W związku z poszukiwaniem przyczyn oporu społecznego wobec planów podwyższenia tak zwanego wieku emerytalnego do 67 lat, pozwolę sobie na sformułowanie kilku myśli, które – wobec ich trywialności – są nieco kłopotliwe dla autora. Tym niemniej ktoś musi wziąć ciężar ich wyrażenia na swoje barki.

REKLAMA
Ponieważ zarówno Tomasz Lis, jak i Ryszard Petru sformułowali swoje pytania/tezy dotyczące kwestii wieku emerytalnego w punktach, zrobię w podobny sposób, choć moje tezy będą nieco bardziej rozbudowane.
1. Mitem jest niezmienna mentalność Polaków (cokolwiek miałoby znaczyć to pojęcie). Polacy wiele się przez ostatnie 20 lat nauczyli, a ich mentalność zmienia się.
2. Opór wobec podwyższenia wieku emerytalnego wynika przede wszystkim z rażących i całkowicie nieuzasadnionych, nawet na gruncie najbardziej żarłocznego kapitalizmu, dysproporcji między zarobkami zjadaczy chleba, a szefów korporacji, banków, spółek skarbu państwa itp. Ów przeciętniak, nawet najbardziej ograniczony intelektualnie, po prostu nie może pojąć, jak coś podobnego może mieć miejsce.
3. Nikt nie tłumaczy przeciętniakom, dlaczego mają pracować dłużej (nie mówię tu o tłumaczeniach „rachunkowych”), ponieważ wobec punktu 2 nie można tego wytłumaczyć na gruncie moralnym – ludzie rozumieją matematykę, ale nie akceptują niemoralności.
4. Dzisiaj nawet ludzie o stosunkowo wysokich zarobkach, które osiągają ogromnymi wyrzeczeniami i pracą 18 godzin na dobę, nie akceptują i nie rozumieją dysproporcji opisanych w pkt 2.
5. Ludzie nie akceptują, że o losach zarabiających 1 500 złotych „w niż”, decydują zarabiający 5 000 zł „w wyż”. Dodam jeszcze, iż bardzo często jest to duże „w wyż”.
6. Osoby pracujące dzisiaj na umowach zlecenia i własnych działalnościach odprowadzają tak niskie składki, że nawet gdyby pracowali po 100 lat, to i tak dostaną głodową emeryturę.
7. Temat wieku emerytalnego jest ze swej istoty tematem hipotetycznym. Za 20-30 lat zmiany społeczne, polityczne, geopolityczne i klimatyczne będą tak duże, że absolutnie nikt nie może przewidzieć, co będzie się działo. Dlatego ludzie potrzebują od polityków rozwiązań wykraczających poza dzień dzisiejszy – wizji nowoczesnego odmienionego świata. Ponieważ ludzie nie otrzymują takich rozwiązań (nie tylko w Polsce), nie wierzą w ani jedno słowo wypowiadane przez polityków będących w aliansie z bogaczami. Ich brak zaufania jest całkowicie logiczną i racjonalną konsekwencją tego co widzą. Nie ma to nic wspólnego z mentalnością.
8. Ludzie zaakceptowaliby te zmiany, gdyby mieli poczucie, że są one sprawiedliwe. Nie mają jednak takiego poczucia.
Można tak długo, jednak niesprawiedliwa ocena społeczeństwa, wymaga choćby symbolicznej reakcji. Ludzie umieją rachować, ale dokonują również rachunku moralnego.