Powoli zbliżają się Święta i Sylwester, które dla wielu osób są czasem radości i spotkań z ludźmi, których cenią i kochają. Nie dla wszystkich jednak jest to taki czas i właśnie dla tych pozostałych Czytelników przeznaczony jest poniższy tekst. Szczęśliwe osoby z pierwszej grupy są proszone o kompletne zignorowanie tego, co napiszę.

REKLAMA
Ludzi, dla których Święta i Sylwester są dniami frustracji lub smutku możemy podzielić z grubsza na dwie grupy:
Osoby, które z tradycji, presji rodzinnej lub przyzwyczajenia spędzą ten czas albo w sposób, który zupełnie im nie odpowiada albo/i z ludźmi, którzy całkiem im nie pasują. Najczęściej chodzi przy tym o „tradycyjne” świąteczne obżarstwo i wymuszone spędzanie długich godzin z tzw. „bliskimi”, z którymi oprócz pewnego pokrewieństwa (czysto genetycznie), nie ma się wiele, albo i nic wspólnego. O takich niuansach, jak wspólne ciekawe tematy do rozmowy nie wspominając.
Osoby, które Święta lub/i Sylwester spędzą same.
W tym pierwszym przypadku możemy albo zapobiec tej frustracji, albo doprowadzić ją podczas najbliższych Świąt do maksimum, aby podejmować lepsze decyzje w roku przyszłym.
Zapobiec frustracji możemy najłatwiej poprzez… wypięcie się na całą tę tradycję i całą rodzinkę! Dopóki nie mamy wyroku sądowego skazującego nas na przebywanie z określonymi osobami, albo wyjątkowej sytuacji, kiedy trzeba z powodów humanitarnych zaopiekować się kimś rzeczywiście chorym, to właściwie powinniśmy być w stanie dobrać sobie towarzystwo, z którym spędzamy czas. Nie tylko zresztą w Święta.
Jeżeli taki prosty akt własnej suwerenności leży poza naszymi możliwościami, to jest to poważne ostrzeżenie, że z naszą dorosłością jest coś bardzo nie tak. Jednym z jej elementów jest przecież zdolność świadomego podejmowania i egzekwowania decyzji dotyczących nas samych. Dopóki tego nie mamy, jesteśmy mentalnymi niewolnikami, co prawdopodobnie odbija się negatywnie na wielu dziedzinach naszego życia!!
W takim smutnym przypadku pierwszym krokiem do zmian może być maksymalne naładowanie się frustracją podczas tegorocznych Świąt. Rozciągajcie w czasie ten widok twarzy, których nie lubicie, gadanie na tematy, które Was w ogóle nie interesują, spędzanie czasu w sposób, który was wkurza i ewidentnie marnuje bezcenne godziny Waszego życia… „Delektujcie się” tym aż do wymiotów lub eksplozji!!! Czasem trzeba osiągnąć dno, aby znaleźć w sobie determinację do odbici się od niego.
Czego Wam życzę najpóźniej w przyszłym roku (ale właściwie dlaczego nie już teraz??)
Teraz porozmawiajmy z tymi, którzy cierpią, bo będą w tych dniach sami.
Spójrzmy na ten problem racjonalnie:
Zarówno Święta, jak i Sylwester są całkowicie umownymi datami w kalendarzu, które ktoś kiedyś arbitralnie uznał za szczególne. To trzeba sobie najpierw wyraźnie uświadomić, zanim poddamy się generowanej głownie przez handel i Kościół wizji ich wyjątkowości. W rzeczywistości są to dokładnie takie same dni jak wszystkie inne, tylko na podstawie pewnej konwencji miliony ludzi zachowują się wtedy dość szczególnie :-) Dla tych z nich, którzy się wtedy cieszą pełne gratulacje i niech się delektują ile się da! Dla tych, którzy w tych dniach są sami nie powinno to być większym powodem do smutku, niż np. bycie samym 4 marca, albo 7 lutego, czy też dowolnego innego dnia w roku :-) Jako dorośli ludzie potrafimy sobie przecież zagospodarować wolny wieczór, nieprawdaż? No to zagospodarujmy tak, jakby to był każdy inny dzień roku. Bo w gruncie rzeczy jest.
A na przyszłość warto rozbudować krąg najprzeróżniejszych ciekawych znajomych, z którymi można coś ciekawego przedsięwziąć niezależnie od pogody na zewnątrz i daty w kalendarzu. Cokolwiek by to przedsięwzięcie miało oznaczać :-)
Jak to zrobić? Hej, o tym napisałem całą książkę, ale nie będę jej tutaj teraz reklamował :-)
Jeszcze uwaga na koniec. Tekst jest przeznaczony dla osób, które wymieniłem na wstępie pod warunkiem, że znajda w sobie siłę i energie, aby wprowadzić postulowane zmiany. Jest wiele, głownie starszych ludzi, którzy mogą być do tego niezdolni. Tych nie zmieniajmy na siłę, postarajmy się ulżyć im nieco w tej samotności jakimiś małymi, ludzkimi odruchami, takimi jak rozmowa, zaproszenie na poczęstunek itp.