Ciekawa dyskusja pod pierwszą częścią serii "Chcę go - jak mu to powiedzieć?" oraz trochę wolnego czasu skłoniły mnie do tego, aby już teraz napisać odcinek drugi. W nim zajmiemy się kolejną często występującą w Polsce grupą mężczyzn, a mianowicie Zdobywcami.
REKLAMA
Ten gatunek, jak już wspomniałem w poprzednim odcinku, występuje zasadniczo w trzech odmianach:
ZDM (od mamuśki) – mężczyźni, którzy uwierzyli mamusi, że naprawdę wartościowe kobiety są „trudne” i należy o nie walczyć. Tacy mężczyźni:
• mają tendencję do ignorowania lub wręcz odczuwania braku szacunku dla kobiet, które same z siebie okazują im zainteresowanie, szczególnie jeśli przy tym nie ukrywają one swojej seksualności
• zazwyczaj mają w głowie silne rozgraniczenie pomiędzy „kobietami do łóżka” a kobietami, z którymi można mieć poważną relację. Te , które wykazują się zbytnimi potrzebami seksualnymi lądują bardzo szybko w kategorii "dziwek"
• w poszukiwaniach partnerek koncentrują się na tych „wartościowych które nie są łatwe”. Często maja przy tym wyobrażenie kobiety, która ma być skromna i cnotliwa, umie prowadzić dom i zdaje się być dobrym materiałem na matkę
• takie kobiety gotowi są bardzo długo i wytrwale „zdobywać” wykazując wiele cierpliwości, inwencji i książkowej lub filmowej „romantyczności”. To na początku może nawet być bardzo schlebiające dla niedoświadczonej "zdobywanej"
• ze względu czasochłonność powyższego procesu zazwyczaj nie mieli czasu zdobyć szerszych doświadczeń z różnymi kobietami, szczególnie w zakresie intymności i seksu. To powoduje, że kobieta nie powinna w tych sprawach liczyć na specjalne fajerwerki.
• z tegoż samego powodu, taka raz już „zdobyta” Pani przedstawia dla nich dużą wartość, o którą gotowi są walczyć do upadłego.To może w przyszłości znacznie utrudnić zakończenie takiego związku kobiecie, która z jakichkolwiek powodów będzie miała go dosyć (choćby ze względu na życie pełne nakazów i zakazów, a do tego często kiepski seks)
• to powiedziawszy, mogą to być czasem bardzo dobrzy ludzie, u których akurat na tym polu działa taki nieszczęsny program (sam taki byłem około mojego dwudziestego roku życia )
• zazwyczaj mają w głowie silne rozgraniczenie pomiędzy „kobietami do łóżka” a kobietami, z którymi można mieć poważną relację. Te , które wykazują się zbytnimi potrzebami seksualnymi lądują bardzo szybko w kategorii "dziwek"
• w poszukiwaniach partnerek koncentrują się na tych „wartościowych które nie są łatwe”. Często maja przy tym wyobrażenie kobiety, która ma być skromna i cnotliwa, umie prowadzić dom i zdaje się być dobrym materiałem na matkę
• takie kobiety gotowi są bardzo długo i wytrwale „zdobywać” wykazując wiele cierpliwości, inwencji i książkowej lub filmowej „romantyczności”. To na początku może nawet być bardzo schlebiające dla niedoświadczonej "zdobywanej"
• ze względu czasochłonność powyższego procesu zazwyczaj nie mieli czasu zdobyć szerszych doświadczeń z różnymi kobietami, szczególnie w zakresie intymności i seksu. To powoduje, że kobieta nie powinna w tych sprawach liczyć na specjalne fajerwerki.
• z tegoż samego powodu, taka raz już „zdobyta” Pani przedstawia dla nich dużą wartość, o którą gotowi są walczyć do upadłego.To może w przyszłości znacznie utrudnić zakończenie takiego związku kobiecie, która z jakichkolwiek powodów będzie miała go dosyć (choćby ze względu na życie pełne nakazów i zakazów, a do tego często kiepski seks)
• to powiedziawszy, mogą to być czasem bardzo dobrzy ludzie, u których akurat na tym polu działa taki nieszczęsny program (sam taki byłem około mojego dwudziestego roku życia )
ZDS (od sukcesu) – mężczyźni, którzy sporo osiągnęli w życiu zawodowym walcząc z konkurencja i/lub podbijając nowe rynki. W ich obrazie świata z kobietami jest podobnie.
Tacy mężczyźni:
Tacy mężczyźni:
• często postrzegają potencjalna partnerkę, jako swojego rodzaju rynek do zdobycia. Mają tendencję wypracowywania do tego strategii, która u wielu kobiet wzbudziłaby usmiech politowania (i czasem wzbudza)
• wychodzą z założenia, że odpowiednia ilość marketingu i działań wspierających pozwoli im „zdobyć” prawie każdą kobietę
• mają zazwyczaj zasoby, aby takie działania podjąć i uparcie kontynuować, niezależnie od ich rzeczywistej skuteczności, co na dłuższą metę może być dość uciążliwe
• często (choć nie zawsze) dzielą potencjalne „zdobycze” na następujące grupy:
• wychodzą z założenia, że odpowiednia ilość marketingu i działań wspierających pozwoli im „zdobyć” prawie każdą kobietę
• mają zazwyczaj zasoby, aby takie działania podjąć i uparcie kontynuować, niezależnie od ich rzeczywistej skuteczności, co na dłuższą metę może być dość uciążliwe
• często (choć nie zawsze) dzielą potencjalne „zdobycze” na następujące grupy:
- „trofea”, które można powiesić na ścianie (czytaj poślubić), tak aby wszyscy inni faceci patrzyli i zazdrościli
- kobiety do zaliczenia i/lub rozładowania się. Przykładem takiego podejścia jest Vance Munson z filmu „Hitch”, który w jednej scenie powiedział: „Chcę oczyścić sobie umysł. Wiesz - wejść, dojść i wyjść”
- kombinację powyższych, zazwyczaj ograniczoną czasowo do jakiejś imprezy lub podróży
- kobiety do zaliczenia i/lub rozładowania się. Przykładem takiego podejścia jest Vance Munson z filmu „Hitch”, który w jednej scenie powiedział: „Chcę oczyścić sobie umysł. Wiesz - wejść, dojść i wyjść”
- kombinację powyższych, zazwyczaj ograniczoną czasowo do jakiejś imprezy lub podróży
• aby „zdobyć” kobietę często nie wahają się przed wykorzystaniem pozycji zawodowej, stanowiska, czy też wszystkiego, czego nauczyli się na kursach NLP i tym podobnych. Potem czytamy o skandalach z molestowaniem seksualnym, różnych formach stręczycielstwa itp.
• zazwyczaj mają sporo doświadczenia jeśli chodzi o czysto fizyczny seks. Znacznie gorzej jest w takich sprawach jak intymność, otwartość, zrozumienie czy dawanie kobiecie emocjonalnego poczucia bezpieczeństwa.
• powiedziawszy to wszystko warto zauważyć, że nie wszyscy ludzie szeroko rozumianego sukcesu są zdobywcami kobiet w rozumieniu naszego modelu. Nie róbcie więc automatycznego zaszufladkowania tylko na podstawie czyjegoś portfela!!!.
• zazwyczaj mają sporo doświadczenia jeśli chodzi o czysto fizyczny seks. Znacznie gorzej jest w takich sprawach jak intymność, otwartość, zrozumienie czy dawanie kobiecie emocjonalnego poczucia bezpieczeństwa.
• powiedziawszy to wszystko warto zauważyć, że nie wszyscy ludzie szeroko rozumianego sukcesu są zdobywcami kobiet w rozumieniu naszego modelu. Nie róbcie więc automatycznego zaszufladkowania tylko na podstawie czyjegoś portfela!!!.
ZDC (od cieniasów) – mężczyźni, którzy niezbyt wiele osiągnęli w życiu, często mają ogłupiającą i monotonną pracę a „zdobywanie” kobiet (głównie w weekend) jest dla nich jednym z niewielu sposobów na poprawę poczucia własnej wartości i rozładowanie napięć. Tacy mężczyźni:
• zazwyczaj niewiele rozumieją z tak abstrakcyjnych dla nich zagadnień, jak np. psychika kobiety
• w związku z tym często dzielą kobiety na dwie proste grupy:
- „laski”, którymi nie tylko można uprawiać seks, ale też „zaszpanować” przed kolegami
- "kaszaloty" (pamiętacie z czyjej wypowiedzi jest to cytat?), z którymi można się przespać (bo to na ogół lepiej, niż onanizować się), ale lepiej aby się koledzy nie dowiedzieli bo będzie „obciach” :-)
• ze względu na ogłupienie spowodowane monotonna i mało rozwijającą pracą możliwości rozmowy z nimi są dość wąskie i ograniczają się do kilku banalnych tematów
• bardzo często mają głęboko zakorzenione kompleksy, które gotowi są odreagowywać na innych. Na to trzeba uważać, bo np. będzie miał tako gość problemy z erekcją, to powie że kobieta nie jest wystarczająco atrakcyjna!! Po co Wam to miłe Panie?
• w wielu wypadkach, aby “zdobyć” kobietę każdy środek jest dla nich dobry
• jeszcze bardziej, niż poprzedniej grupie rozpowszechnione jest wśród nich nastawienie „wejść, dość, wyjść”
• zdumiewająco często występuje u nich tradycyjny podział kobiet na „dziwki” i „madonny”, gdzie te pierwsze są na teraz, a taką „cnotliwą” trzeba będzie w przyszłości znaleźć i poślubić
• mają spore doświadczenie w szybkim seksie w różnych, czasem dość niezwykłych miejscach, z bardziej zaawansowanymi tematami, podobnie jak w grupie ZDS bywa różnie, bo i kiedy mieli się tego w praktyce nauczyć
• w związku z tym często dzielą kobiety na dwie proste grupy:
- „laski”, którymi nie tylko można uprawiać seks, ale też „zaszpanować” przed kolegami
- "kaszaloty" (pamiętacie z czyjej wypowiedzi jest to cytat?), z którymi można się przespać (bo to na ogół lepiej, niż onanizować się), ale lepiej aby się koledzy nie dowiedzieli bo będzie „obciach” :-)
• ze względu na ogłupienie spowodowane monotonna i mało rozwijającą pracą możliwości rozmowy z nimi są dość wąskie i ograniczają się do kilku banalnych tematów
• bardzo często mają głęboko zakorzenione kompleksy, które gotowi są odreagowywać na innych. Na to trzeba uważać, bo np. będzie miał tako gość problemy z erekcją, to powie że kobieta nie jest wystarczająco atrakcyjna!! Po co Wam to miłe Panie?
• w wielu wypadkach, aby “zdobyć” kobietę każdy środek jest dla nich dobry
• jeszcze bardziej, niż poprzedniej grupie rozpowszechnione jest wśród nich nastawienie „wejść, dość, wyjść”
• zdumiewająco często występuje u nich tradycyjny podział kobiet na „dziwki” i „madonny”, gdzie te pierwsze są na teraz, a taką „cnotliwą” trzeba będzie w przyszłości znaleźć i poślubić
• mają spore doświadczenie w szybkim seksie w różnych, czasem dość niezwykłych miejscach, z bardziej zaawansowanymi tematami, podobnie jak w grupie ZDS bywa różnie, bo i kiedy mieli się tego w praktyce nauczyć
Tyle krótkiego i z konieczności nieco uproszczonego opisu różnych rodzajów Zdobywców.
Gdybym był kobietą, to:
ZDM - pozostawiłbym na razie innym Paniom, które mają zacięcie pedagogiczne, masochistyczne lub potrzebują po prostu dawcy spermy i dostarczyciela kasy. Czasem zdarza się, że ZDM rozwija się i staje się Koneserem, ale dlaczego ma to się odbywać kosztem lat akurat Waszego życia? Nawiasem mówiąc populacja ZDM jest w Polsce bardzo liczna, a choroba typu "musi być trudno aby było wartościowe" przejawia się też w działaniach biznesowych, często ze skutkiem fatalnym dla rezultatów.
ZDS - jeśli ktoś chce się po prostu zabawić i popróbować innego stylu życia, to dlaczego nie? Każda z kobiet ma prawo rozważyć to dla siebie i nam nic do tego.Trzeba tylko uważać, jeśli jakaś Pani chce zostać permanentnym "trofeum", bo realia takiej "złotej klatki" często są na dłuższą metę dość frustrujące. To jest duży temat, którego tutaj nie chcę omawiać.
ZDC - takich facetów używałbym w ostateczności jako absolutnie awaryjne pogotowie seksualne, bo i do czego innego??? Nawet w tym ostatecznym przypadku rozważyłbym, czy napędzane elektrycznie przyjaźnie mruczące urządzenie nie jest lepszą alternatywą! Nie trzeba się obawiać zarażenia, czy zajścia w ciążę, a do tego słuchać głupiego gadania!!!
Tyle moich sugestii, naturalnie każda z Pań może je wypróbować, lub zignorować :-)
W następnym odcinku opiszemy grupę KON (Koneserów), a potem wreszcie przejdziemy do konkretnych sposobów zapytania.
__
PS: Mam jeszcze kilka uwag ogólnych po lekturze niektórych komentarzy.
W następnym odcinku opiszemy grupę KON (Koneserów), a potem wreszcie przejdziemy do konkretnych sposobów zapytania.
__
PS: Mam jeszcze kilka uwag ogólnych po lekturze niektórych komentarzy.
- po pierwsze proszę o uważne czytanie wszystkiego, co napisałem. Staram się aby było to spójne i pozbawione luk. Ominiecie nawet jednego zdania może oznaczać niepotrzebne dyskusje, lub co gorsza błędne wnioski. Ktoś np. napisał na fejsie, że w tym poście "ekspert natemat radzi jak zdradzić partnera" (???). Abstrahując od faktu, że nie jestem ekspertem natemat, tylko gościem (dziekuję za zaproszenie :-)), to druga część jest bzdurą!!
- to, że najpierw opisuję poszczególne grupy potencjalnych kochanków (bo piszemy tutaj o zainicjowaniu relacji seksualnej/erotycznej!!), a dopiero potem napisze o konkretnych metodach werbalnego przetestowania ich intencji ma swoje uzasadnienie. W ten sposób każda Czytelniczka najpierw będzie miała przed oczami w miarę pełną gamę występujących mężczyzn i będzie jej łatwiej zakwalifikować ten swój obiekt pożądań. To zmniejszy ryzyko zastosowania niewłaściwego sposobu.
- cała seria nie jest wymierzona przeciwko mężczyznom!!! Nawet jeśli drodzy Panowie opisuję pewne rzeczy dosadnie i bez znieczulenia, to może to być bodźcem do krytycznego spojrzenia na siebie i ustalenia, gdzie tak naprawdę jesteśmy. A to pierwszy krok do zmian!! Jak wspomniałem w pierwszym odcinku, w czasie mojego życia przerabiałem wszystkie opisywane w tej serii postawy za wyjątkiem ZDC, więc wiem o czym mówię.
Część pierwsza: Chcę go - jak mu to powiedzieć?
