O autorze
Z zawodu jestem matematykiem, ale przez 30 lat pracowałem w informatyce teoretycznej, a przez następne 20 prowadziłem rodzinną firmę cukierniczą istniejącą od roku 1869. Później — po przekazaniu zarządu firmy synowi Łukaszowi i synowej Małgosi — znów powróciłem do uczenia, choć nie informatyki, ale zarządzania. Szczególnie interesują mnie współczesne aspekty zarządzania jakością, a w tym motywowanie godnościowe jako przeciwieństwo metody kija i marchewki. Interesuje mnie też gospodarka wolnorynkowa, ekologia języka ojczystego (mówmy „w cudzysłowie”, a nie „w cudzysłowiu”) i parę innych tematów. Po pracy lubię teatr, muzykę baroku, Gabriela Garcię-Marquez, narty (zjazdowe i ski-alpinizm), wioślarstwo (skif), windsurfing i rower górski.
Mam też szczególną prośbę do dyskutantów: na moim blogu nie używajcie wulgaryzmów i innych nieobyczajnych zwrotów i określeń. Dyskutujmy na argumenty, a nie na epitety. Spróbujmy, może nam się uda.

Wojenne gry o premię znane jako systemy motywacyjne

W setkach tysięcy firm na całym świecie toczą się gry wojenne pomiędzy kierownictwem i pracownikami. Kierownictwo wyznacza kilka celów, najczęściej finansowych, choć nie zawsze, a pracownicy starają się osiągnąć te cele, gdyż w zamian otrzymają premię.


Niestety bardzo często osiągnięcie celów odbywa się w sposób niekorzystny dla firmy, gdyż podjęcie gry uwalnia pracownika od poczucia odpowiedzialności za dobro organizacji: to nie ja zaproponowałem tę grę, ale firma, mam więc moralne prawo wybrać najłatwiejszą drogę do wygranej. Gotowość do przyjmowania wrogich strategii nasila się szczególnie wtedy, gdy pracownicy mają poczucie, że firma gra nie fair:


• nie zapewnia środków (narzędzi) do osiągnięcia zadanych celów,
• marnotrawi efekty pracy przez złe zarządzanie,
• przełożeni źle traktują podwładnych,
• brak jest informacji o aktualnej kondycji firmy,
• cele operacyjne nie są uzgadniane z pracownikami.

Tradycyjnie myślący menadżerowie na swoje porażki w grze o marchewkę reagują jednakowo: idea jest dobra, tylko w tym szczególnym przypadku zasady premiowania zostały źle skonstruowane. Ale to nieprawda. To zasada jest zła i jedyną radą, aby w tej grze nie przegrywać, jest w nią nie grać. Dlaczego więc w nią gramy?

Podstawową przyczyną, dla której firmy narzucają tę grę pracownikom jest przekonanie, że człowiek jest z natury leniwy i nieuczciwy, trzeba go więc do pracy „motywować”, czyli zaganiać kijem i marchewką. My oczywiście tacy nie jesteśmy. My jesteśmy pracowici i uczciwi, ale człowiek, wiadomo… Brak zaufania idzie od góry, a później jest - jak to się w korporacjach ładnie nazywa - kaskadowany w dół. Właściciele nie wierzą zarządowi, zarząd kierownikom, kierownicy majstrom, a majstrzy robotnikom. Wszyscy więc wszystkim fundują odpowiedni „system motywacyjny”. Kaskada jednak nie zatrzymuje się na dole, ale odbija się i podąża w górę: Robotnicy nie wierzą majstrom, majstrzy - kierownikom, kierownicy … A skoro nie wierzymy kierownictwu, to nie ma powodu, abyśmy mieli poświęcać naszą premię dla jakichś ideałów, które zresztą nie wiadomo nawet, czy będą docenione. Nierzadko bowiem kierownictwo ma swój interes w tym by nie zauważać „drogi na skróty”. Brytyjskie ministerstwo zdrowia nie miało szczególnego interesu w dochodzeniu, jakim sposobem skrócono czas oczekiwania pacjenta. Wszak minister mógł donieść premierowi o sukcesie, a premier mógł pochwalić się tym w mediach. No i wszyscy, od pielęgniarki pierwszego kontaktu po premiera, byli zadowoleni. Tylko ci pacjenci nadal marudzili.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta
0 0Przekop mierzei przyciąga turystów. Nie wszyscy się cieszą
0 0Będzie nowy serial w świecie "Star Wars". Jest mroczny zwiastun

TRAGEDIA W TATRACH

ANETA OLENDER 0 0"Ludzie mają to gdzieś". Demontaż krzyża na Giewoncie to absurd, problem tkwi gdzie indziej
0 0Dzieci, dwie kobiety i Czech. Wiadomo, kim były osoby, które zginęły w Tatrach

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem