W zeszłym tygodniu rozmawialiśmy o „sawubona”, jednym z ważnych czynników „łapania” właściwej chemii z bardzo wieloma ludźmi. Chyba dla wszystkich było jasne, że ta chemia ułatwia nawiązywanie ciekawych kontaktów prywatnych i biznesowych, a w dalszej konsekwencji urozmaicenie naszego życia i znaczną poprawę możliwości zarobkowania. Dziś porozmawiajmy jak prostymi metodami możemy rozwinąć u siebie tę umiejętność.

REKLAMA
Jak wspomniałem w poprzednim poście, „sawubona” jest nie tyle wypowiedzeniem jakiejś magicznej formułki ile odpowiednim nastawieniem mentalnym, które w dużej mierze przekazujemy drugiej osobie w sposób niewerbalny. Jest to sygnał, że nie tylko rejestrujemy obraz rozmówcy na naszej siatkówce oka, lecz postrzegamy go jako kompletną istotę ludzką, z całym jej wnętrzem i bogactwem bez zważania na pozory i nasze uprzedzenia. Fakt przesyłu niewerbalnego z jednej strony utrudnia nieco opanowanie tej umiejętności, z drugiej jak już raz ją mamy, to jako element naszej osobowości działa ona prawie automatycznie.
Każdemu, kto chce pójść w tym kierunku zalecam gorąco, aby najpierw przyjrzał się wszelkim negatywnym wpływom, które programują go dokładnie w odwrotnym kierunku niż zalecany. A tych w naszym społeczeństwie nie brakuje! Nie mówię tu już o tak oczywistych negatywnych wzorcach, jak polityka, bo tego chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć. Znacznie gorszym, bo często nieuświadomionym źródłem szkodliwych nawyków i postaw jest polska telewizja, którą niestety wielu ludzi nadal ogląda. Często robią to w celu uzyskania informacji (ha, ha ha!!!!) lub rozrywki, nie zdając sobie sprawy, że podświadomie chłoną sposoby rozmowy i postawy, które w dzisiejszym świecie są niezwykle szkodliwe. Może nie powinienem tego tutaj pisać, bo dopóki większość „gwiazd” pokazuje bardzo nieefektywne wzorce komunikacji, które przejmuje większość widzów, dopóki ludzie odpowiednio szkoleni łatwo uzyskają przewagę, stosując w gruncie rzeczy proste, lecz bardzo skuteczne metody. A wtedy na przykład jako trener łatwo wykazać się sukcesem, nie mówiąc już o tym, że spora część potencjalnej konkurencji w najprzeróżniejszych dziedzinach życia eliminuje się sama :-)
Zapewne nie chcemy zaliczać się do tej grupy upośledzonej komunikacyjnie, bo życie przynosi i tak wystarczająco dużo wyzwań, więc przyjrzyjmy się z otwartym umysłem, jak robią to różne postacie na ekranie, a zobaczymy sami co się dzieje i dlaczego powinniśmy takiej "strawy duchowej" unikać. Spróbujmy sobie np. wyobrazić metodę prowadzenia rozmowy dokładnie odwrotną do tej stosowanej w programie Kuby Wojewódzkiego, a uzyskamy dość dobry model jak to robić skutecznie otwierając i zjednując sobie większość rozmówców!!! A ten program ogląda mnóstwo ludzi, którzy myślą że jest „ cool” i że tak właśnie trzeba rozmawiać!!! Nie zaliczajcie się do nich!!!
Wyeliminowanie wpływu negatywnych wzorców, lub przynajmniej jego daleko idąca redukcja to pierwszy krok i właściwie jeśli go nie zrobimy, to trudno będzie efektywnie zmienić coś w nas samych.
Po wspomnianym wyżej odcięciu się można nauczyć się opisywanej postawy stosując różne ćwiczenia praktyczne. W mojej książce opisuję nawet takie, które stosują (na sobie!!) ludzie z niemieckich służb, kiedy trzeba „po dobroci”, czyli bez użycia siły i szantażu zwerbować np. informatora z mafijnej grupy przestępczej, ale tutaj zacznijmy może od czegoś bardzo prostego. Ćwiczenie to wymaga tylko, abyśmy przynajmniej od czasu do czasu przestali gonić przez życie na autopilocie i po poczynieniu prostych obserwacji odrobinę się zastanowili.
Oto ono:
Na początek znajdź w miarę regularnie czas, aby bliżej przyjrzeć się różnym ludziom wokoło. Zrób to uważnie, zakładając że każdy z nich, podobnie jak Ty, ma swój wewnętrzny świat pełen pragnień, potrzeb, wątpliwości i obaw.
Spróbuj się zastanowić, jak ten świat może wyglądać?
To już jest waży krok, bo zaczniesz częściej postrzegać ludzi jako żywe, czujące i (o dziwo :-)) myślące indywidua, a nie jako:
• element wyposażenia windy,
• dodatek do mopa,
• maszynę za biurkiem
• przystawkę do kierownicy autobusu
• część kasy sklepowej itp.
Podchodząc do innych z takim zrozumieniem masz już przewagę nad większością tzw. ogólnej populacji naszego kraju. Łatwiej będzie nawiązywać kontakty wszelkiego rodzaju, zjednywać sobie ludzi. Ale to dopiero początek.
Teraz zacznij sobie wyobrażać, co by było, gdyby świat każdej z tych osób wyglądał całkiem inaczej, iż sobie wyobrażasz....
• gdyby ten dynamiczny biznesman nie mógł spać po nocach, bo jego ukochane dziecko zostało narkomanem
• gdyby ten młody tryskający pewnością siebie i sukcesem dynamiczny amant cierpiał na dobrze ukrytą impotencję, która czasem doprowadza go do myśli samobójczych
• gdyby ten niestarannie ubrany i niedogolony facet w wytartych dżinsach był w rzeczywistości bardzo dobrze sytuowanym, ba wręcz bogatym człowiekiem, który wreszcie może sobie pozwolić na wypięcie się na konwenanse
• gdyby ta walcząca o przetrwanie, ciężko pracująca, samotnie wychowująca dziecko kobieta była z faktu posiadania tego ostatniego szczęśliwa, bo wreszcie ma ważny cel w życiu
• gdyby ta superseksbomba, do której ślinią się tabuny mężczyzn była inteligentną, spragnioną ciepła kobietą, która aby nie czuć się w łóżku całkiem samotną często obkłada się na noc pluszowymi misiami.
• gdyby ....
• gdyby ….
Przypadki opisane powyżej nie są moim wymysłem! Z każdym z powyższych (i wieloma innymi) zetknąłem się na przestrzeni kilku miesięcy. I to normalnie rozmawiając z ludźmi i nie prowadząc żadnej działalności terapeutycznej!!
Nawiasem mówiąc, czy "obcy" ludzie w rozmowach z Wami też tak bardzo się otwierają? Jeśli nie, to warto zastanowić się dlaczego i jakie sposobności zbudowania naprawdę bliskich relacji Wam uciekają.
Wracając do naszej dyskusji, jeśli chcemy mieć sukcesy w relacjach z ludźmi to między innymi musimy uświadomić sobie że:
praktycznie każdy człowiek, pominąwszy skrajne przypadki osób nieprzytomnych, ciężko chorych itp. nosi z sobą własny kosmos pragnień, potrzeb, wyobrażeń i uczuć. Wiele potrzeb, takich jak uznanie, bycie kimś znaczącym, czy nawet choćby tylko zauważonym jest dla nas wszystkich wspólne. Spełnienie przez nas tej ostatniej nie jest zazwyczaj czymś wymagającym wiele wysiłku i energii, zwłaszcza jeśli w wyniku ćwiczenia robimy to w zasadzie automatycznie (zamiast automatycznie traktować ludzi jak powietrze lub wspomniane wcześniej elementy wyposażenia).
• wraz z nabywaniem doświadczenia życiowego wydaje nam się, że potrafimy bardzo dobrze domyśleć się, co „siedzi” w drugiej osobie i w związku z tym mamy tendencje błyskawicznego przyklejania ludziom etykietek i reagowania już później wyłącznie na te ostatnie. Takie zachowanie często uniemożliwia to postulowane na początku rozdziału podejście do innych ludzi bez uprzedzeń i zwracania uwagi na pozory. A to z kolei powoduje już konkretne straty sposobności, które biją nas potem w życiu prywatnym i zawodowym.
Wielu Czytelników po przeczytaniu powyższego pomyśli zapewne, że to przecież wszystko jasne i dość logiczne. Oczywiście, że tak, niemniej sama świadomość tych faktów niewiele nam da!
To tak, jakby świeżo upieczony absolwent typowej polskiej uczelni lądował w swoim pierwszym miejscy pracy. To trzeba czuć i stosować w praktyce, najlepiej codziennie, inaczej jesteśmy w sytuacji niewidomego na wystawie obrazów. Znamy coś z opowiadania, ale to wszystko. Dlatego koniecznym jest regularne wykonywanie obydwu części powyższego ćwiczenia.
Nawet ja, mając te rzeczy we krwi i zajmując się na co dzień znacznie bardziej skomplikowanymi sprawami robię to od czasu do czasu dla odświeżenia i …. ciągle przyłapuję się na różnych lukach i błędach!!
Zapraszam wszystkich do dyskusji i zadawania pytań w komentarzach.