
Kiedy słyszę, że pokolenie moich dzieci to „stracone pokolenie” i że „świat, który znamy sprzed pandemii już nie wróci”- chce mi się wyć. Mnie się świat w którym moje dzieci dorastały bardzo podobał. I chcę żeby wrócił. Natychmiast!
REKLAMA
Mój syn wylosował wszystko: poszedł do szkoły jako sześciolatek (bo reforma), do liceum zdawał jako podwójny rocznik (bo kolejna), od roku uczy się zdalnie (bo pandemia). Maturę będzie zdawał w 2023 roku, wtedy kiedy będzie jedną z trudniejszych do tej pory (bo tak). Nie da się gorzej. To z lękiem o jego przyszłość jak wielu rodziców w Polsce i pewnie wielu, na świecie budzę się co rano. A potem przychodzą myśli na temat rówieśniczych relacji mojej młodszej córki, i na temat tego wszystkiego co moim prywatnym i tym, „służbowym” dzieciom zabrała pandemia. I co już nie wróci.
Młodzi ludzie drugi raz nie przeżyją studniówki czy balu na koniec ósmej klasy, nie będą zdawać do liceum, poznawać nowej klasy, zdawać matury, nie wyjadą na zagraniczny wolontariat między liceum, a studiami, nie przejdą zawodowych praktyk. Jak usłyszałam dziś w telewizji po powrocie do szkół moje dzieci, będą nadrabiać materiał, którego nie przerobili ucząc się zdalnie. A kiedy będzie czas na nawiązanie nierozerwalnych młodzieńczych przyjaźni? Kiedy będzie czas żeby się zakochać? Czy w tej pogoni, ktoś da im szansę na to żeby zastanowili się nad tym co chcą robić w życiu? I co ja mogę zrobić żeby im pomóc?
Takie to są rozterki pandemicznej matki o poranku, kiedy za oknem buro, mokro i pada jak mówił klasyk, a z telewizora atakują kolejne zatrważające liczby. Naprawdę codziennie czuję się tak jakbym przeżywała żałobę po tym, co pandemia nam zabrała. Czy mam prawo się tak czuć? Teraz kiedy tyle osób umiera naprawdę? I choć media przedstawiają ich jako kolejne cyferki w statystykach to konkretni ludzie, czyjeś dzieci, rodzice, dziadkowie.
Jak twierdzą specjaliści, jakich u nas w SOS jest całkiem sporo odpowiedź jest twierdząca. Tak, mamy prawo się tak czuć.
Jak twierdzą specjaliści, jakich u nas w SOS jest całkiem sporo odpowiedź jest twierdząca. Tak, mamy prawo się tak czuć.
Masz prawo czuć żal, stratę, porównywać Twoje uczucia do żałoby. Możesz dać prawo sobie, swoim dzieciom, partnerowi do wyrażania trudnych uczuć, bo ich nazywanie, rozmawianie o nich powoduje, że stają się mniej intensywne i dojmujące.
Kiedy pracowałam jeszcze w programie dla młodzieży „Rower Błażeja”, w mniej więcej w co drugim odcinku dochodziliśmy do pointy, że: „trzeba rozmawiać z rodzicami”, na którą zwykle my, bardzo młodzi wtedy ludzie ostentacyjnie przewracaliśmy oczami. Ale dziś wiem, że nie ma innej drogi. Musimy rozmawiać o tym, co nas martwi. I pamiętać, że nie można nikogo pocieszyć na siłę. Nie działają też strategie: „skupiamy się wyłącznie na pozytywach i nie przyjmujemy do wiadomości niczego innego”. Czasem wsparcie będzie polegać jedynie, albo aż, na byciu obok, nie zawsze na działaniu, bo dziś jest tak wiele rzeczy, na które po prostu nie mamy wpływu. To jest trudne dla wielu osób, zwłaszcza takich jak ja, które sprawdzają się głównie w działaniu.
Czasem próbujemy rozmawiać z moim synem o przyszłości, ale on twierdzi, że gdyby teraz zaczął o niej myśleć to by zwariował. Postanowił skupić się na „tu i teraz”, robi krótkoterminowe plany. Może powinnam wziąć z niego przykład?
A może są jeszcze inne sposoby na to by poradzić sobie w tej sytuacji?
Czy muszę się zaadaptować do nowej rzeczywistości? Co z żalem, buntem i niezgodą na rzeczywistość, którą teraz czuję?
Co ja mam mówić dzieciom, co z relacjami, maturą, studiami, planami życiowymi? Co powiem gdy mnie zapytają jak ich życie będzie wyglądało?
Co mogę zrobić ja-rodzic, aby pomóc dziecku w adaptacji i przejściu przez trudne uczucia związane z utratą tego czego nie było?
Jak puścić kontrolę, przestać planować, zaadaptować się do nowej rzeczywistości?
Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na te wszystkie pytania, zapraszamy Was już 27.04.21 o 18.00 na debatę specjalistów SOS Wiosek Dziecięcych [b]„Rodzice w pandemii-zaadaptować się do rzeczywistości zmienionej koronawirusem": Rodzice w pandemii
A może są jeszcze inne sposoby na to by poradzić sobie w tej sytuacji?
Czy muszę się zaadaptować do nowej rzeczywistości? Co z żalem, buntem i niezgodą na rzeczywistość, którą teraz czuję?
Co ja mam mówić dzieciom, co z relacjami, maturą, studiami, planami życiowymi? Co powiem gdy mnie zapytają jak ich życie będzie wyglądało?
Co mogę zrobić ja-rodzic, aby pomóc dziecku w adaptacji i przejściu przez trudne uczucia związane z utratą tego czego nie było?
Jak puścić kontrolę, przestać planować, zaadaptować się do nowej rzeczywistości?
Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na te wszystkie pytania, zapraszamy Was już 27.04.21 o 18.00 na debatę specjalistów SOS Wiosek Dziecięcych [b]„Rodzice w pandemii-zaadaptować się do rzeczywistości zmienionej koronawirusem": Rodzice w pandemii
