O autorze
Andrzej Saramonowicz – urodził się w 1965 roku w Warszawie.

Reżyser, scenarzysta, dramaturg, pisarz. Pracował jako redaktor i dziennikarz m.in. w "Gazecie Wyborczej", Telewizji Polskiej, ""Vivie!" oraz " Przekroju".

Autor największych filmowych polskich hitów komediowych w XXI wieku (m.in. "Ciało", "Testosteron" i "Lejdis"). "Testosteron" - stale obecny w teatrach w kilkunastu krajach - jest jedną z najpopularniejszych obecnie polskich sztuk teatralnych na świecie.

Jako pisarz debiutował w 1990 w kultowym dziś piśmie literackim „bruLion”. W 2015 roku opublikował swoją pierwszą powieść - „Chłopcy”.

Jest mężem pisarki Małgorzaty Saramonowicz i ojcem dwóch córek.

Kiedy kierowca autobusu jest piratem drogowym

Jeśli jest tu ktoś z czytających z MZA lub Ratusza, niech czyta i się wstydzi.


Wczoraj ok. 09:45 wjechałem z Wisłostrady na Most Poniatowskiego w kierunku Saskiej Kępy. Jak wiadomo, przepisy regulują sprawę buspasów w ten sposób, żeby je jak najszybciej opuścić. Ponieważ wjazd na Most Poniatowskiego zawsze wrzuca na buspas, postanowiłem z niego zjechać na pas dla innych pojazdów niż autobusy i taksówki.

Włączyłem kierunkowskaz i w lusterku bocznym zobaczyłem, że jest miejsce na włączenie się do ruchu - za mną na pasie zwykłym (nie buspasie) jechał autobus 507 (nr boczny 8319). Ku mojemu zdumieniu na widok kierunkowskazu kierowca autobusu przyspieszył i usiłował mnie nie wpuścić. Co mu się nie udało, bo mój samochód jest rączy, a jego bolid taki nie był.

To, że znalazłem się przed autobusem (bez żadnych ryzykownych manewrów), wywołało wściekłość kierowcy autobusu 507 (nr boczny 8319), który dopiero teraz zjechał na buspas, wyprzedził mnie (co naturalne, bo buspas był pusty) i ku mojemu zdumieniu zaczął mi zajeżdżać drogę, usiłując ponownie znaleźć się przede mną. Trochę to przypominało taranowanie, bo ja nie mogłem odbić w lewo (torowisko tramwajowe jest wyżej). Kierowca autobusu 507 - nie bacząc na to, że wiezie jakichś ludzi - chciał się wepchnąć (bez żadnego kierunkowskazu) przed mój samochód. Liczył zapewne, że się przestraszę gabarytów. Kiedy mu się to nie udało i został na buspasie nieco z tyłu, ponownie przyspieszył i zrównując się z moim samochodem, nacharkał mi na szybę.


Szanowni Państwo z MZA, zwróćcie uwagę na tego pirata drogowego (przypominam: autobus 507, nr boczny 8319, 29 czerwca 2015, godz. 9:45), bo przez kompleksy zrobi komuś krzywdę. Chętnie posłucham też wyjaśnienia ze strony przełożonych pana kierowcy.

W samochodzie jechał ze mną mój brat, który nagrał zajście telefonem komórkowym. Mówię to na wypadek, gdyby ktoś z MZA nie uwierzył w tę historię. Jest do sprawdzenia.

Tyle się mówi o prywatnych kierowcach, którzy czynią życie uliczne nieznośnym. To może pogadajmy o kulturze jazdy kierowców zawodowych? Po co im buspasy, kiedy walczą o prymat swojego ego na pasach zwykłych? Co MZA na zajście, które opisałem? A może Ratusz?
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Skąd ten zachwyt nad Zandbergiem? 12 mocnych cytatów z wystąpienia lidera Lewicy
0 0"Oferta wpłynęła". Schetyna wyjawił, że jest drugi kandydat PO w prawyborach
Żółty Tydzień 0 0Jeden organ, 500 funkcji. Taka jest wątroba. Jakie choroby mogą ją zniszczyć?
0 0Chorujesz na jaskrę i uwielbiasz jogę? To połączenie może nie być dobre dla oczu
WYWIAD 0 0"Zachowanie Klarenbacha było chamskie". Posłanka Wiosny wyjaśnia, dlaczego uparcie chodzi do TVP
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno