W ostatnich dniach, nawet po lewej stronie debaty publicznej, doświadczyliśmy wysypu obrońców specyficznych praktyk religijnych. Im, i nie tylko im, chciałbym zadać pytanie, co jeszcze – prócz „uboju rytualnego” - można usprawiedliwić wymogami religijnymi? Punktem wyjścia do naszych rozważań niech będzie przypadek opisany przez dzisiejszą "gazetę.pl".

REKLAMA
Oczywiście moje pytanie jest żartem. Odpowiedź jest powszechnie znana. Wymogami religii można usprawiedliwić każde działanie, o czym szerzej w kolejnym wpisie.
PS Przywołany przypadek nie jest niczym szczególnym. Można wskazać dziesiątki innych, znacznie bardziej wyrazistych. Nie chciałbym jednak narazić na szwank uczuć wyznawców i wrażliwości części publicystów.