Poniższy tekst przeznaczony jest dla osób o silnych nerwach i dobrej umiejętności czytania ze zrozumieniem. Nie jest wykluczone, że u wielu Czytelników może on wzbudzić frustrację a nawet agresję, nie jest to co prawda moim zamiarem, ale może wystąpić jako skutek uboczny. Kiedy ja sam, wiele lat temu uświadomiłem sobie poniższe fakty, to choć było to w innym kraju, w pierwszej chwili wcale nie zareagowałem lepiej, więc zrozumiem. Piszę ten post, bo co najmniej paru osobom może się on przydać w wyznaczaniu nowego kursu w życiu, a poza tym, to ciekawy temat do przemyśleń i dyskusji.

REKLAMA
Miesiąc temu dyskutowaliśmy o naszej wartości rynkowej, gdzie krytyczne czynniki na dowolnym danym rynku pracy przedstawiłem nieco upraszczając w postaci iloczynu:
Nasza wartość rynkowa = Umiejętności zawodowe * Umiejętność sprzedania siebie * Nasze kontakty i reputacja u klientów i decydentów
Warto dziś doprecyzować, że przez „umiejętności zawodowe” rozumiem jak wielkiej zmiany w otaczającym nas świecie potrafimy dokonać, czyli ten współczynnik jest bardzo praktyczny i zorientowany na rezultaty.
Dla osób, które podobnie jak ja, nie odziedziczyły dużego spadku ani nie wygrały na loterii, cały ten wzór powinien być dość istotny, bo przecież wszyscy, niezależnie od upodobań i celów w życiu musimy je jakoś finansować.
Z tym większym zdziwieniem zarejestrowałem fakt, że co prawda tekst „dorobił się” ponad 250 lajków, niemniej w dyskusji nikt nie odniósł się do dość dramatycznej obserwacji, którą podzieliłem się z Czytelnikami.
Chodziło o to, że u większości nieźle wykształconych ludzi, których znam, ten umowny współczynnik wynosi 14-20 na 1000 możliwych (szczegóły tutaj )! To oznacza, że przynajmniej teoretycznie ludzie ci, sprzedając godzinę swojego życia, mogliby kasować do 50 razy tyle co obecnie!!!!
Po takim stwierdzeniu spodziewałem się pytań o szczegóły, krytycznej dyskusji…… a tu cisza! To oznacza, że może zbyt mało klarownie pokazałem o co chodzi, więc czas to nadrobić. Podajmy więc parę faktów:
Weźmy przeciętne polskie wynagrodzenie w lutym - wyniosło ok. 3.700 zł, a czas pracy 160 godzin.
To oznacza, że dana osoba za godzinę pracy przynosi do domu ok. 23 zł (mówimy oczywiście cały czas o kwotach brutto)
Weźmy przyzwoitą pensję warszawską 8.000 zł i załóżmy bardzo optymistycznie, że nasz pracownik musiał na nią pracować też tylko 160 godzin.
Ta osoba przynosi do domu 50 zł za godzinę pracy
A teraz pytanie do Czytelników:
Czy wiecie, że są osoby, które za godzinę swojej pracy dostają 1000-2000zł?
I są to osoby które:
- mieszkają i pracują w Polsce,
- nie dają żadnych łapówek,
- prowadzą legalną działalność i płacą podatki,
- nie mają nic wspólnego z polityką i politykami,
- nie osiągają tego dzięki tak powszechnemu u nas kumoterstwu,
- niekoniecznie posiadają kolekcję dyplomów renomowanych uczelni,
- działają etycznie i też dla pożytku innych,
- nie są znanymi z mediów celebrytami wszelkiego rodzaju.
Ja, jak sobie coś podobnego uświadomiłem, to po delikatnie mówiąc dużym, początkowym dyskomforcie, zamiast oburzać się na nierówności i niesprawiedliwość zadałem sobie dwa kluczowe pytania:
1) Gdzie ja jestem na tej skali wartości rynkowej
2) Jak mogę najszybciej i najskuteczniej poprawić moją pozycję

Odpowiedzi nie były "łatwe, lekkie i przyjemne", ale średnio i długoterminowo przyczyniły się do bardzo dużej poprawy jakości mojego życia.
Jakie pytania nasuwają się Wam? Jakie odpowiedzi?
Zanim zostawię Was szanowni Czytelnicy z własnymi przemyśleniami na ten temat, dodam, że kwota 1000-2000zł/godz. niekoniecznie jest w Polsce kwotą maksymalną. Przytoczyłem ją, bo o niej wiem na pewno, a rzetelność podawanych informacji jest u mnie na pierwszym miejscu.
Na zakończenie jeszcze kilka ważnych uwag:
- „Wartość rynkowa” danej osoby nie jest dla mnie żadnym wyznacznikiem jej wartości jako człowieka!!!
Jeszcze raz:
- Wartość rynkowa” danej osoby nie jest dla mnie żadnym wyznacznikiem jej wartości jako człowieka!!!
- Wysoka wartość rynkowa nie oznacza, że człowiek ma koniecznie pracować "na okrągło" aby zostać multimilionerem :-)
- Wysoka wartość rynkowa oznacza, że aby zaspokoić „normalne” potrzeby, nie trzeba pracować wiele, co pozostawia dużo czasu i energii na inne rzeczy, które dla danej osoby są ważne.
- Wysoką wartość rynkową rzadko osiągniemy postępując tak, jak większość, lepiej wymyślić sobie własną „grę” i grać w nią jak najlepiej (to jest bardzo ważna wskazówka).
Prawdopodobnie nie ma jednego „cudownego” i prostego sposobu na bardzo znaczne i szybkie podwyższenie tejże wartości. Są jednak metody i podejścia, które niezależnie od tego, na czym chcemy zarabiać, znacznie zwiększają nasze szanse na sukces. Jeśli będziecie zainteresowani, to od następnego wtorku możemy sukcesywnie o nich rozmawiać.
Zapraszam wszystkich do dyskusji w komentarzach