Jestem z życia projektantem. Więc parę słów projektanta o stanowieniu prawa. Generalnie ogon kręci psem, a tego kwintesencją jest Sejm, gdzie prawo tworzą filozofowie, historycy, dziennikarze, prawnicy i politycy – czyli grupy zawodowe znające się doskonale na niczym.

REKLAMA
Prawo jest tylko środkiem do realizacji celów społecznych. Tę banalną prawdę należałoby wykuć w kamieniu na ścianach Sejmu, a przede wszystkim w gabinetach ministerstw, gdzie to prawo się tak twórczo tworzy. Cele społeczne realizuje się za pomocą systemu procedur i narzędzi społecznych. Kluczowe słowo to system. Na przykład system dystrybucji leków dotowanych Pani Kopacz.
Budując dobry system, trzeba zaliczyć:
1. Cele
2. Propagandę
3. Pieniądze
4. Kadry
5. System informatyczny
6. Prawo
Dokładnie w tej kolejności.
By dobrze zrozumieć cele, należy pamiętać, że zawsze punktem odniesienia powinna być całość społeczeństwa – a nie np. budżet. Czyli dobry system to taki – który generuje mało kosztów i pracy po stronie większości, i tam ustanawia większość zysków.
Dziś prawo stanowi się od d…urnej strony:
1. Jako realizacja interesów różnych grup i grupek z dojściem.
2. Jako realizację moralności i sposób na pouczanie społeczeństwa.
3. Jako zemstę na złych.
4. Jako realizację przekonania o swej ważności – prawników, urzędników i polityków.
Oto kwiatki z opieki zdrowotnej, które każdemu projektantowi systemów każą wątpić w przynależność części działaczy do gatunku Homo. Weźmy znane ostatnio "leki" (proszę uczulić się na ironię)…
99,5% populacji jest ubezpieczona. Dlatego każdego należy sprawdzić, czy może kupić dotowane leki. Problem ubezpieczenia dotyczy pacjenta (beneficjent), apteki (sprzedawca) i NFZ (płatnik). Dlatego fakt ubezpieczenia powinien sprawdzać lekarz. Szczególnie, że jest doskonale do tego sprawdzania wyposażony – ma oczy. Jakby któraś z zainteresowanych stron poniosła stratę – należy pobrać ją od lekarza. Sprawdzanie zajmuje 15% etatów w opiece zdrowia, a sprawdzane są papierki, które każdy może sobie wydrukować na domowej drukarce.
Pacjent jest ubezpieczony w ZUS i ma płacić składki. Jak nie płaci składek, to przestaje być ubezpieczony, ale składki za ubezpieczenie ma zapłacić z procentem. Jak je zapłaci z procentem to dalej nie jest ubezpieczony za okres, za który zapłacił.
Chory ma receptę i potrzebuje leki, na które płacił składki. Tą receptę dostaje od lekarza. By jednak recepta mogła być opłacona, lekarz musi zdobyć kontrakt na swoją pensję od NFZ. Jaki związek ma sposob wynagradzanie lekarzy z zawartością recepty? Ano taki, że lekarz wynagradzany przez NFZ będzie wypisywał recepty takie same jak każdy inny lekarz. Bo NFZ może mu naskoczyć (jak się mówi na podwórku). Pacjent ma dzięki temu lepszy wybór wśród mniejszej liczby lekarzy.
Sztywne ceny i ilość leków zapisanych w budżecie oznacza, że Pani Kopacz (dziś Pan Arłukowicz) muszą zatrudniać wysokokwalifikowane kadry wróżek, a na koniec roku budżet i tak dopłaci do leków.
Proszę też sobie przypomnieć heroiczną postawę ministra Arłukowicza w konflikcie z lekarzami, interwencje moralne Pana Premiera czy wcześniejsze kamasze Pana Dorna. Byli to politycy, którzy bohatersko walczyli o sprawy godne intelektu delfinów (bez intencji obrażania naszych braci ssaków).
Brak projektantów w obszarze organizacji państwa sprawia, że dzięki prawu antynarkotykowemu w więzieniach siedzą licealiści i senatorzy, a handlarze narkotyków siedzą w willach. Podobnie każdy ma gaśnicę w aucie (i wymienia się 5 mln nowych gaśnic rocznie), z powodu pożaru auta ginie w kraju 2 osoby rocznie a więcej umiera prawdopodobnie w drodze po gaśnicę. Firmy korzystają z aut z kratką – czyli aut, których wartość użytkowa w przewozie towarów istotnie zmalała, po to by minister finansów mógł dostawać mniejszy wpływ z VAT…
Te ostatnie przykłady pokazują, że nasi projektanci systemów państwowych mylą dobro społeczne z dobrem budżetu, ale na pewno wiedzą gdzie jest dobro armii urzędników.
Tak miękko przeszliśmy do korupcji. Korupcja występuje zawsze tam, gdzie są ważne dla obywateli sprawy do załatwienia, a system jest szczególnie nieudolny. Tam gdzie rzeczy załatwia się szybko i sprawnie – nie ma korupcji. Wniosek z tego prosty jest taki, że korupcja jest zjawiskiem ze wszech miar pozytywnym dla ogółu społeczeństwa. Może być oczywiście zastąpiona jeszcze bardziej pozytywnym systemem dobrej organizacji – ale to wymaga zwolnienia z pracy delfinów.
Tak więc krucjata antykorupcyjna naszych braci Polaków Od Helu doprowadziła do częściowego paraliżu gospodarki i administracji. Na szczęście Polacy Od Helu utracili władzę i sytuacja jakoś się unormowała.
To też dobry przykład na to, że jak się stanowi prawo dla moralności, to można duuużo zepsuć. Jak było w przypadku stosu trupów bez transplantacji po wykryciu chirurga skorumpowanego koniakiem i wiecznymi piórami, czy też na większą skalę – gdy ustawa antyaborcyjna wepchnęła zdesperowane kobiety w łapy garażowych specjalistów i, podobnie jak z narkotykami, zbudowała wspaniałe i rentowne podziemie.
Polecam więc naszym prawodawcom radę projektanta, opartą na wieloletnim doświadczeniu socjologicznym i wiedzy o fizyce kwantowej:
Jeżeli posługujesz się zdrowym rozsądkiem, to na pewno się mylisz.