Stephen Hawking daje nam jeszcze sto lat. Miło jest dzielić poglądy z kimś wielkim, choć patrząc na to, co dzieje się za oknem, i ta perspektywa może się okazać zbyt optymistyczna. Barack Obama wspomniał coś ostatnio o efekcie cieplarnianym w jakimś nieszczególnie oficjalnym wystąpieniu*. Myślę, że to mu się trochę wyrwało i nie mówił jako prezydent – mówił jako ojciec. Jak się domyślam dane, którymi dysponuje, mogą być daleko bardziej niepokojące, niż ich oficjalna wersja.

REKLAMA
Ale ogólnie cały czas jest fajnie. Walka z kryzysem połączona z walką o utrwalanie nierówności. Innowacje i kompetencje. Poprawa losu najuboższych. Dobra zabawa w dużych miastach i trochę gorsza w mniejszych. Elastyczne formy zatrudnienia i wzrastający wiek emerytalny (korelacja ze wzrostem temperatury zapewne nieprzypadkowa). Lekarstwa z kości i narządów ginących gatunków. Wypalająca dzień w dzień miliony ton paliwa turystyka ludzi, których podróże nie kształcą. Inwigilacja. Rozbudowany katalog przestępstw dla biednych. Wąski i niezrozumiały dla bogatych. Rozwój i postęp w krajach dotychczas zacofanych. W miejsce wolności, równości i braterstwa, innowacyjność, kompetencje i bezpieczeństwo. Ogólnie cały czas rozwój.
Paradoksalnie głupota człowieka jako gatunku jest dość mocnym argumentem za istnieniem Boga. Człowiek jako aberracja Bytu tak głupia, że niemożliwa. Tylko Bóg mógł go stworzyć.
Gorąco. W telewizji mają o czym mówić. Gorąco im i nam, ale jest to jeszcze akceptowalna pogoda, o której załamanie i tak się martwią. Ale kiedy zrobi się naprawę gorąco (a na to nie będziemy musieli czekać 100 lat), miny nam zrzedną. Wtedy będzie już za późno na ograniczenie produkcji, konsumpcji i niczym nieskrępowanego rozrodu, do którego tak gorąco namawiają obrońcy życia.
Efekt cieplarniany dotknie również bogatych, choć nieco później i z mniejsza siłą. Przynajmniej do chwili, kiedy nie będzie już komu sprzedawać produkowanych przez nich „dóbr”. Zyski zaczną spadać, a bycie bogaczem na pustyni może nie być aż tak pociągające. Nie będzie komu tego wszystkiego podziwiać.
Perspektywa klimatycznej apokalipsy jest perspektywą naszych dzieci i wnuków. Ich los jest nam jednak obojętny w tym samym doskonałym stopniu, co los nosorożców, tygrysów, słoni, fok, wielorybów, niedźwiedzi i wszelkich innych gatunków nie mogących nadążyć za "ewolucją".
PPS Jak życzliwie wskazał p. Paweł Sierociński, przemówienie miało całkowicie oficjalny charakter: We need to act. Po raz kolejny oparłem się na relacji zdarzenia w polskich mediach i po raz kolejny był to błąd. Mimo to, nie będę zmieniał tekstu. Dzięki pomyłkom często zbliżamy się do prawdy...
________________________
* A przynajmniej tak mi się wydaje, że nie było zbyt oficjalne.