Nawet pobieżne rozejrzenie się wokoło pokazuje, że żyjemy w bardzo niedoskonałym świecie. Gdzie okiem sięgnąć widać niesprawiedliwości, nieefektywność systemów państwa, zagrożenia gospodarcze, ciemne chmury na horyzoncie.
REKLAMA
Łatwo można przy tym wyciągnąć wniosek, że żyjemy w wyjątkowo kiepskich czasach i w wyjątkowo kiepskim kraju. To przeświadczenie od lat umacnia też działalność publicystyczna i twórcza wielu osób, które cieszą się w naszym kraju dużą popularnością.
Programy interwencyjne w telewizji, filmy kinowe o najciemniejszych stronach naszego życia, wytykanie różnych anomalii życia publicznego czy gospodarczego, to prawie gwarantowana recepta na dużą oglądalność, kasowość, klikalność. Autorzy tych produkcji dobrze o tym wiedzą i wykorzystują to zjawisko dla swoich korzyści i satysfakcji. Dobrze dla nich.
Pytanie, które powinniśmy sobie zadać, to czy konsumpcja takich produkcji jest dobra dla nas, czy też może niechcący zatruwamy sobie umysły, co powoduje faktyczne niedostrzeganie i niewykorzystywanie prawdziwych szans, jakie los stawia na naszej drodze?
Zacznijmy od stwierdzenia, które dla ludzi z wielorakim doświadczeniem życiowym nie będzie niczym nowym, a jednocześnie wywoła spory sprzeciw dużej grupy Czytelników naTemat.pl:
Ani czasy, w których teraz żyjemy nie są aż tak szczególnie ciężkie, ani Polska nie jest tak szczególnie beznadziejnym, pozbawionym szans krajem. To jest oczywiste dla każdego, kto pożył kilkadziesiąt lat w różnych systemach gospodarczych, różnych krajach i w każdym z nich próbował coś osiągnąć znając dobrze lokalny język, bo nawet wtedy ma się już skale porównawczą. Odrobina studiów historii (ale nie tak, jak uczą w szkole!!) otwiera jeszcze szerszą perspektywę i pokazuje, że abstrahując od postępu nauki, techniki i trochę medycyny, to zawsze były zarówno możliwości i szanse, jak i ludzie, którzy w etyczny sposób potrafili je dostrzec i wykorzystać. Pozostała reszta miała ciężkie życie pełne wyzwań i frustracji, co tez nie jest domeną naszych czasów.
Możecie zapytać, co to ma wspólnego z konsumpcja tego rodzaju „twórczości”, która wzmiankowałem na początku?
Okazuje się, ze bardzo wiele i to z powodu pewnej niedoskonałości naszego umysłu. Polega ona na tym, że jeśli koncentrujemy się silnie na pewnym aspekcie rzeczywistości, to mamy tendencję do bycia ślepymi na pozostałe. Nawet nasz polski język ma na to określenie „zaślepienie”, z tym że to zaślepienie występuje znacznie wcześniej, niż się większości ludzi wydaje. W konkretnie omawianym przypadku konsumpcja wspomnianej „twórczości” pokazującej całą tę beznadzieję czyni nas ślepymi na liczne szanse życiowe które pojawiają się na naszej drodze!!
I nie jest to, jak niektórzy pomyślą, wymysł chorego umysłu Alexa, lecz wynika też bardzo jasno z poważnych badań naukowych.
Niezwykle dobitnie pokazał to eksperyment, który przeprowadzili C. Chabris i D. Simons z Harwardu, w którym połowa obserwatorów skoncentrowana na jednym aspekcie scenki pokazywanego filmu nie zauważyła w ogóle człowieka przebranego za goryla maszerującego przez cały plan!!
Sam filmik macie tutaj
Niezwykle dobitnie pokazał to eksperyment, który przeprowadzili C. Chabris i D. Simons z Harwardu, w którym połowa obserwatorów skoncentrowana na jednym aspekcie scenki pokazywanego filmu nie zauważyła w ogóle człowieka przebranego za goryla maszerującego przez cały plan!!
Sam filmik macie tutaj
Wy już wiecie o gorylu, więc spróbujcie tego z kimś, kto nie zna tego eksperymentu. Ja robiłem to regularnie i wyniki były podobne do tych Simons’a.
Jeżeli teraz potrafimy przeoczyć taki niezwykły obiekt w środku pola widzenia, to jak to wygląda z szansami życiowymi, które zazwyczaj pokazują się znacznie subtelniej?? Jak łatwo ich nie zauważyć, kiedy jesteśmy zajęci „twórczością” narzekaczy, lub co gorsza sami bierzemy w tym udział?
Daje to przynajmniej części z Was do myślenia? Pobudza do zmiany punktów zainteresowań?
Gratuluje!!
Gratuluje!!
Pozostałym, którzy z różnych powodów nie widza problemu i wolą dalej konsumować „narzekactwo”, życzę szczęścia. Tak, jak wygląda rozwój gospodarki na świecie, będziecie potrzebować go bardzo wiele.
Jak zwykle zapraszam do dyskusji i odpowiem na wszystkie merytoryczne komentarze.
