Projekt Ministerstwa Finansów z 29 kwietnia 2013 roku daje organom podatkowym bardzo szerokie uprawnienia w zakresie oceny, czy działanie podatnika miało na celu „jedynie” zmniejszenie wysokości należnego podatku.

REKLAMA
Pełen tekst projektu można pobrać m.in. na witrynie Lewiatana
Przedstawiony projekt nowelizacji obejmuje ogromną liczbę 151 propozycji o bardzo różnym ciężarze gatunkowym — od systemowej klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania, przez ograniczenie tajemnicy bankowej, po zupełnie drobne np. dotyczące właściwości miejscowej organów podatkowych.
Pominąwszy propozycje techniczne, które stanowią zapewne konieczne korekty istniejącego prawa, dwie wymienione wyżej grupy zagadnień, a więc klauzula przeciw unikaniu opodatkowania i ograniczenie tajemnicy bankowej, stanowią, zarówno moim zdaniem jak i zdaniem znanych mi ekspertów, próbę naruszenia doktryny państwa prawa, a tym samym pogorszenia i tak już niskiego poziomu wolności gospodarczej w naszym kraju .
Klauzula przeciw unikaniu opodatkowania
W projekcie czytamy m.in.: Jeżeli podatnik dokonał transakcji bez uzasadnionego powodu ekonomicznego lub biznesowego, a dominującym celem było uzyskanie korzyści podatkowej (…) organy podatkowe mogą określić zobowiązanie podatkowe bazując na zdarzeniu gospodarczym i adekwatnych do jego osiągnięcie konstrukcjach prawnych (str.18 projektu).
Ta klauzula dawałaby organom podatkowym prawo do dwojakiego rodzaju działań:
Po pierwsze, organa miałyby prawo do arbitralnej oceny czy stosowane przez podatnika konstrukcje prawa cywilnego nie stanowią próby uniknięcia opodatkowania w tym sensie, że nie przynoszą żadnej istotnej korzyści gospodarczej poza obniżeniem zobowiązania podatkowego.
Po drugie, organa mogłyby wymierzać podatek nie od konstrukcji zastosowanej przez podatnika, ale od takich, które zdaniem urzędu są bardziej adekwatne dla rzeczywistych zamierzeń podatnika.
Zbliżona do proponowanej klauzuli instytucja funkcjonowała już w polskim prawie, jednakże z uwagi na niekonstytucyjność została z niego usunięta (wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 11.05.2004 r., sygn. K 4/03).
Aspekt społeczny prowadzonej konsultacji
Celem konsultacji społecznych, jakim poddawane są projekty aktów prawnych, jest dotarcie z informacją wyprzedzającą do szerokich warstw obywateli zainteresowanych proponowanymi zmianami w celu uzyskania ich opinii w danej sprawie. W takim przypadku znacznie ważniejsza jest informacja o merytorycznej istocie zmian, od jej formalno-prawnego sformułowania. Projekty wysyłane do konsultacji społecznych powinny więc być uzupełniane o wyjaśnienie napisane językiem zrozumiałe dla osób nie mających za sobą studiów prawniczych.
W tym miejscu warto wspomnieć, że 31 października 2012 roku odbył się w Senacie RP I Kongres Języka Urzędowego, którego deklaracja końcowa podkreśla m.in., że: polski język urzędowy, zrozumiały, poprawny, przyjazny dla odbiorcy, jest niezwykle ważnym czynnikiem w budowie państwa prawa i społeczeństwa obywatelskiego oraz niezbędnym warunkiem świadomego udziału Polaków w rządzeniu swoim krajem.
Jak podkreśliła przemawiająca na Kongresie prof. Irena Lipowicz, Rzecznik Praw Obywatelskich, bardzo wiele napływających do Rzecznika skarg jest wynikiem niezrozumienia kierowanych do obywatela pism urzędowych.
Drugim, obok aspektu językowego, czynnikiem utrudniającym zrozumienie dokumentu przez obywatela, jest jego rozmiar (w naszym przypadku 80 stron), oraz wymieszanie bardzo wielu propozycji o bardzo różnym ciężarze gatunkowym w jednym dokumencie (w tym przypadku 151 tematów). Dla przedsiębiorcy z sektora MŚP, których mamy w Polsce 99,8% wszystkich firm, przestudiowanie takiego dokumentu bez wsparcia kancelarii prawnej graniczy z niemożliwością. Przedkładanie takich dokumentów do konsultacji społecznej nie buduje wiec ani wizerunku państwa prawa, ani też wizerunku państwa przyjaznego obywatelom.
Przykład warty naśladowania
W roku 1998 bardzo prestiżową Europejską Nagrodę Jakości otrzymał Urząd Skarbowy w Cumbernauld (Anglia) zatrudniający ponad 1.000 pracowników, obsługujący 7 mln podatników i 26 mln rachunków.
Oczywiście, aby móc ubiegać się o nagrodę jakości, trzeba wpierw zdefiniować, czym jest jakość w danej firmie, co w przypadku urzędu skarbowego wymagało wpierw określania, kto jest klientem urzędu i czym jest produkt.
Wbrew dość powszechnemu przekonaniu, że klientem urzędu zbierającego podatki jest skarb państwa, a produktem — zbierane podatki, urzędnicy z Cumbernauld uznali, że podatki zbierane są w interesie obywateli, a więc klientem jest podatnik, a produktem — doradztwo podatkowe. W konsekwencji tej decyzji ich misją stało się doradzanie podatnikom, jak płacić podatki w sposób najmniej uciążliwy dla ich budżetów domowych i firm. Po trzech latach, gdy uzyskali zaszczytny europejski tytuł, okazało się też, że zwiększyły się zbierane przez nich podatki. Przyczyną tego zjawiska był rozwój firm z ich obszaru, właśnie za sprawą optymalizacji podatkowej, rzecz jasna w granicach prawa. Można też przypuszczać, że drugim powodem było poczucie podatników, że nie godzi się stosować „kreatywnej księgowości” wobec kogoś, kto jest naszym doradcą i sojusznikiem.
Powyższy artykuł stanowi skrót mojej złożonej do protokołu wypowiedzi na posiedzeniu Krajowej Rady Przedsiębiorczości przy Ministrze Finansów, które miało miejsce w dniu 24 czerwca 2013 roku. Jej pełen tekst, w tym omawiający również ograniczenie tajemnicy bankowej, można znaleźć na mojej witrynie.