Kiedy myślimy o tworzeniu dobrego prawa, przypomnijmy sobie czasy powstawania ostatnich skutecznych i racjonalnych aktów prawnych. Należałoby uznać, iż był to okres wieku XIX. Społeczeństwo masowe znajdowało się wtedy w powijakach i nie miało decydującego wpływu na pisanie ustaw. Jeżeli teza ta jest prawdziwa, to dyskusja o tworzeniu dobrego prawa w świecie XXI wieku jest w zasadzie bezprzedmiotowa.
REKLAMA
Prawo tworzone przez człowieka masowego musi bowiem odpowiadać jego strukturze psychicznej. Przypomnijmy, za Ortegą y Gassetem podstawowe jej elementy. I tak strukturę tę cechuje:
1) wrodzone i głęboko zakorzenione przekonanie o tym, że życie jest łatwe, dostatnie i pozbawione jakichkolwiek tragicznych ograniczeń; a co za tym idzie każdego przeciętnego osobnika wypełnia poczucie panowania i triumfu które
2) skłania go do afirmacji siebie samego takim, jakiem jest, i uznawania własnych treści moralnych i intelektualnych za w pełni doskonałe. To samozadowolenie powoduje, iż zamyka się w sobie, odcinając się od wszelkich instancji zewnętrznych, że nie słucha, że swoich opinii nie poddaje ocenie innych i że z nikim się nie liczy. Jego wewnętrzne poczucie panowania każe mu ciągle wykazywać przewagę. Postępuje tak, jak gdyby na tym świecie istniał tylko on i ludzie jemu podobni.
3) wtrąca się do wszystkiego, narzucając wszystkim swoje pospolite przekonania, a czyni to bezceremonialnie, bez żadnych wahań czy względów na innych, słowem stosuje metodę „akcji bezpośredniej”.
2) skłania go do afirmacji siebie samego takim, jakiem jest, i uznawania własnych treści moralnych i intelektualnych za w pełni doskonałe. To samozadowolenie powoduje, iż zamyka się w sobie, odcinając się od wszelkich instancji zewnętrznych, że nie słucha, że swoich opinii nie poddaje ocenie innych i że z nikim się nie liczy. Jego wewnętrzne poczucie panowania każe mu ciągle wykazywać przewagę. Postępuje tak, jak gdyby na tym świecie istniał tylko on i ludzie jemu podobni.
3) wtrąca się do wszystkiego, narzucając wszystkim swoje pospolite przekonania, a czyni to bezceremonialnie, bez żadnych wahań czy względów na innych, słowem stosuje metodę „akcji bezpośredniej”.
W kanonicznym Buncie mas Ortega y Gasset, niewiele miejsca poświęca prawu kształtowanemu przez społeczeństwo masowe, ale dzisiaj, na początku XIX wieku można już czynić pewne spostrzeżenia i uogólnienia, ponieważ dysponujemy zdecydowanie obszerniejszym materiałem badawczym.
Konstatacje uderzają swą trywialnością. Ustawodawca – parlament wybierany w wyborach powszechnych – posiada wszelkie cechy psychologiczne społeczeństwa, które powołało go do życia (patrz punkty 1-3). Wypadkową takiej, a nie innej psychologii tworzenia prawa jest system prawny odzwierciedlający jej wady i cechujący się przede wszystkim:
1) pozytywizacją prawa,
2) hipertrofią prawa,
3) umoralnianiem prawa.
1) pozytywizacją prawa,
2) hipertrofią prawa,
3) umoralnianiem prawa.
Co znamienne, cechy te powinny miejscami pozostawać w sprzeczności ze sobą. Ale społeczeństwo masowe na nic takiego nie musi się oglądać. Dlatego jego przedstawiciele będą nieustannie pisać nowe prawo (inicjatywa legislacyjna jest cnotą samą w sobie). Człowiek masowy jest pobudliwy i nastawiony na działanie - nie może funkcjonować w świecie jakiejkolwiek stałości. Drażni go tym samym stałość prawa, choć na poziomie werbalnym zarzeka się, że nieustanne zmiany w przepisach utrudniają mu funkcjonowanie. Wiąże się z tym wiara, że to co napisane na papierze stanie się ciałem. Na tym gruncie zarówno na etapie tworzenia jak i funkcjonowania prawa w społeczeństwie wyrasta wszechwładny pozytywizm prawny. Tym bardziej tragiczny, że ustanawiany często pod sztandarami prawa naturalnego.
Ów pozytywizm warto zilustrować prostymi przykładami wziętymi z życia. Oto dorosły jadący z siedmioletnim dzieckiem w pociągu musi okazać kontrolerowi dokument poświadczający uprawnienia dziecka do zniżki na przejazdy. Zdający na prawo jazdy nie otrzymuje upragnionego dokumentu ponieważ zaparkował piętnaście centymetrów dalej od wyznaczonego miejsca. Kierowców przekraczających prędkość (czyli w zasadzie wszystkich kierowców) określa się mianem piratów drogowych, bez oglądania się na jakiekolwiek realia związane z faktyczną możnością przestrzegania przepisów kodeksu drogowego. Przykłady można mnożyć.
Paradoksem jest, iż człowiek masowy na swój sposób chciałby być dobry. Dlatego też i on i jego przedstawiciel w parlamencie wierzą, iż prawo zrealizuje cele moralne, zmieni świat, przekreśli zło i uczyni wszystkich szczęśliwymi. Owa masowa moralność na gruncie porządków krajowych przybiera różne, niezwykle barwne formy. Dobrym przykładem tego typu "moralnych" przepisów jest polska ustawa lustracyjna. Prawdziwie monstrualne rozmiary zjawisko umoralniania prawa i nakierowywanie go na osiąganie określonych celów przybiera jednak w prawodawstwie organów Unii Europejskiej.
Wreszcie, polityk masowy, będący wybrańcem człowieka masowego, musi schlebić wszystkim gustom i zachciankom swojego wyborcy. W sposób konieczny będzie on tworzył prawo na doraźne zapotrzebowanie. Prawo takie nie może spełniać żadnej z cech dobrego prawa: stałości, pewności, racjonalności. Dlatego wszystko dobre, co istnieje dziś w porządkach prawnych państw europejskich, jest pozostałością po świecie sprzed triumfu mas i sprzed rewolucji informacyjnej. Do wpływu tej ostatniej na tworzenie i działanie prawa odniosę się w innym miejscu.
_________________________________________________________________
*Fragmenty Buntu mas przytaczam za wydaniem Warszawskiego Wydawnictwa Literackiego MUZA SA, przeł. P. Niklewicz, Warszawa 2002.
*Fragmenty Buntu mas przytaczam za wydaniem Warszawskiego Wydawnictwa Literackiego MUZA SA, przeł. P. Niklewicz, Warszawa 2002.
