Najbogatszy sportowiec w historii cywilizacji znów wygrywa! Trzy lata temu jego legendarna kariera została brutalnie zatrzymana. Rozczarował nie tylko feministki, ale miliony zapatrzonych w nieprawdziwy sielankowy obraz nadczłowieka.

REKLAMA
Świat się najpierw oburzał na te wszystkie ekscesy seksualne sportowca popularnego w USA prawie tak jak coca-cola. Później świat zaczął tęsknić. Półtora roku bez sukcesów Tigera Woodsa oznaczało spadek zainteresowania telewidzów i sponsorów o ponad 30% w porównaniu do złotego wieku Tygrysa, gdy przyciągnął do golfa ponad 30 milionów samych tylko Amerykanów. Przemysł golfowy za sprawą Woodsa generował kilka miliardów dolarów: w sprzęcie, turystyce, hotelarstwie, ubraniach itp. I chociaż nie wygrał zawodów prestiżowego cyklu PGA Tour od września 2009 do wczoraj, to i tak corocznie liderował liście najbogatszych sportowców świata .
Niedawno, jak wielu na świecie, już też go grzebałem. Woods nie wróci, bo mu się zepsuła głowa – mówili eksperci. Trudno się zresztą dziwić, że ten najbardziej rozpoznawalny sportowiec planety przełomu stuleci mógł mieć świeżą głowę po tym, co ujawniono na jego temat. Później ciężka kontuzja też zrobiła wiele złego. Niby uderzał piłkę jak zawsze, ale tych olśniewających zwycięstw nie było.
Aż do niedzieli 25 marca, gdy na turnieju Arnolda Palmera, geniusza golfa sprzed pól wieku, człowieka który odczarował golfa ekskluzywnego i zaprosił normalnych ludzi z ulicy na pola. Właśnie u niego, u Wielkiego Arnolda, znów Tiger był jak przed laty. Znów się uśmiechał i grał jak zwykle. Czyli genialnie. Wygrał kolejne miliony, ale przede wszystkim sympatię widzów.
W przyszły czwartek 5 kwietnia rozpoczyna się Masters, pierwszy turniej Wielkiego Szlema. Na najpiękniejszym polu golfowym świata miedzy kwitnącymi magnoliami, azaliami i dziesiątkami innych gatunków kwiatów w Auguście, Tiger Woods rozpocznie walkę o swój 15. tytuł. A może nawet o wszystkie cztery tegoroczne tytuły, których przecież nigdy nikt w bardzo długiej historii tego najpiękniejszego ze sportów, nie wygrał? Ma dopiero 36 lat i znów wielką moc. To może być Rok Tygrysa!