Dostaję ponad 30 maili dziennie. Połowa też zaczyna sie od tego nieszczęsnego - witam. W reklamie tv niby dowcipny reżyser filuternie oznajmia – „kontynuujemy nagranie dalej”. W telewizji słyszę, że „na dzień dzisiejszy” jest dobrze. No nie jest dobrze!
REKLAMA
Z językiem jest jak z dopingiem w sporcie, wiadomo, że prawie wszyscy biorą, ale walczyć trzeba, choćby po to, żeby wyrównać szansę. Z zachwaszczaniem języka podobnie. Niestety mody na Sienkiewicza, albo Prusa już pewnie nie będzie. Bo smsy, maile, twitter. Też korzystam, też wymyślam skróty, ale walczę!
Przede wszystkim nie wrażam zgody na to cholerne - TAK, na końcu zdania. Pojawiło się niepostrzeżenie kilka lat temu i zakaziło całą młodą populację, zwłaszcza niby-intelektualistów. Tłumaczy taka przemądrzała w grubych okularach dziennikarzowi swoje racje i co chwila - tak?, tak?, tak? Zamiast znaku zapytania, ale też - czy ta jej głęboko filozoficzna narracja jest zrozumiała? Tak? Patrzy głęboko w oczy rozmówcy i co chwila zaskakująco - tak?
Na pewno rozumiesz to co mówię? Słuchasz mnie koleżko? Uważaj, bo to bardzo ważne! Tak? Nie przyjmuję żadnych tłumaczeń, że to kalka językowa, że tak mówią na świecie. Ostrzegam! Będę publicznie z imienia i nazwiska piętnował wszystkich występujących publicznie z tak, tak . Zwłaszcza bardzo młodych. To naprawdę nie dodaje wam powagi i dodatkowych punktów za inteligencję!
