O autorze
Z zawodu jestem matematykiem, ale przez 30 lat pracowałem w informatyce teoretycznej, a przez następne 20 prowadziłem rodzinną firmę cukierniczą istniejącą od roku 1869. Później — po przekazaniu zarządu firmy synowi Łukaszowi i synowej Małgosi — znów powróciłem do uczenia, choć nie informatyki, ale zarządzania. Szczególnie interesują mnie współczesne aspekty zarządzania jakością, a w tym motywowanie godnościowe jako przeciwieństwo metody kija i marchewki. Interesuje mnie też gospodarka wolnorynkowa, ekologia języka ojczystego (mówmy „w cudzysłowie”, a nie „w cudzysłowiu”) i parę innych tematów. Po pracy lubię teatr, muzykę baroku, Gabriela Garcię-Marquez, narty (zjazdowe i ski-alpinizm), wioślarstwo (skif), windsurfing i rower górski.
Mam też szczególną prośbę do dyskutantów: na moim blogu nie używajcie wulgaryzmów i innych nieobyczajnych zwrotów i określeń. Dyskutujmy na argumenty, a nie na epitety. Spróbujmy, może nam się uda.

Doktryna Jakości

Dobrej lub złej jakości może być telewizor, samochód, pączek, a także dobrej lub złej jakości może być obsługa klienta w restauracji, banku lub szpitalu. Wszyscy w zasadzie zgadzamy się co do tego, że jakość powinna być dobra, nie zawsze jednak do końca wiemy jak tę jakość oceniać, czym ją mierzyć oraz jak zapewnić jej osiągnięcie.


Od wielu lat na światowych listach najbardziej niezawodnych samochodów czołowe miejsca zajmują samochody japońskie. Japońskie aparaty fotograficzne, kalkulatory i telewizory, skutecznie wypierają z rynku inne produkty. Określenie „wyrób japoński” stanowi symbol wysokiej jakości.


Mało kto dziś pamięta, że na początku lat 50. ubiegłego wieku wszystko co japońskie - poza jedwabiem i porcelaną - uznawane było za tandetę. Japończycy nie śmieli marzyć o wejściu na rynki amerykańskie i europejskie. Co zatem tak radykalnie zamieniło Japonię z kraju trzeciego świata w kraj, którego przemysł szanują dziś największe potęgi gospodarcze?


Na początku lat 1950. zawitał do Japonii amerykański specjalista od zagadnień zarządzania Edwards Deming. Głosił on poglądy, które w Stanach Zjednoczonych - kraju nie mającym wtedy praktycznie żadnej konkurencji na rynkach własnych i obcych - nie spotkały się z zainteresowaniem. Japończycy od razu jednak docenili wielkość idei Deminga i rozpoczęli wprowadzanie jego metod w życie.


Na czym polega ta metoda, która przekształciła Japonię z kraju zacofanego gospodarczo w lidera światowej gospodarki i która od trzydziestu już lat rozwija się na kontynencie amerykańskim i europejskim? Sprowadza się ona do trzech podstawowych zasad, które nazwiemy tu doktryną jakości.

Po pierwsze - zasada doskonalenia. W proces utrzymania i poprawy jakości są włączeni wszyscy pracownicy firmy, a nie jedynie „specjaliści od jakości”. Praca nad jakością dotyczy wszystkiego co robimy i jak robimy, a więc nie tylko jakości wyrobów i usług, ale też jakości surowców, półproduktów, organizacji i warunków pracy, oraz jakości samych pracowników, tj. ich poziomu wiedzy zawodowej.

Po drugie - zasada jedności zespołu. Praca nad jakością dotyczy również stosunków pomiędzy pracownikami, zespołami, wydziałami w firmie. Eliminujemy współzawodnictwo, gdzie zawsze ktoś jest gorszy, bo ktoś inny jest lepszy i zastępujemy je współpracą, gdzie nie ma gorszych i lepszych i gdzie wszyscy wspólnie działają na rzecz jakości.

I po trzecie - zasada racjonalności, a więc umiejętność „systemowego” spojrzenia na problem, zrozumienia istoty zjawiska, w które zamierzmy ingerować.

Oczywiście dla pełnego wdrożenia tych zasad jest potrzebna znajomość wielu technik dotyczących różnych aspektów jakości, a także gotowość do działania na rzecz jakości i wiara w skuteczność tego działania ze strony wszystkich pracowników. Bo jakość jest jak zdrowie, trzeba dbać o nią całe życie. Wtedy firma ma życie długie i dostatnie. Więcej w mojej książce Doktryna jakości, którą można bezpłatnie pobrać na mojej stronie http://www.moznainaczej.com.pl/moja-ksiazka