O autorze
Zawodowo adwokat. W wolnych chwilach zajmuję się filozofią prawa, etyką, filozofią społeczną i filozofią w ogóle.

Uważam, że światu potrzeby jest kolejny renesans. Nic jednak nie wskazuje, aby miał on nastąpić. Dlatego ze względnym spokojem oczekuję apokalipsy. W jej obliczu większość naszych problemów staje się pozorna. Dotyczy to również problemów prawa i filozofii. Przede wszystkim o tym ma być ten blog, a co z tego wyjdzie..., zobaczymy.

e-mail: jedrek.gasior@gmail.com

Zapraszam również na mój blog związany głównie z przyrodą miejską, problemami samorządności, społeczeństwa obywatelskiego, etc. gasiorowski.e-sochaczew.pl oraz na stronę mojej kancelarii: Adwokat Andrzej Gąsiorowski

Dialektyka piłkarska

Pomyślałem sobie, że skoro w jednej z najlepszych lig piłkarskich świata dochodzi do przypadków podkładania się przeciwnikowi celem uzyskania korzystnego wyniku (korzystnego z punktu widzenia zakładów, które się wcześniej obstawiło), to miast zakazywać piłkarzom tego kraju grania w piłkę przez trzy lata, można by zmienić reguły gry analogicznie do warcabowej „wybijanki” - wygrywałaby drużyna, która straci więcej bramek.



Oczywiście na boisku mogłoby dochodzić do dantejskich scen, a przede wszystkim ogromnej ilości samobójów. Piłkarze wydzieraliby sobie piłkę niczym rugbiści, aby umieścić ją we własnej siatce. Istniałoby również niebezpieczeństwo, że gracze o rozwiniętych umiejętnościach korupcyjnych i z żyłką do hazardu poszliby po rozum do głowy i – chcąc podłożyć się przeciwnikowi – zaczęliby STRZELAĆ DO JEGO BRAMKI oraz... CHYBIAĆ DO BRAMKI WŁASNEJ! Wtedy – niechcący – wszystko wróciłoby do normy. Można by bowiem zakładać, że druga drużyna zachowa się podobnie. (Jeżeli ktoś wcześniej wpadł na taki pomysł, to nie będę upierał się przy jego autorstwie).

Wiele lat temu znajomy sędzia piłkarski opowiadał mi o pewnym meczu „sprzedanym” przez sędziego. Drużyna, która „kupuje” mecz gra – niestety – w sposób nieudolny. Sędzia dyktuje karnego, który zostaje niewykorzystany. Zrzuca dwóch graczy drużyny lepszych, ale i tak słabeusze nie mogą strzelić gola – przeciwnie, mimo przewagi liczebnej, tracą bramkę. Uczciwy sędzia, chcąc spełnić warunki umowy, przykłada własną głowę do piłki, która wpada wreszcie do właściwej bramki. GOOOOL!

Ta opowieść to zapewne tylko anegdota. Szkoda! Nie zmienia to faktu, że dobrze ilustruje dialektyczną naturę futbolu. I piłkarzom, i działaczom, i arbitrom, i kibicom łatwo się w tym wszystkim pogubić. Ale skoro nie sposób rozwikłać te wszystkie sprzeczności, antynomie, dialektyczne pułapki, to lepiej o nich nie myśleć, bo przecież, ostatecznie, najważniejsze jest piłkarskie widowisko!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
RECENZJA 0 0Obejrzałem sequel "Lśnienia". To nie jest zwykły skok na kasę, ale i tak jest z nim problem
Volvo 0 0Chcesz tanio kupić nowy samochód? To najlepszy moment. Zobacz, co wymyśliło Volvo
Leroy Merlin 0 0Glamour, a może... pustynny? Najnowsze ekscytujące trendy w urządzaniu wnętrz
WYWIAD 0 0Wyślij kartkę do 5-letniej Natalki! Mama przekłada święta i prosi internet o pomoc

MOTO

POLECAMY 0 0Polacy sprzątają Himalaje. Andrzej Bargiel wziął worki i poszedł na lodowiec. "Ilość śmieci szokuje"
DADHERO.PL 0 0Co się dzieje, gdy wrzucasz do sieci zdjęcia swoich dzieci? Zanim to zrobisz, przeczytaj ten tekst
POLECAMY 0 0Przez nową modę wstydzę się, że mam iPhone’a. Najgłupsza rzecz w smartfonach, jaką widziałem