Gdyby jakiś polityk lub publicysta wygłosił publicznie pogląd, że chłopcy są zdolniejsi od dziewczynek, najprawdopodobniej przez tydzień (moralne oburzenie trwa mniej więcej tyle co dobry katar) byłby równany z błotem przez siły postępu i awangardy. Zapewne zostałby okrzyknięty mizoginem, szowinistą (a przy okazji rasistą i faszystą). Czy podobny mechanizm działa w drugą stronę?
REKLAMA
Do podobnych rozważań natchnął mnie (zawierający skądinąd wiele słusznych tez), dzisiejszy tekst Agnieszki Kublik z internetowego wydania "Wyborczej": Kobiety, zaprośmy panów do domu. Gary i dzieci czekają.
Dziennikarka przytacza badania PISA (do dziś nie widziałem, że coś takiego istnieje, choć nazwa jest co najmniej niepokojąca), z których ma wynikać „że w Polsce obecne pokolenie 15-letnich dziewczynek znacznie lepiej radzi sobie ze zrozumieniem tekstu, niż ich rówieśnicy chłopcy”. Dane te pozwoliły Agnieszce Kublik na równie szybki co niepoprawny (logicznie) wniosek*, iż dziewczynkom przyszłości „łatwiej niż mojemu pokoleniu (AK– przyp. mój) uda się poradzić sobie z mężczyznami”.
Dziennikarka przytacza badania PISA (do dziś nie widziałem, że coś takiego istnieje, choć nazwa jest co najmniej niepokojąca), z których ma wynikać „że w Polsce obecne pokolenie 15-letnich dziewczynek znacznie lepiej radzi sobie ze zrozumieniem tekstu, niż ich rówieśnicy chłopcy”. Dane te pozwoliły Agnieszce Kublik na równie szybki co niepoprawny (logicznie) wniosek*, iż dziewczynkom przyszłości „łatwiej niż mojemu pokoleniu (AK– przyp. mój) uda się poradzić sobie z mężczyznami”.
Do feministyczno-zimnowojennej retoryki już się przyzwyczaiłem. Mnie ona nie razi. Nadal jednak nie rozumiem, dlaczego przedstawiciele nurtów tolerancji, otwartości i równouprawnienia milczą, kiedy mężczyzn (in genere) przedstawia się jako gorzej wykształcony gatunek leniwych, wolno myślących psychopatów, dla których jedyną formą komunikacji społecznej jest przemoc domowa? Dlaczego nie zrywają się, jak zrywali się zupełnie niedawno przeciwko Kubie Wojewódzkiemu, Zbigniewowi Mikołejce, Januszowi Korwin-Mikke? Dlaczego nie bronią mężczyzn (tym razem piętnastoletnich chłopców) przed uogólnieniami i stereotypami z zaangażowaniem równym temu, z jakim zwalczają „Murzynka Bambo”, „Naszą szkapę”, tworzą żeńskie formy rzeczowników, zmieniają słowniki i poprawiają książki**?!?
A badania? Czy są poprawne? A jeśli są, to co? Skoro chłopcy mogą być mniej „bystrzy” od dziewczynek, to może inne „badania” pokazałyby nam inne nierówności między innymi grupami ludzi ustalonymi według innych kryteriów? Czy można by publikować takie badania, posługiwać się nimi w publicznej debacie? Stanowisko Agnieszki Kublik w części już poznaliśmy, a jak Państwo sądzicie? Czy chłopcy są głupsi od dziewczynek?
___________________________________
*Być może wynika to z faktu wywodzenia się Agnieszki Kublik ze „starego” pokolenia. (To oczywiście żart, ale czyż nie wpisuje się w "poetykę" redaktorki?).
** Chyba że zaczną bronić od jutra, wtedy wycofam się z moich słów.
___________________________________
*Być może wynika to z faktu wywodzenia się Agnieszki Kublik ze „starego” pokolenia. (To oczywiście żart, ale czyż nie wpisuje się w "poetykę" redaktorki?).
** Chyba że zaczną bronić od jutra, wtedy wycofam się z moich słów.
