Od kiedy zacząłem zajmować się informatyką, co nastąpiło z początkiem lat 1960., miałem poczucie, że o informatyce można mówić w sposób zrozumiały. Zawsze też byłem przeciwny takim kwalifikacjom jak „komputerowy geniusz” — na określenie ludzi, którzy nie potrafią mówić o informatyce w sposób jasny, lub też „komputerowy idiota” — odnoszący się do ludzi, którzy komputerowych geniuszy nie rozumieją. (P.S. Wiem, że mój artykuł nie bardzo pasuje do kategorii "Kultura i styl", ale brak kategorii, do której by pasował.)
• nie będę czytał podręcznika, sam sobie jakoś poradzę.
• systemy komputerowe są nam niezbędne do pracy.
• wiedzę o potrawach, a więc o tym, czym one są i jakie powinny mieć cechy,
• wiedzę o narzędziach i sposobach tworzenia potraw z surowców.
Dla przykładu, w większości podręczników języków programowania, które czytałem, każdy element programu nazywany jest „instrukcją”, bez względu na to, czy jest to rzeczywiście instrukcja, czy też deklaracja lub wyrażenie. I dotyczy to nie tylko podręczników takich pospolitaków jak Basic, ale też i takich arystokratów jak Delphi.
