Podczas gorących dyskusji o konkursie na Miss SGGW padło wiele wypowiedzi, pokazujących nie tylko stosunek dyskutantów do samej imprezy, ale też do seksualności w ogóle, ewentualnie własnej jeśli wciąż praktykowana, oraz modelu świata. To, czego brakowało, to głos bezpośrednich uczestniczek konkursu i tę lukę teraz zamkniemy.

REKLAMA
Przedwczoraj wieczorem otrzymałem przez Facebook list od jednej z biorących udział w konkursie studentek. Za jej zgodą, po usunięciu danych personalnych i kilku literówek pozwalam sobie zacytować go w oryginalnym brzmieniu:
„Witam Pana
Jestem uczestniczka tegoz "skandalu" na sggw ,
Czytalam Panska wypowiedz i na wstepie dziekuje za obiektywna opinie(jedna z niewielu) Coz poradzic taki kraj, ludzi zakompleksionych,idiotow i feministek ktore czesto przesadzaja. Chociaz ja uznaje feminizm ale "zdrowy" (walka o prawa kobiet bitych, gnebionych, czy nawet o zarobki nie mowie tu o rownouprawnieniu bo ja nie chcialabym pracowac jako gornik, sa zawody dla mezczyzn bo sa silniejsi ale jesli dana kobieta chce to niech probuje nikt jej nie powinien bronic i sie z niej nasmiewac.
Sama nie czulam sie upokorzona (po gali miss sggw) tylko dopiero teraz gdy media i ludzie komentuja to strasznie. Tym bardziej ze jestesmy wszystkie normalnymi dziewczynami, byc moze wiekszosc z nas jest tzw sloikami (spoza Warszawy) ale zadna z nas nie jest kobieta wolnych obyczajow, ja ciezko pracuje zeby utrzymac sie w warszawie(nie jestem dzi*** i sponsoringiem sie nie zajmuje). A wladze uczelni nie ucza nas osobiscie na sggw , pelnia funkcje wladz szkoly i nie maja wplywu na nasze zaliczenia przedmiotow.
Kazda z nas poszla tam bo chciala, nikt nas nie zmuszal abysmy braly udzial w miss i poszlabym jeszcze raz, bo gdzies mam opinie zakompleksionych osob ktore emanuja dewocja i obluda (wypowiadajacy sie o nas zle i oczerniajacy nasz wizerunek, nie majac pojecia jakie jestesmy)
Dziekuje serdecznie jeszcze raz.
Pozdrawiam „
Zanim pójdziemy dalej uwzględnijmy, że Autorka jest bardzo młodą kobietą, która wiekowo mogłaby być nie tylko moją córką, ale też córką wielu uczestników dotychczasowej dyskusji.
Jakie jest Wasze wrażenie po przeczytaniu tego listu?
Ja jej wierzę i rozumiem rozgoryczenie..
Znam sporo młodych ludzi spoza Warszawy, często pochodzących z niezbyt bogatych rodzin, którzy w stolicy dopatrzyli się życiowej szansy. Ci młodzi ludzie stają na głowie, aby się tu utrzymać, podejmując się różnych uczciwych prac, mieszkając często po kilka osób w jednym pokoju, studiując. Jako były mieszkaniec piwnicy i gazeciarz w Austrii mam ogromny szacunek dla takich postaw i chylę przed nimi czoła.
Kiedy czytam w komentarzach, że ktoś gremialnie insynuuje takim osobom prostytucję, to jest to nie tylko obrzydliwe, ale też budzi podejrzenia, że osoba insynuująca bazuje na własnych doświadczeniach w młodości i na tej podstawie próbuje uogólniać na innych. To jest wystawianie sobie bardzo kiepskiego świadectwa.
Podobnie jest, kiedy ktoś widząc niewinną w gruncie rzeczy zabawę młodych ludzi, taką jak na tym filmie z SGGW, doszukuje się w tym upadku moralności, pornografii i tym podobnych rzeczy. Tak naprawdę, ktoś wskazując na nich palcem trzema innymi pokazuje na siebie mówiąc „z moja seksualnością jest coś nie tak!!”. Nie będę tutaj się rozwodził, jakie zaburzenia wchodzą w grę, ale mając je lepiej pójść do specjalisty, niż w taki sposób objawiać je światu.
Na zakończenie, jeszcze odpowiedź na możliwe pytanie, co bym zrobił, gdyby Autorka listu była rzeczywiście moją córką.
Najpierw zapytałbym, czy dobrze się bawiła. Jeśli tak, to pogratulowałbym i zalecił nieprzejmowanie się opiniami ludzi, którzy najwyraźniej albo mają jakiś problem sami ze sobą, albo po prostu nie umieją się bawić. No i zaleciłbym używanie polskich znaków i poprawę stylu w wypowiedziach pisemnych. Sam w jej wieku nie byłem lepszy, więc wiem jak wiele da się zrobić :-)
PS: Jeśli ktoś teraz wnioskuje, że wszelcy „supermoralni” krytycy tej rzeczonej imprezy powinni mieć większego kaca moralnego, niż jej uczestniczki, to ma racje :-)