
Temat tego, co określamy eufemistycznie „globalnym ociepleniem” w polskich mediach nie istnieje w ogóle, bądź pojawia się w działach deserowo-ogórkowych. Przykładowo, masowe wymieranie skrzypłoczy (jednego z najstarszych gatunków żyjących obecnie na Ziemi) redaktorzy „Gazety.pl” umieścili w dziale „Deser.pl”.
REKLAMA
Zastanawiają się oczywiście, dlaczego skrzypłocza wymierają (globalne ocieplenie, podniesienie poziomu mórz etc.), nie wiążą jednak tego faktu z niczym innym jak deserem właśnie. W gruncie rzeczy nie budzi to zdziwienia. W mediach masowych niemal połowa tematów to tematy pożerania przez okrutną ludzką małpę coraz to dziwniejszych rzeczy i stworzeń.
Ta myśl z kolei przywodzi na myśl najnowszą zajawkę w 50% kochanej, a w 50% nienawidzonej stacji telewizyjnej, która umieszcza w niej pewną sympatyczną damę, przed którą stoją misy i półmisy mięsa, które to owa dama przeważnie po kawałku konsumuje, namawiając jednocześnie do konsumpcji miliony widzów przed telewizorami.
W każdym razie jedno jest pewne. Póki w siedzibach stacji telewizyjnych będą działać klimatyzatory, żadna informacja o zbliżającej się wielkimi krokami zagładzie, się nie prześlizgnie.
Na świecie, jak to na świecie. Jeśli uda się uziemić jeden antyekologiczny, antyludzki zbrodniczy projekt, kolejna dziurę w ziemi, wyrasta w jej miejsce dziesięć innych.
W Polsce trwa systematyczne wycinanie wszelkich drzew. Puszcza Białowieska to jedynie wierzchołek góry lodowej. Co się dzieje z tym całym drewnem, tego ustalić niepodobna.
W Polsce trwa systematyczne wycinanie wszelkich drzew. Puszcza Białowieska to jedynie wierzchołek góry lodowej. Co się dzieje z tym całym drewnem, tego ustalić niepodobna.
Opinia publiczna zbyt jest zajęta kwestiami natury zasadniczej, na przykład tą, czy można „zabijać dzieci nienarodzone”. Wiemy już, że nie można. O wiele lepiej, jeśli dzieci nienarodzone, staną się dziećmi narodzonymi, spłodzą nowe dzieci nienarodzone, a potem narodzone tak, żeby było ich tak dużo, żeby zaczęły zabijać jedne drugie w poszukiwaniu pożywienia i wody.
Bo przecież nie będzie tak, że wzrost temperatury, to tylko wzrost ciepełka. Wzrost temperatury to przede wszystkim głód. Bo w pewnych częściach świata nie da się już nic uprawiać. Nawet genetycznie zmodyfikowane badziewie nie wyrośnie na niczym. Narodzeni głodni z południa będą chcieli zjeść to, czego pod dostatkiem mają syci narodzeni z północy i – znając ludzką naturę – może dojść na tym tle do pewnych nieporozumień. Ale – jak to mówi pewien wybitny katoliko-filozofo-publicysta, „skoro Bóg dał dzieci, to da i na dzieci”, znaczy na tych narodzonych.
Wydaje się wszak, że w szczególności co do narodzonych w Afryce i Azji już nie za bardzo chce dawać, ale skoro katoliko-filozo-publicysta tak twierdzi, to musi to być prawda.
Tym niemniej prócz jedzenia, które daje Bóg na dzieci narodzone, a potem narodzone i dorosłe, pozostaje jeszcze kwestia tlenu, którzy narodzeni dorośli, narodzeni najmłodsi i nienarodzeni najważniejsi, muszą mieć, żeby oddychać i żeby korzystać z tego, co im Bóg daje. Innymi słowy, Bóg musi dać im również tlen, żeby mogli oddychać i żeby mogli wziąć, to co jeszcze zamierza im dać.
Czy będzie go dawał w nieskończoność. Przecież oto ci, którym dano wszystko, wzięli to wszystko i przerobili to na pieniądze. To znaczy na pewno przerobili na pieniądze pierwsze (a w istocie drugie) płuco ziemi, jakim są lasy na lądzie. Drugie (a w istocie pierwsze) płuco ziemi, jakim jest ocean, staje się dzięki temu coraz bardziej niewydolne i tylko patrzeć, jak w ogóle utraci zdolność fotosyntezy. A kiedy już ją utraci, nie wiadomo, co będzie nam musiał dać Bóg, żebyśmy przeżyli wszyscy dłużej niż kilka lat. Zaplanowani, niezaplanowani, poczęci, nienarodzeni i narodzeni.
Prawdopodobnie dlatego umierają skrzypłocza, które niewierzący mogą zjeść na deser, a wierzący dostają od Boga inne rzeczy do zjedzenia, więc temat ten nie interesuje ich w ogóle.
Mam poczucie, że narodzeni, to, co narodzonym daje Bóg, wymierające skrzypłocza na deser, fundamentalistyczni kato-filozofo-publicysci oraz ateistyczni pożeracze homarów są ze sobą związani w niezbyt tajemniczy sposób. Zbyt jednak tajemniczy dla hordy narodzonych, której jedyną, wysoce zresztą wątpliwą zasługą jest to, że się narodziła.
Ale jak Bóg dał nienarodzonych, to da i narodzonym.
PS Sąd Rejonowy w Suchej Beskidzkiej nakazał pszczelarzowi z Zawoi zlikwidować ule, którymi zajmuje się od 1972 roku, ponieważ przeszkadzają właścicielom nowo wybudowanych domów.
Ule muszą zniknąć, rp.pl.
Ule muszą zniknąć, rp.pl.
