Właściwie EURO już się zaczęło. Nic dziwnego, że przypadkowo spotkałem Franka Smudę. Oczywiście w Sheratonie, bo tam są wszyscy (w parlamencie hotel zwany jest nawet „stołówką”).

REKLAMA
Był uśmiechnięty i opalony. Nie rozmawialiśmy o Borucu, a nawet nie o Perquisie, bo Franio zakłada, że Francuz dojdzie do zdrowia. Nie rozmawialiśmy też o Żewłakowie. Wierzę, że Smuda wie co robi. Przyznaję, z przyjemnością słucham logicznych komentarzy bardzo inteligentnego piłkarza Legii, a także jego przyjaciół-dziennikarzy, gotowych bronić go do ostatniej kropli krwi, ale żyję wystarczająco długo.
Więc znam setki podobnych przykładów przed mistrzostwami i igrzyskami. Nie zawsze sugestie żurnalistów są słuszne. Powiem więcej, pamiętam tylko jeden przypadek – Wojtka Fortuny wysłanego do Sapporo przez prasę. Reszta wymuszanych na trenerach i działaczy pomysłów nie była zbyt udana.
Rozmawialiśmy więc z Franiem o przygotowaniach i monotonii zgrupowań. 3 tygodnie w jednym miejscu jest trudne do zniesienia, Franz jechał właśnie do Turcji szukać jeszcze jednego dodatkowego miejsca. Zgrupowania sportowców przed imprezą docelową, jak to się fachowo nazywa, mogłyby stanowić znakomity materiał badawczy dla wszelkiej maści naukowców. Po latach młodzi ludzie z nadmiarem adrenaliny opowiadają jak to wracali po piorunochronach do hoteli, albo przemycali młode damy do pokoi…
Jest takie banalne stwierdzenie, że trener musi być też psychologiem. Trochę to brzmi zabawnie, gdy zastanawiamy się nad wykształceniem nawet takich gwiazd jak Harry Redknapp, którego cała Anglia chce na stanowisku głównego coacha reprezentacji, a złośliwi zastanawiają się nad jego umiejętnością czytania i pisania. Takich przykładów jest dużo.
Polskim trenerom idzie na rękę minister Jarosław Gowin (bramkarz Czarnych Jasło przed laty) i uwolni również ten zawód.. Nie będzie więc problemów z Hajto i Świerczewskim, a i zawistni przestaną pytać Smudę o maturę.
Wiadomo, że najważniejsza na mistrzostwach futbolowych jest piosenka. Bohdan Łazuka był podczas hiszpańskiego Mundialu tak samo popularny jak Zbigniew Boniek. „Entliczek, Pentliczek” śpiewała cała Polska w ponurych dniach stanu wojennego. Muzyka łagodzi obyczaje. W tym roku znów sporo wskazuje na to, że artystyczne gwiazdy wielkich imprez futbolowych rodzą się w moim rodzinnym Włocławku. Maryla Rodowicz zanim wyskoczyła z piłki na otwarcie Mundialu w 1974 roku, lata szkolne spędziła nad Wisłą we Włocławku. Podobnie jak Cezary Klimczak, który prowadzi w konkursie piosenek na EURO. A rywale potężni z… Marylą Rodowicz na czele.
Euro trwa, euro gra - rapuje Klimczak. No bo faktycznie EURO już trwa…