Na swoim blogu w „Polityce” Daniel Passent pochyla się nad napisem umieszczonym na stronie internetowej jednego hoteli – spa, głoszącym, iż placówka „Nie obsługuje gości z USA oraz Izraela”. Felietonista słuszne uznaje napis za naganny. Zastanawiam się jednak, czy dokonuje zestawienia swoich antydyskryminacyjnych poglądów z wypowiedziami, które kilka dni wcześniej prezentował na antenie radia TOK FM.
REKLAMA
W programie z 3 sierpnia dotyczącym nepotyzmu (sic!), felietonista miał mówić, iż „ma większe zaufanie do młodego lekarza, który pochodzi z rodziny lekarskiej czy prawnika z rodziny prawniczej, którego ojca zna”, czym – jak można przypuszczać – dawał wyraz wyznawanym przez siebie stereotypom. Do stereotypów tych Daniel Passent ma, co należy stanowczo podkreślić, pełne prawo. Podobne w swym charakterze do prawa właściciela spa do niechęci do Amerykanów i Żydów. Przesłanki chęci bądź niechęci są bowiem w obydwu przypadkach podobne - nie obsłużę cię, bo jesteś Żydem, nie skorzystam z twoich usług, bo twój ojciec nie był prawnikiem (ewentualnie skorzystam, ale ze zmniejszonym zaufaniem).
Można by w tym miejscu pokusić się o podsunięcie redaktorowi „Polityki” jakiegoś zgrabnego etycznego zadania do rozwiązania, czy na przykład w sytuacji nagłej konieczności ratowania życia lub zdrowia Daniel Passent skorzystałby z pomocy lekarza niewywodzącego się z rodziny lekarskiej, czy też wstrzymałby się do chwili przybycia doktora legitymującego się odpowiednim pochodzeniem. Z prawnikami potrzeby na szczęście nie są aż tak nagłe.
Pozostawiając autora z dylematem, przejdźmy do dalszej części wywodu, która odwołuje się do argumentów prawnych. Passent pisze: Postanowiłem zapytać, co o tym myślą prawnicy. Odpowiedzieli, że Farma Zdrowia (nazwa owego spa – przyp. mój) narusza Kartę Praw Podstawowych, a także art. 32 naszej Konstytucji, który stanowi, że wszyscy są równi wobec prawa, nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Tak zwana ustawa anty-dyskryminacyjna z 2009 roku, zakazuje nierównego traktowania osób fizycznych, m.in. przy korzystaniu ze świadczonych publicznie usług (z tego tytułu przysługuje odszkodowanie). Dłużej nie mogłem notować, ale prawnicy utwierdzili mnie, że Farma Zdrowia gwałci elementarne zasady przyzwoitości.
Bardzo pięknie, jak jednak zestawić te szczytne hasła z prywatnymi poglądami Passenta, zgodnie z którymi prawnik mający rodziców prawników to prawnik zasługujący na większe zaufanie, niż ten bez odpowiednich przodków. Merytoryczna próba odniesienia się do tego typu przekonań jest niełatwym zadaniem, ponieważ trudno polemizować z wewnętrznymi poczuciami, ufnościami i nieufnościami. Warto wszak zauważyć, iż mieszczańsko-egalitarno-arystokratyczne poglądy DP nie do końca współgrają z tolerancją, otwartością i demokratyzmem, które tak często felietonista głosi w innych sytuacjach.
W wymiarze praktycznym znalezienie lekarza z rodziny lekarskiej i prawnika z prawniczej może być dość trudnym zadaniem, bo obydwa zawody dawno już przestały mieć charakter kastowy i – dzięki Bogu – może je wykonywać każdy. Mam wielu kolegów i znajomych w obydwu profesjach. Jedni rzeczywiście wywodzą się z „odpowiednich” rodzin, drudzy z „nieodpowiednich”. Ich wiedza, zaangażowanie w pracę oraz walory etyczne mają z ich matkami i ojcami coś wspólnego o tyle tylko, że rodzicie wychowali ich na zdolnych, pracowitych i uczciwych ludzi. Wszyscy musieli ciężko pracować, żeby wykonywać zawód adwokata, sędziego, lekarza. Czy ci bez „odpowiednich” rodzin mogą czuć się urażeni wypowiedziami DP? Pewnie mogą, ale - z racji tego, że obydwa zawody wymagają dużej odporności psychicznej - raczej się nie czują.
- W pierwszej chwili myślałem, że to głupi żart – pisze poruszony ksenofobicznym napisem Passent – nie wierzyłem własnym oczom, zatelefonowałem więc pod podany na stronie numer i okazało się, że wszystko to prawda.
Ja też myślałem, że to żart, ale okazało się, że wszystko to prawda.
Z całością tekstu Daniela Passenta można zapoznać się pod tym linkiem:
Blog Daniela Passenta, Amerykanie i Izraelczycy - STOP!
Blog Daniela Passenta, Amerykanie i Izraelczycy - STOP!
