Chcę go - jak mu to powiedzieć? Część trzecia
Chcę go - jak mu to powiedzieć? Część trzecia Alex Barszczewski

Niektóre z Pań, po przeczytaniu ostatnich dwóch tekstów zasygnalizowały mi (w komentarzach, na fejsie lub mailem) odczucia sięgające od niechęci do przerażenia, jakich to mężczyzn mamy w Polsce. Całe szczęście, że grupy dotąd opisywane (FTP, ZDM, ZDS, ZDC), mimo iż „załapuje się” do nich większość naszych facetów, nie obejmują całej męskiej populacji. Mamy jeszcze proporcjonalnie dość nieliczną, lecz bardzo obiecującą grupę Koneserów i o nich porozmawiamy dzisiaj.

REKLAMA
Zanim przejdziemy do właściwego tematu, wyjaśnijmy sobie jeszcze kilka kwestii, które pojawiły się dotychczas.
Czy robię sobie „jaja”?
Jak już wspomniałem w pewnym komentarzu, zdecydowanie nie!! Opisuję pewne grupy mężczyzn rzeczywiście występujące w realnym życiu. Można by to zrobić naukowym, psychologicznym językiem, tylko że wtedy praktyczna ich przydatność byłaby bliska zeru. Mamy mnóstwo takich tekstów w internecie i na pewno nie chcę dokładać jeszcze jednego! To ma być praktyczne narzędzie dla Czytelniczek naTemat, a nie popis Alexa B., jaką to terminologią fachową potrafi on operować!!
Dlatego, aby być łatwo zrozumiałym, używam prostego i lekkiego języka, a przy tym staram się, aby całość nie brzmiała śmiertelnie poważnie. Nie zmienia to faktu, że seria dotyczy bardzo istotnego aspektu naszego życia i własne, głębsze przemyślenia przydadzą się każdemu - niezależnie od płci i opinii o tym, co tu piszę :-)
Sam podział Panów na grupy to nie sztuka dla sztuki, lecz konieczność, aby znaleźć skuteczne rozwiązania dla kwestii związanych z pytaniem postawionym w tytule całej serii.
Z powodów praktycznych nie będę też zajmował się tutaj skrajnymi przypadkami różnych facetów kompletnie pozbawionych popędu seksualnego, jakiejkolwiek umiejętności komunikowania się, czystych teoretyków, gości nawiedzonych różnymi ekstremizmami politycznymi czy religijnymi, jak też osób po prostu nienawidzących kobiet. Myślę, że każda Czytelniczka ma dość intuicji i rozumu w głowie, aby takich „przypadków” unikać. W wypadkach wątpliwych sprawdza się zasada „na wszelki wypadek wywalić z naszego życia”. Jest tylu innych mężczyzn!!!
No a teraz czas, aby zająć się kolejną, ostatnią już grupę facetów – nazwijmy ich umownie Koneserami.
Koneserzy są dość rzadko występującym w Polsce „gatunkiem”. Czasem, opowiadając o nich, spotykam się wręcz z zarzutem, że tacy mężczyźni nie istnieją w rzeczywistości. Istnieją proszę Pań, choć trzeba przyznać, że nie jest to typ mężczyzny, który spotyka się na każdym kroku.
KON – to mężczyźni, którzy ogólnie mówiąc:
• lubią kobiety,
• znają kobiety i
• bardzo chętnie wchodzą z nimi w różnego rodzaju interakcje.
Warto zauważyć, że prawdopodobnie żaden facet nie rodzi się koneserem, jest to raczej rezultat ewolucji FTP albo ZDM lub ZDS. Ta ewolucja zazwyczaj rozpoczyna się jako rezultat:
• „Pocałunku księżniczki” patrz podlinkowany tekst,
• wielu „walnięć w głowę” od życia i intensywnych przemyśleń,
• szczerych i otwartych rozmów z mężczyznami – koneserami i intensywnych przemyśleń,
• szczęśliwego przypadku i olśnienia :-) (???).

Te czynniki mogą prowadzić do przyjęcia bardzo otwartego i przyjaznego nastawienia w stosunku do płci pięknej, pozbawionego w dużej mierze stereotypów narzucanych nam przez tradycję, religie i wpływ mediów masowych.
To jest pierwszy, krytyczny krok na drodze do stania się KON (Koneserem) w rozumieniu naszego podziału.
Drugim jest praktyczne zdobywanie wiedzy i doświadczeń w bezpośrednich kontaktach z Paniami, bo w dziedzinie, o której dyskutujemy, czysto teoretyczna wiedza książkowa (nawet ta uzyskiwana na specjalistycznych studiach :-)) ma bardzo ograniczone zastosowanie.
Mężczyźni, którzy np. przez dziesięciolecia zajęci są spłacaniem wieloletnich kredytów, budowaniem dużych biznesów i zajmowaniem się podobnymi długoterminowo absorbującymi przedsięwzięciami, przeważnie nie mają możliwości zagłębiać się (w przenośni i dosłownie :-)) w związane z seksem i erotyką tajniki kobiecości. To ma nawiasem mówiąc wiele negatywnych konsekwencji zarówno dla ich relacji, jak i dla nich samych, ale to nie jest temat tej serii.
Z powyższych powodów w przypadku Koneserów możemy wyróżnić dwie grupy:
KONK – koneser kandydat, to osoba spełniające minimum wymagań, patrz poniżej,
KONF – koneser „full wypas” :-), opis też poniżej.
Chyba jest jasne, że oba przypadki pokazują wartości graniczne i realnie istniejący mężczyźni-koneserzy będą prawdopodobnie lokować się gdzieś pomiędzy nimi.
Dla porządku spróbujmy sobie określić ten program minimum dla KONK i czego powinniśmy się spodziewać po KONF.
KONK – jak wspomnieliśmy – mężczyzna, który co najmniej:

• z zadowoleniem obserwując istotne różnice anatomiczne między nim a Tobą, droga Czytelniczko, zdaje sobie sprawę, że oprócz pociągającego ciała jesteś też myślącym i czującym człowiekiem,
• z tego ostatniego wynika, że wie on, iż masz swoje marzenia, potrzeby, pragnienia i obawy - podobnie jak i on sam,
• jest wewnętrznie gotów i ma przynajmniej minimum umiejętności komunikacyjnych, aby o powyższych otwarcie rozmawiać,
• zdaje sobie sprawę z ewentualnych różnic w sposobie myślenia między nim a Tobą (wszystko jedno, jaką mają one genezę) i traktuje je jako możliwość znacznego rozszerzenia swojego postrzegania świata,
• ma przynajmniej zalążki pojęcia, że - uwolniona od oczekiwań społeczeństwa i w warunkach bezpieczeństwa emocjonalnego - masz potrzeby erotyczne co najmniej tak duże, jak on, a do tego znacznie większe możliwości ich przeżywania.
KONF – jak „full wypas”, to full wypas :-) - bogate i urozmaicone doświadczenia powodują że taki mężczyzna:
• na ile jest to w ogóle dla mężczyzny możliwe, zna psychikę i sposób myślenia szerokiej gamy kobiet,
• potrafi z kobietą swobodnie i kompetentnie rozmawiać na najbardziej intymne tematy, nie wymaga przy tym jakiegoś długiego czasu „poznawania się”,
• poprzez wiele różnorakich przeżyć z bardzo często z różnymi kobietami, ma świadomość i zdystansowane podejście do własnych słabości i ograniczeń, dokładnie tak samo podchodzi do ewentualnych „problematycznych elementów” kobiety,
• z powodów jak powyżej, nie ma potrzeby dodatkowego dowartościowywania się kosztem innych, szczególnie kobiety, z którą ma intymną relację,
• te poprzednie punkty, plus sympatia dla kobiet powodują, że potrafi dać kobiecie bardzo dużo bezpieczeństwa emocjonalnego (bo finansowe, czy fizyczne to jest w porównaniu do tego „małe piwo”),
• to umożliwia wspólne przeżywanie pięknych doznań, także tych najbardziej intymnych i to niekoniecznie w ramach jakiegoś „oficjalnego” związku,
• jeśli chodzi o sprawy seksu/erotyki, to ma wyczucie, kiedy należy rozegrać te intelektualne, a kiedy zwierzęce aspekty naszej seksualności, mając w obydwu z nich szeroki repertuar działań i zachowań oraz generalny brak specjalnych zahamowani w stosunku do partnerki.
Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na elementy, które nie wszystkim Paniom się spodobają:
• większości koneserów nie można mieć „na własność”, bo mają silne poczucie własnej wartości i są niezależni, co nie oznacza to, że są oni niezdolni do monogamicznej relacji (przynajmniej praktykując seryjną monogamię ) - po prostu są świadomi istnienia różnych alternatywnych możliwości,
• koneserzy nie bawią się w różnego rodzaju gierki i podchody, uważają udawanie i stwarzanie pozorów w relacjach damsko-męskich za dziecinadę,
• koneserzy raczej nie „walczą o związek”, w którym dochodzi do poważnych rozbieżności, mimo tego, nawet po jego zakończeniu mogą być wartościowymi, dożywotnimi przyjaciółmi niezależnie od aktualnej formy relacji.
Tyle na razie klasyfikacji potencjalnych kochanków (to bardzo piękne polskie słowo, nieprawdaż?).
Teraz każda z Pań może, choćby dla zabawy lub w celach edukacyjnych, przyjrzeć się paru znajomym facetom i spróbować ich „zaklasyfikować”. :-) Może przy tym czy innym „okazie” dojdziecie do ciekawych lub zaskakujących wniosków? Nawet jeśli nie macie akurat ochoty na nikogo, z kim tak czy inaczej tego nie robicie, jest to dobre ćwiczenie na postrzeganie pewnych ciekawych niuansów w nas, mężczyznach. :-)
Panom, którzy doczytaliście do tego miejsca nie odhaczając wszystkiego jako „kuchennej filozofii”, też zalecam pochylenie się nad tym tematem i zastanowienie się, na ile proste w sumie podejście KONK leży w zakresie Waszych możliwości. Zgodnie z Zasadą Pareto, nawet częściowa zmiana własnego nastawienia i zrozumienia da Wam w relacjach z ciekawymi kobietami dużą przewagę nad tabunami FTP i Zdobywców. I to niezależnie od Waszego wieku, wyglądu i stanu posiadania. Warto!
Następny odcinek, z konkretnymi już przykładami, będę pisał praktycznie „od zera” i to bardzo uważając, co konkretnie zalecam Czytelniczkom (tzw. „wording”), a do tego podróżuję i prowadzę wymagające warsztaty. Z tego powodu może to potrwać kilka dni dłużej niż ostatnio. Proszę o odrobinę cierpliwości. W międzyczasie zachęcam do wypowiadania się w komentarzach, obiecuję odpowiedzieć względnie odnieść się do wszystkich, które będą miały merytoryczny charakter. W dyskusji wiele można wzajemnie wyjaśnić.
Do przeczytania
Część 1
Część 2