Z ogromnym zainteresowaniem zapoznaję się z tekstami koleżanki z „NaTemat” - Violetty Rymszewicz (przepraszam za poufałość), niestety najczęściej dlatego, iż fundamentalnie nie zgadzam się z prezentowaną w nich wizją człowieka. Tym razem jednak nie zgadzam się z logiką zadania podsuniętego nam przez autorkę.
REKLAMA
Oto ono: Podczas rozmowy rekrutacyjnej kandydat dostaje do rozwiązania test: Jedziesz stromą, górzystą drogą. Pogoda fatalna – pada śnieg, wieje silny wiatr, zmierzcha. Mijasz przystanek autobusowy, a na nim 3 czekające osoby. Masz tylko jedno wolne miejsce w aucie. Komu pomożesz? 1. Słabej starszej pani, która wygląda jakby zaraz miała umrzeć? 2. Staremu przyjacielowi, który kiedyś uratował Ci życie? 3. Kandydatowi na Twojego partnera z marzeń?
Całość tekstu: Kreatywność potrzebna od zaraz.
Całość tekstu: Kreatywność potrzebna od zaraz.
Problemem tego typu zadań jest to, że ich założenia są bardzo często niepełne, co za tym idzie osoba "zdająca" musi "dośpiewywać" sobie część danych (na przykład, że może oddać komuś kluczyki). Owo dośpiewywanie określa się mianem „kreatywności”, choć jest ono raczej wyrazem nieumiejętnego rozpoznania stanu faktycznego i ignorowania logiki. Prawidłową reakcją na tak sformułowane zadanie, jest rzeczywiście bądź to literalne potraktowanie go jako dylematu etycznego, bądź odmówienie rozwiązywania testu. W najgorszym razie, należałoby zapytać, czy można komuś oddać kluczyki i dopiero wtedy zabrać się do rozwiązywania oczywistego już problemu.
Cóż, logika nigdy nie była zmartwieniem twórców podobnych zadań. Domyślam się, że nie przeszkadza im to w porządnej „bece” ze zdających. Mam świadomość, że się czepiam i jestem ponurakiem, a sprawdzanie „kreatywności” wymaga wychodzenia poza ramy sytuacji. Nie mam świadomości, że twórcy testów mają świadomość tego, że bywają nielogiczni. Stawiam raczej na to, że uważają swoje testy za w równym stopniu kreatywne, co logiczne. A to jest - niestety - tylko pół prawdy.
Kiedy natomiast stykam się z kreatywnymi pracownikami wyłonionymi w takich rekrutacjach, bardzo często towarzyszy mi pewność, iż nie mają oni jakiejkolwiek świadomości logicznych struktur otaczającego świata. Nie można jednak wykluczyć, że właśnie o to chodzi. Hiperlogiczność również może być pewnym brakiem, o czym pisałem w innym miejscu.
PS Niedoścignionym wzorem pytania rekrutacyjnego jest dla mnie pytanie, jakie zadaje Harry Callahan (Clint Eastwood) kandydatce na detektywa Kate Moore (Tyne Daly) o numer z szetlandzkim kucykiem (The Enforcer). Takie zadania są i logiczne i kreatywne!
