H. J. Chmielewski, "Tytus, Romek i A'Tomek" Księga XII, Prószyński i s-ka, Warszawa 2009.

Myślałem i wymyśliłem bezmyślnik ~ * – mówi do samego siebie Tytus w XII księdze przygód „Tytusa, Romka i Atomka”. Stawiać się go będzie przed zdaniem nie mającym sensu. Nie wchodząc w meandry logiczne, w jakie wprowadza nas Tytusowy bezmyślnik, jako ortograficzny** nazista (brr!!!), chciałem – po raz kolejny – zwrócić uwagę na najbardziej fatalne błędy popełniane w prasie, mediach elektronicznych, pismach oficjalnych i nieoficjalnych. Jeden z nich – w jakimś niezwykle szerokim sensie – przypomina bezmyślnik.

REKLAMA
Jest to dziwny znak, pojawiający się – jak sądzę – zamiast myślnika lub łącznika. Gdybym moje zdanie napisał z użyciem tego znaku, wyglądałoby ono tak:
Jest to dziwny znak, pojawiający się- jak sądzę- zamiast myślnika lub łącznika.
Zapewne czytelnik używający owego znaku nie widzi różnicy. Dlatego dwa słowa wyjaśnienia. W zdaniu napisanym poprawnie (pierwsze) kreseczka nie dotyka do ostatniej literki zdania i jest trochę dłuższa (być może w edycji strony nie da się tego uchwycić, dlatego ujmuję rzecz opisowo), Nie dotyka również słowa następującego po kreseczce. W zdaniu napisanym niepoprawnie, kreseczka dotyka ostatniej literki słowa, potem następuje dłuższa lub krótsza przerwa, a następnie dalsza część zdania. Myślę, że w tym ujęciu autorzy błędu używają „kreseczki” jako znaku logiczno-emocjonalnego w postaci myślnika właśnie, czyli pauzy.
Znacznie gorzej „kreseczka” wygląda wtedy, kiedy jest używana jako łącznik. Wtedy otrzymujemy potworki typu:
czarno- biały,
polsko- angielski,
10- dniowy.
Być może w edycji nie wygląda to aż tak fatalnie, ale w wydruku potrafi zrobić wrażenie na co bardziej uwrażliwionych ortograficznie jednostkach.
Poprawnie powinno być: czarno-biały, polsko-angielski, 10-dniowy.
Istnienie samotnej „kreseczki” dotykającej ostatniej litery słowa jest możliwe w zasadzie kiedy chcemy zaakcentować urwaną część wyrazu, np. (podaję za J. Podrackim) trzecio-, drugo- i pierwszoligowi piłkarze.
Niezwiązane bezpośrednio z „bezmyślnikiem”, ale być może najbardziej fatalne, jest jednak użycie myślnika z intencją łącznika w nazwiskach złożonych. Proszę sobie wyobrazić, kiedy na biurko trafia bardzo poważne pismo w bardzo poważnej sprawie, a tam:
Anna Nowak – Kamińska***
albo (szczyt szczytów, ale i to się zdarza):
Anna Nowak- Kamińska,
zamiast poprawnej Anny Nowak-Kamińskiej z odpowiednią funkcją.
Kochani Blogerzy, Redaktorzy, Dziennikarze i Korektorzy (niestety, również osoby zatrudnione na tych stanowiskach nie poprawiają „bezmyślników”), weźcie sobie do serca te słowa. Nie masz bowiem w polskim języku owego znaku, choć nie można wykluczyć, że uda się Wam go stworzyć!
Poza tym – niczym Marek Porcjusz Katon – będę przypominał, iż rzeczowniki odczasownikowe piszemy łącznie:
niepalenie,
niepicie,
niedopełnienie,
nierobienie,
niechodzenie
etc.
Słowa te wyglądają jedynie jak czasowniki, ale są rzeczownikami. Zapewniam! Ostatnio zauważyłem ten fatalny błąd na blogu znanej i cenionej osoby, której przez grzeczność nie wymienię :P

PS Mam gorzką świadomość, że osoba broniąca zasad poprawnej pisowni jest dzisiaj kimś w rodzaju dinozaura, względnie worka treningowego dla hord zwolenników ortograficznej (i nie tylko) dowolności. Czekając na ciosy dodam jeszcze, iż cenię sobie pismo bez bezmyślników w nie-Tytusowym sensie i „nie robienia”, choćby podpisał się pod nim typ lub typka spod ciemnej gwiazdy. Do tematu, od czasu do czasu, będziemy wracać. Dzisiaj pojawia się jako alternatywa dla – skądinąd zrozumiałej – debaty o związkach partnerskich. Proszę zatem traktować nutkę złośliwości pojawiającą się we wpisie czysto umownie.
PPS Nierzadko się zdarza, iż ktoś piszący o poprawnej pisowni, popełnia jakiś błąd. Dlatego, jeżeli ktoś taki znajdzie jako pierwszy, stawiam kawę względnie inny napój – wedle upodobania. To znaczy, żeby nie było wątpliwości, stawiam jedną kawę lub jeden napój, bez względu na ilość błędów ;-)
________________________________________________
*Graficznie znak Tytusa wygląda jeszcze trochę inaczej, dlatego posługuję się znakiem najpodobniejszym, czyli tyldą!
**Wydaje mi się, że o ludziach mi podobnych powinno się mówić ortograficzni naziści, zamiast gramatyczni naziści. Ale przecież i za tym – błędnym określeniem – coś się kryje.
*** Wszelkie podobieństwo przypadkowe.