Dzisiaj o tym, że nie tylko nasze Euro ma czasami problemy. Londyn nie lepszy. Na przykład, na strzelnicę (Royal Artillery Barracks) dostały się lisy i pogryzły kable oraz mikrofony. Lisy żyły tam jeszcze przed postawieniem strzelnicy, więc generalnie zakochanych w zwierzynie Anglików nie dziwi ich obecność. Strzelcy skończą igrzyska, to fox z rodziną będzie miał spokój.

REKLAMA
À propos mowy Brytyjczyków, niezwykle popularny i poczytny Daily Telegraph zamieścił ambitny przewodnik po krajach-uczestnikach igrzysk z tłumaczeniem na wiele języków. Mamy tam oczywiście swój ważny rozdział. Najkrótsza historia Polski w sześciu słowach: nazis, communists, Lech Wałęsa, EU, plumbing. Czyli od Hitlera do plumbera. Rewelacja!
Czy można zwięźlej? Hasło barona Coubertina, że liczy się udział, a nie zwycięstwo brzmi tak: „to nie jest zwycięski, że sprawy, to jest część biorąc”. Jasne. Motto igrzysk: „szybciej, wyżej, silniejszy”. Słusznie, bo siłą zwyciężaj. Wzrusza aż nazbyt ugrzeczniony stosunek jaki spotyka Polaków w trakcie zawodów. Uwaga o zajętym omyłkowo miejscu – „I think you're in my seat” - brzmi: „myślę, że jesteś na SWOIM miejscu.” Ale też brytyjski patriotyzm nie pozwala ujawniać przybyszom problemów komunikacji, było nie było publicznej. – „There may be delays on the Jubilee line", podano w wersji polskiej – „NIE MOŻE być opóźnienia na linii Jubileuszowej" - słusznie, jakie spóźnienia państwowych pociągów?!
O równie ciekawych debatach na temat nagród za medale, zresztą nie tylko w Wielkiej Brytanii, w następnej relacji ze słonecznego Londynu.