Obok źle performujących sejlsforsów (o czym pisałem już jakiś czas temu), polszczyzna trapiona jest różnymi dolegliwościami pochodzenia rodzimego. Na przykład, od wielu lat funkcjonuje użycie słowa „jakby” w roli, rzekłbym, intelektualnego ozdobnika.
REKLAMA
Osoby, które chcą brzmieć intelektualnie mówią tak: „byłem w Paryżu, więc jakby zagranicą”. Zdarza się, że taka osoba potrafi użyć słowa „jakby” kilkadziesiąt razy w dziesięciominutowej rozmowie. A co ciekawe, choć bardzo często słyszę „jakby” na różnych antenach, to w bezpośrednich rozmowach już znacznie rzadziej, a w piśmie to już prawie ogóle. Może więc to „jakby” jest używane jako współczesny retardyzm, jak kiedyś „panie tego”?
Oczywiście „jakby” jest samo w sobie dobrym słowem, choć często źle używanym. Przykład złego zwrotu, który jest dobrze używany to „w cudzysłowiu”. Różni medialni celebryci, politycy, dziennikarze (no, są oczywiście wyjątki) używają tego nieszczęsnego „w cudzysłowiu”. Korektor językowy w Wordzie im to podkreśla na czerwono, a oni swoje. Tymczasem w „Wielkim słowniku poprawnej polszczyzny PWN” z roku 2005 czytamy „Ms. w cudzysłowie (nie: cudzysłowiu)”. Skąd się to „w cudzysłowiu” wzięło? Nie wiadomo. A dla łatwiejszego zapamiętania, która forma jest poprawna, przypomnijmy sobie, że mówimy „w rowie”, a nie „w rowiu” (choć to oczywiście nie jest żaden dowód, a jedynie przypominajka).
Podobnie do „jakby”, choć znacznie później, rozpowszechniło się „dokładnie”. Byłeś w kinie? Dokładnie. Jacuś jest idiota? Dokładnie. Więc ja się pytam szanownej publiczności, co może być dokładnego w tym, że Jacuś jest idiota? Zauważyłem też, że osoby admirujące „dokładnie” nie nadużywają „jakby” i na odwrót. Ciekawe, co? Dokładnie!
Natomiast prawie wszyscy (choć i tu zdarzają się wyjątki) mówią „w roku dwutysięcznym dwunastym”, choć powinno być „w roku dwa tysiące dwunastym”.
No i jeszcze jedno na sam koniec: słowo „standard” należy wymawiać z miękkim „d” na końcu, tak jakby (tu „jakby” jest na swoim miejscu!) pisało się „standart”.
