REKLAMA
Powstanie Komitetu Obrony Demokracji Przed PiS-em (KOD-u PP) i jego Deklaracji otwiera nowy rozdział w walce z PiS-em w obronie demokracji liberalnej, państwa prawa i ładu konstytucyjnego w Polsce. Największe zagrożenie demokracji zostaje jasno nazwane: jest nim formacja Prawo i Sprawiedliwość. Żarty się skończyły. Mamy przed sobą bezwzględnego i brutalnego przeciwnika, wobec którego trzeba podjąć skuteczne i długofalowe działania. KOD PP świadomie dąży do pozbawienia władzy PiS-u i zatrzymania marszu Kaczyńskiego w stronę dyktatury. Użyjemy do tego wszystkich możliwych pokojowych środków bez stosowania przemocy, łącznie z aktami jednostkowego i masowego obywatelskiego nieposłuszeństwa.
Inicjatywa KOD PP nabiera rumieńców: przybywa uczestników, dyskusji, pomysłów. Mówią o niej media, koderzy, Mateusz Kijowski jako lider zarejestrowanego przed paroma dniami Stowarzyszenia KOD.
Rozpoczął się spór o KOD, jego cele, tożsamość, metody działania, prawo do nazwy, założycielskie inspiracje. Świetnie. Wreszcie "niepokorni" koderzy zdobyli mocny przyczółek organizacyjny i merytoryczny. Teraz pełnym swobodnym głosem możemy i chcemy powiedzieć, czym jest dla nas KOD i jak zamierzamy walczyć z PiS-em o demokrację i państwo prawa w Polsce. Wyrównaliśmy choć trochę szanse, by nadawać ruchowi KOD pluralistyczny ideowy kształt i uruchomiliśmy oddolny proces demokracji wewnętrznej w Kodzie.
Czyj jest KOD? Czy są różne KOD-y? Kto lepiej realizuje pierwotną Misję KOD-u? Czy ta Misja to "prawda objawiona", czy jedynie iskra, która uruchomiała powstanie Ruchu, iskra podatna na modyfikacje, korekty, rozwój? Czy grozi nam rozłam? Jak i czy warto zachować jedność KOD-u? To są ważne pytania. Dyskutujmy, spierajmy się, twórzmy dobre argumenty i kontrargumenty.
Myślę, że na tym etapie oba nurty KOD-u - umiarkowany i bardziej radykalny, reprezentowany przez KOD PP, są potrzebne i wzajemnie się uzupełniają. Mateusz Kijowski nie ma racji, gdy próbuje autorytatywnie stwierdzać, co jest i ma prawo być KOD-em właściwym. Ma natomiast prawo bronić umiarkowanego nurtu KOD-u, który reprezentuje i który ma duże zasługi dla obrony demokracji w Polsce. A koderzy mają prawo wybierać, jaka formuła i idee KOD-u są im/nam najbardziej bliskie, i które uważamy za skuteczniejsze w obronie demokracji.
Dlaczego Mateusz Kijowski jako lider SKOD-u broni konsekwentnie tezy, że KOD nie jest przeciw PiS-owi? Ta wielka tajemnica robi się coraz bardziej tajemnicza. Mam dwie hipotezy:
1. Lider SKOD-u rzeczywiście wierzy, że PiS nie jest największym zagrożeniem demokracji w Polsce, a jednocześnie uważa on za skuteczniejszy program działań pozytywnych na rzecz obrony demokracji bez wskazywania głównego jej zagrożenia imiennie. Zagrożenia demokracji mają zróżnicowany charakter i różne partie, również PO, mają swój udział w jej niszczeniu, choćby za poprzednich kadencji Sejmu i rządów PO i PSL. Albo zwyczajnie mamy do czynienia z postawą hippisa politycznego, spadkobiercy dzieci kwiatów, który uważa, że cała klasa polityczna jest winna zagrożenia demokracji; okazjonalnie tym zagrożeniem jest bardziej PiS, ale tylko okazjonalnie i przejściowo.
2. Coś albo ktoś trzyma lidera SKOD-u za przysłowiowe "jaja", czyli w taki lub inny sposób ma dominujący wpływ na narrację polityczną Mateusza Kijowskiego, a poprzez niego, przynajmniej dotąd - na dominujący nurt KOD-u. Charakter tego wpływu jest mi bliżej nieznany. Ale pewna natarczywa sztuczność tej postawy anty-anty-PiS, pomimo narastającej grozy demontażu demokracji i państwa prawa ze strony monopartii, wygląda jakby ten sprzeciw wobec nazywania największego zagrożenia demokracji w Polsce imiennie i instytucjonalnie był sztucznie podtrzymywany u Mateusza Kijowskiego z zewnątrz. Kto na tym korzysta?
Być może obie hipotezy mają charakter komplementarny. Niestety, jeśli którakolwiek z nich jest prawdziwa albo obie naraz, to dalsze trzymanie się przez Mateusza Kijowskiego dogmatu "nieatakowania PiS-u wprost" jest jego największym błędem politycznym. Kontynuacja tej postawy - według mnie - skazuje Mateusza Kijowskiego jako lidera SKOD-u na coraz większe osamotnienie, a ostatecznie porażkę. Oby nie była to porażka KOD-u rozumianego tutaj jako ludzie, którzy zaufali swojemu liderowi.
Nie można też wykluczyć, że Mateusz zmieni swoją postawę. To byłaby pewna szansa dla niego, aby utrzymać przywództwo w Kodzie jako ruchu społecznym, co jednocześnie umożliwiłoby integrację nurtu umiarkowanego i radykalnego KOD-u oraz uczyniłoby nas ruchem silniejszym i skuteczniejszym w walce z PiS-em w obronie demokracji. Tego Mateuszowi i nam wszystkim z całego serca życzę.
Tymczasem wydaje się, że ludzie KOD PP mają istotną przewagę merytoryczną nad Mateuszem Kijowskim, ponieważ w naszej formule jest miejsce na różne odcienie i nurty KOD-u. I ta bardziej pluralistyczna formuła, jako bardziej realistyczna i faktycznie praktykowana, stopniowo stanie się oficjalną wykładnią rozumienia i samoświadomości KOD-u.
Jeśli zwycięży pluralistyczna formuła KOD-u, a sytuacja polityczna zacznie się zaostrzać, koderzy stopniowo coraz powszechniej zaczną akceptować bardziej radykalną i po prostu realistyczną narrację, którą sformułowaliśmy w Deklaracji KOD PP. KOD umiarkowany wciąż będzie miał znaczenie i możliwości mobilizacyjne, ale ze względu na swe słabości - centralizm, autorytaryzm, niski stopień demokracji wewnętrznej, wąską formułę samorozumienia KOD-u jako ruchu społecznego, brak programu i strategii zwycięskiej walki z PiS-em w obronie demokracji, wypłukanie z setek i tysięcy "niepokornych" i niezależnych koderów - zacznie on słabnąć, a jego wpływ będzie maleć. Tożsamość KOD-u jako ruchu zacznie się radykalnie zmieniać, coraz bardziej przybierając rysy proponowane w inicjatywie oddolnej KOD PP.
Umiarkowanym koderom grozi oportunizm, radykalnym koderom fanatyzm. Ale oba te nurty z czasem mogą coraz częściej spotykać się programowo i taktycznie. Czym bardziej Mateusz Kijowski będzie bronił swoich znanych koncepcji KOD-u "bez jaj", tym będzie bardziej osamotniony i otoczony oportunistami, tym bardziej przewagę merytoryczną i taktyczną zdobywać będą koderzy realiści i radykałowie. I to właśnie oni najprawdopodobniej staną na czego ruchu KOD, gdy dojdzie do radykalizacji sytuacji politycznej w Polsce, a oddolny ruch obywatelski obrony demokracji będzie musiał z większą determinacją i skutecznością przeciwstawić się PiS-owi, jako głównemu wrogowi demokracji liberalnej i państwa prawa w Polsce.
Dlatego, ze spokojem spierajmy się, przedstawiajmy nasze racje, słuchajmy argumentów przeciwnych i róbmy swoje. W ramach naszego samorozumienia KOD-u jako ruchu społecznego jedność KOD-u nie jest zagrożona. Przeciwnie, dopiero teraz ma szansę stać się ona rzeczywistością. W praktyce awangardą KOD-u staną się ci, którzy lepiej zdiagnozują sytuację polityczną w Polsce, stworzą efektywniejszą strategię i taktykę walki z PiS-em oraz przekonają większą ilość zdeterminowanych ludzi do swojego pomysłu na obronę demokracji w Polsce. Najlepiej będzie, jeśli z czasem uda się stworzyć - w sporze, nieraz w bólu i łzach - sensowny i szeroki konsens wszystkich ważnych nurtów w Kodzie. Mam nadzieję, ze jest to wciąż możliwe. Ostatecznie wybierze i zadecyduje o tym wolne społeczeństwo dumnych i wolnych Polaków. Dobrze lub źle dla Polski. Ale to jest jedyny Suweren, również w Kodzie.
