Przypadek Jakuba Wojewódzkiego i Michała Figurskiego wprowadza mnie w stan nieustającej konfuzji. Oto przeciwko nieudanym żartownisiom zjednoczyły się siły konserwy i postępu. Rozjuszeni katole* i rozognione feministki. Zwolennicy społeczeństwa otwartego i zamkniętego**. Homofobi i homosie***. Politycy i celebryci. Publicyści mediów opiniotwórczych i brukowych. Instytucjonalne ostoje dobra i wreszcie szerokie masy społeczne, które muszą swoją ciężką pracą utrzymać cały ten aparat poznawczego i moralnego ucisku.

REKLAMA
Program Wojewódzkiego i Figurskiego zdarzyło mi się słyszeć może dwa razy w życiu. Szybko zmieniałem stację, ponieważ jakość dowcipu była nie do wytrzymania. Mimo to między ich programem, a kolejnym tańcem z celebrytami, czy też religijną telewizją głoszącą miłość, tolerancję i zaufanie istniała ciągle potężna różnica. Co do zasady dokładnie taka, jak między pokazem czarnej magii w teatrze Variétés prowadzonym przez Korowiowa i Behemota, a socjalistycznym domem kultury (oczywiście przy zachowaniu odpowiednich proporcji). Po stanowczym stanowisku Rady Etyki Mediów i dzisiejszej decyzji Zarządu, więcej już chłopców nie usłyszę…
Okazało się, że zawieszenie broni na froncie walki o równouprawnienie, in vitro, aborcję, rozdział państwa od Kościoła, narkotyki miękkie, związki partnerskie, EURO 2012, stan polskich dróg i służby zdrowia jest możliwe! Tak oto świat XXI wieku chwyta się tego, czego chwytał się zawsze w czasach chaosu, pustki i zagubienia – płytkiej moralności, którą budować można w sposób konieczny jedynie na poznawczej i interpretacyjnej niemocy.
Jednocześnie oznajmiam, iż wpisem tym kończę cykl dotyczący prześladowań, jakich ze strony społeczeństwa otwartego doznali w naszym kraju Woland i jego kompani. Mam jedynie nadzieję, że przeniosą się teraz w ciekawsze miejsce, a głoszenie dobra, tolerancji, zaufania i miłości pozostawią osobom i instytucjom odpowiednio do tego umocowanym i przygotowanym.
*Niezbyt eleganckie określenie, którego używam dla ukazania społecznych animozji.
**Tym samym moja wiara w pozytywny sojusz różnych grup społecznych legła w gruzach.
***Zanim zostanę oskarżony o szerzenie nienawiści i nietolerancji, zaznaczam, iż słowa tego używam jedynie dla zilustrowania niechęci pewnych grup społecznych wobec homoseksualistów, sam owej niechęci nie podzielając. (Podobnie jak to ma miejsce w pierwszym przypisie).
PS Po przemyśleniu stwierdzam, że dowcipy nie były takie złe, a może nawet lepsze niż niejedna kabaretowa scena niejednej stacji.