Gromy, które sypią się na Kubę Wojewódzkiego i Michała Figurskiego po żarcie „ukraińskim”, to modelowy przykład możliwości dokonywania ocen etycznych i rozpoznawania rzeczywistości symbolicznej w społeczeństwie masowym. Wojewódzki nie jest Monty Pythonem, a jego żarty nie są jak cebula. Nie mają wielu warstw, ale jakieś jednak mają. Zamiast podziękować, że ktoś portretuje nasze wady (pomijając niezbyt wyszukany sposób, w jaki to robi), przez kilka dni będziemy urządzać im połajankę, niczym na dywaniku u dyrektora. Aleście się chłopcy zachowali, no dajcie spokój!
REKLAMA
Nie jestem zwolennikiem nauczania etyki w szkole jako odrębnego przedmiotu. Powinno się jej raczej uczyć w ramach ogólnego przygotowania filozoficznego. Tym niemniej zasadnicza niemożność odróżniania przez przeciętnego osobnika motywów i skutków ludzkich działań jest jednak przytłaczająca. Może zatem ta szkolna etyka coś by wniosła do naszego życia...
Nie jest przecież tak, że taki uproszczony (choć ciągle jeszcze etyczny) ogląd świata, nie przekłada się na nasze zbiorowe funkcjonowanie. W połączeniu z całkowitą nieumiejętnością poruszania się w skomplikowanej rzeczywistości symbolicznej, skutkuje zwycięstwami wyborczymi kolejnych wcieleń Nikodema Dyzmy, a następnie systemem prawnym, w którym skazuje się za wypowiedzi naruszające czyjeś „uczucia religijne”. W wymiarze codziennym to już tylko zwykła dulszczyzna - na polskim gruncie wymieszana z maksymalnie spłyconą i zafałszowaną odmianą etyki chrześcijańskiej (a może ściślej – katolickiej) i równie spłyconymi uniesieniami narodowymi.
Dyrektorowi nie ma co się tłumaczyć. Lepiej spuścić głowę i przejść przez to. Tak to już jest po prostu. Zapewne Wojewódzki i Figurski zdają sobie z tego sprawę...
PS Jeżeli coś stanowi tu problem, to fakt, że prawdopodobnie większość słuchaczy Wojewódzkiego i Figurskiego i tak nie rozpozna niuansu. Ale to bolączka i ciężar każdej sztuki, nawet chodnikowej.
PPS Doceniając uwagi Czytelników, pozwoliłem sobie nieco zmienić lead do tekstu. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że fragment ten pisany był jeszcze przed poranną kawą.
