Płacząca
Płacząca Fot.: A. Skulski

Były prezydent Aleksander Kwaśniewski stwierdził w TVN24 jakiś czas temu, że dzisiaj należy wrócić do pytania: czyja jest Polska? Czy jest własnością Jarosława Kaczyńskiego, czy też społeczeństwa obywatelskiego? ...Jest trzecia opcja, Panie Kwaśniewski. Polska od dawien dawna była i jest w obcych rękach. Dzisiejsze chwalenie się, jakim to jesteśmy suwerennym, demokratycznym oraz przebojowym gospodarczo i intelektualnie Krajem, przyprawia świat w międzyczasie o mdłości, gdyż rzeczywistość z perspektywy mojego „życia na Zachodzie” jest przerażająco inna.

REKLAMA
Nie wiem, kogo były Pan Prezydent miał na myśli, mówiąc „społeczeństwo obywatelskie”. Takowego w Polsce od dawna nie ma; może kiedyś było, ale to raczej jeszcze w czasach „Niewidzialnej Ręki” i tajemnego wnoszenia węgla sąsiadom w podeszłym wieku. To były czasy. Pamiętam. Tamto społeczeństwo, choć „biedne i głupie” niby było, potrafiło się jednak w końcu postawić, zebrać pamiętne 10 milionów do kupy i wysadzić w kosmos komunę i to tak, że nikt się nie spodziewał. No, okay... Że później 10 milionów ludzi nabito w butelkę, to już szczegół historyczny, bo o manipulacje tych szerokich rzesz zadbali już fachowcy od dialektyki* - wie każdy, kto historyczne szczegóły zna.
Tak wczoraj, jak i dzisiaj, panowie w krawatach wszystkich frakcji, jak przykazano przez wynaturzonych „arcywielebnych”, serwują kolejne sekwencje nieprzerwanego show, czego efektem jest Polaków syzyfowe latanie od Sasa do Lasa i wciąż wiara, że ktoś kiedyś „Coś Dla Nas” zrobi. Oprócz koniecznego minimum dla zamknięcia gęby, oczywiście. Za chwilę przed i po obradach Sejmu zacznie się jeszcze odprawianie modlitw, czyli po kościele w kolejnym odpowiednim miejscu będzie słychać klepanie kłamliwych słów, by w kłamstwach tkwić.
Polacy po kolejnym oszustwie, zwanym dzisiaj transformacją, zatracają własny świat, oddalają się od podstawowej wartości, Rodziny i pomimo coraz większej ilości publikacji i dokumentów o kryminalnych powikłaniach Watykanu, masowo chrzczą dzieci i tylko nieliczni dostrzegli, co to za mafijny twór. Niby w miłości kościoła wychowani, ale polskich dziadków własnych polskich dzieci trendowo już deponuje się w szpitalach na okres świąteczno-noworoczny, nie widząc dla nich miejsca w samochodzie, przeładowanym urlopowym equipmentem. Na co dzień podzieleni i podżegani sporami o „Trybunał Konstytucyjny”, o szkolnictwo, invitro, uchodźctwo itp. osiągacie ponownie cel manipulatorów, żyjecie w strachu o dziś, o jutro, o miejsce pracy, o pozycję czy opinię w sensie: „co ludzie powiedzą?” Zajęci tym nie spostrzegacie, że przy takiej konstalacji cel zamknięcia granic Polski zostanie przez zainteresowanych osiągnięty już niebawem, a wpajanie „tradycyjnych wartości” spowoduje, że przestaniecie się kształcić w kontekście jedności z narodami świata, przez co będziecie ograniczeni kulturowo i intelektualnie oraz skazani na absolutne oplątanie klerykalną pajęczyną. I tylko „arcywielebni” zacierają ręce i cieszą się z kolejnych 370 tys. żywych ofiar, dobrowolnie oddanych w minionym roku „w Polsce” do chrztu, czyli niemal wszystkie polskie niemowlaki.
Obfity plon manipulacji dla wyrafinowanych staruszków, dowodzących watykańską szajką, robiącą parafianom wodę z mózgu i to nie taką świętą, jak się ludziom wydaje. Obfity plon też na ulicach Polski 2015 roku w postaci setek tysięcy ludzi, domagający się wolności, której tak naprawdę nigdy nie mieli, bo nie mieli mieć. Wolnością w koloniach Watykanu nikt nie jest zainteresowany, bo to właśnie jej brak sprowadza do kościołów tłumy i pieniądze. A w „społecznym poparciu” przyzwolimy znowu na kolejne ofiary w postaci zabierania rodzinom najlepszych synów do stricte męskich zakonów, poddawania ich zwyrodniałej indoktrynacji i przymusu życia bez doświadczenia miłości do kobiety, dzieci i rodziny? Bedą więc dalej pastwić się psychicznie i fizycznie nad naszymi dziećmi i jak do tej pory zagrabiać majątki, gdzie tylko się da...
* Czym jest dialektyka?
Przychodzą wieśniacy z kołchozu do księdza i pytają: „Towarzyszu księże, nasz pierwszy sekretarz mówi codziennie o dialektyce. Co to właściwie jest?”
Ksiądz odpowiada: „Tego nie da się tak łatwo wytłumaczyć. Opowiem wam przykład: przychodzi dwóch towarzyszy. Jeden jest czysty, a drugi brudny. Obydwum polecam kąpiel. Który z tych dwóch skorzysta?”
Wieśniacy odpowiadają: „Ten brudny.”
Na co ksiądz: „Nie. Ten czysty, bo czysty jest przyzwyczajony do brania kąpieli, a brudny nie przykłada do tego wartości. Czyli który skorzysta z kąpieli?”
Teraz wieśniacy odpowiedzieli: „Ten czysty.”
„Nie”, odpowiedział ksiądz. „Ten brudny, bo on potrzebuje kąpieli bardziej. Czyli który skorzysta z kąpieli?”
„Ten brudny”, odpowiedzieli wieśniacy nieco poruszeni.
„Nie! Obydwoje”, odpowiedział ksiądz,” bo czysty jest przyzwyczajony do brania kąpieli, a brudny jej potrzebuje. Czyli który skorzysta z kąpieli?”
Zdziwieni wieśniacy odpowiedzieli: „Obydwoje.”
„Nie. Żaden z dwojga. Bo brudny nie jest przyzwyczajony do kąpieli,a czysty jej nie potrzebuje.”
„Ale towarzyszu księże, co to ma znaczyć? Za każdym razem mówicie co innego i za każdym razem przekręcacie to tak, jak wam pasuje.”
„Tak”, odpowiedział ksiądz. „To właśnie jest dialektyka”.