Na stronie „gazety.pl” znalazłem napisany z należnym oburzeniem tekst, informujący o tym, że w jednym z podręczników do języka polskiego możemy przeczytać: "Wymagać od dziewczyny, żeby była ładna i mądra, to naprawdę okrutna przesada". Interwencje w tej sprawie podjęli już rodzice, ma się mu również przyjrzeć ministra do spraw równego traktowania. A może zamiast interweniować, warto przynajmniej spróbować analizy tekstu. Piszę o tym, ponieważ ubolewa się, że absolwenci szkół nie posiadają minimalnych choćby umiejętności analitycznych…,

REKLAMA
co w konsekwencji uniemożliwia im zatrudnianie się na umowach zlecenia i umowach o dzieło. Pisałem o tym w poprzednim wpisie.
W tekście zamieszczonym w książce używano jeszcze gorszych zwrotów, na przykład młode dziewczęta (cóż za przestarzałe „nierównościowe” słowo) określano mianem „samiczek”. Miał to zresztą być fragment pamiętnika rówieśnika tychże dziewcząt. Czytamy tam również (podaję za „gazetą.pl”), że: Nawet dziecko wie, że dziewczyny w naszej szkole dzielą się na głupie i bardzo głupie. Wymagać od dziewczyny, żeby była ładna i mądra - to naprawdę okrutna przesada. (...) Wszystkie samiczki (poczynając od zerówki) zrobiły się nerwowe, poprawiają kucyki i mizdrzą się. Chłopak opisuje konkurs szkolnej miss.
Jak mogłaby wyglądać analiza takiego tekstu? Można by przede wszystkim podyskutować o tym, dlaczego chłopiec tak myśli o swoich rówieśniczkach. Czy rzeczywiście nie ma dziewczyn ładnych i mądrych, czy w ogóle powinno się tak klasyfikować ludzi (nie tylko dziewczyny). Można by również zapytać – choć to straszne pytanie – czy startowanie w konkursach szkolnej miss, to przejaw mądrości czy głupoty, postępowanie roztropne, czy nierozważne. Próżność, czy zasługująca na akceptację próba zaistnienia i przebicia się. A może chłopiec myśli tak o dziewczynach, bo jakaś „ładna” dziewczyna go odrzuciła, i w poczuciu odrzucenia określił ją, bardziej w sercu niż rozumie, mianem „głupiej”. Czyż chłopcy tak nie robią!? Wreszcie, można by zapytać, czy konkursy małych i dużych miss nie zawierają w sobie czegoś seksistowskiego, „nierównościowego”? Może chłopiec tak tylko pisze, używając niewygładzonego chłopięcego języka, a naprawdę trochę go to wszystko oburza. Można by wreszcie pokusić się o analizę logiczną tekstu, zapytać, co to znaczy, że dziewczyny ładne muszą z konieczności być głupie. Narysować sobie na tablicy odpowiednie zbiory. Pobawić się sylogizmami. Może uczniowie samodzielnie doszliby do wniosku, że takie uogólnienia są nieuprawnione. O wszystkim tym mógłby podyskutować z dziećmi mądry nauczyciel. Mógłby, czy nie mógłby?
Nie jestem entuzjastą nowych podręczników i zawartych w nich współczesnych tekstów mizernej wartości literackiej (są wyjątki). Ich logicznego zamętu wynikającego najprawdopodobniej z faktu, iż są dziś takim samym produktem jak szampon czy nowy model samochodu i są tworzone w pośpiechu. Nie jestem jednak przekonany, że warto jeszcze bardziej rozwadniać materiał edukacyjny tak, żeby nie zawierał jakichkolwiek, użyjmy tego określenia, „niepoprawnych politycznie” fragmentów. Czy chcemy uczyć tego co jest, czy tego, co naszym zdaniem (w każdym razie czyimś zdaniem) być powinno. Wreszcie, czy dzieci mają cokolwiek analizować? Czy mają wyłącznie przyswajać poglądy zaakceptowane przez bliżej nieokreśloną grupę poznawczego i etycznego WZORCA?
Rzeczywistość podąża w innym kierunku. Można sobie wyobrazić, że w następnym podręczniku zapis chłopięcego pamiętnika będzie wyglądać tak: Nawet dziecko wie, że dziewczyny w naszej szkole dzielą się na mądre i bardzo mądre. Wymagać od dziewczyny, żeby była ładna i mądra – to rzecz oczywista. (...) Wszystkie dziewczyny (poczynając od zerówki) są bardzo piękne i mądre, poprawiają włosy i prezentują swoje piękno wewnętrzne i zewnętrzne zebranej na sali publiczności.
To nam zastąpi analizę i psychoanalizę. Myśli i uczucia najlepiej zamieść pod dywan, potem dziwić się, że nie radzimy sobie ani z jednym, ani z drugim.
logo
Myśli i uczucia Mem własnego autorstwa. Wzorzec z memy.pl
PS Oburzenie „gazety.pl” nie przeszkadza jej redaktorom prezentować poglądów zgoła odmiennych, o czym piszę tutaj.
.