarzach.
Opracowane na podstawie książki „Sukces w relacjach międzyludzkich”